Alpha Team

CHANCE FAVORS THE PREPARED MIND
L. Pasteur

B L O G
The Theory of Goals

Blog to miejsce do publikowania merytorycznych treści związanych z zagadnieniami dotyczących rozwoju osobistego, psychologii osiągnięć, motywacji. Znajdziecie tutaj najnowsze spojrzenie na różne zagadnienia. Nazwa The Theory of Goals pochodzi z projektu zrealizowanego kilka lat temu, czego efektem jest strona na fb: https://www.facebook.com/toGoals

Nie będzie łatwo...

Nie będzie łatwo – mówili Ci na szczycie.

Padło pytanie z dołu, ale czy zatem warto? – Oczywiście, odparli.

Sukces jest wynikiem wielu zmiennych, zmiennych złożonych opartych w większości o zasady działania mechaniki kwantowej – czyli nieprzewidywalność. Nie musisz tego wszystkiego znać czy rozumieć, ale musisz w sobie wyrobić pewne nawyki, determinację oraz palące uczucie celu. Wiele już powiedziano wiele już napisano, ale dalej niewielu cokolwiek robi, aby skorzystać z tych zasad i zmienić swoje życie. Blokuje nas wiele, w zasadzie prawie wszystko, aby nie osiągnąć sukcesu i nie mieć wymarzonego życia. Blokujemy się sami, blokuje nas środowisko, rodzina, kultura, historia, religia, nawet pogoda, czy inni ludzie. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy, nie słuchamy mądrzejszych od siebie, bo nie uważamy ich za osoby, które mogą nam pomóc, tylko za zagrożenie, że chcą nas wykorzystać dla swoich celów. Nie słuchamy, nie czytamy, nie rozwijamy się, nie uczymy się….i też na błędach. Popadamy w rutynę i gnuśniejemy w tym samym na okrągło. Nakręcamy się nie widząc rozwiązania, szukając go, nawet nie zauważamy, że ktoś wyciąga nam pomocną rękę. Działamy podobnie jak osoby niewypłacalne zaciągające kolejne długi na pokrycie poprzednich, takie błędne koło. To sprowadza się do frustracji, problemów zdrowotnych, nie zauważamy, że zmieniło się nasze ciało, nie jest już takie jak kiedyś, jest ociężałe zupełnie jak nasze umysły, nie reaguje natychmiast na nowy pomysł, tylko go krytykuje. Jednakże w tym wszystkim co prezentujemy stajemy się prawdziwymi mistrzami, mamy czarne pasy i 6 dany w jednej dziedzinie. W dziedzinie, w której jesteśmy nie do pokonania, jesteśmy najlepsi, a ilekroć korzystamy z tej umiejętności czujemy się wyśmienicie i rewelacyjnie, to nasz teoretycznie umacnia i daje siły. Jesteśmy najlepsi w narzekaniu, przekonywaniu innych, że nie dadzą rady, że poniosła klęskę, no bo my też ponieśliśmy. Niekonstruktywna krytyka wylewająca się z nas jak magma z wulkanu, bezsensowna, raniąca innych, ale nam dająca dziką, chorą satysfakcję.  Jesteśmy najlepsi w dramatyzowaniu, odzieraniu innych z ich pomysłów, planów, bo działamy tutaj jak automat, bowiem daje na to energię, tą złą energię, jednak dla nas ona jest jak tlen. A najgorsze, jest to, że dajemy rady, z których sami nie korzystamy. Bo nie mieliśmy odwagi sami zadziałać.

A może tak, czas to zmienić? Może już czas stać się zupełnie innym człowiekiem. Może już czas się stać odrobinę lepszym? Jeśli uważasz, że będzie łatwo, to się mylisz. Jeśli uważasz, że to niemożliwe to też się mylisz. Ale jeśli podejmiesz choć krok w odpowiednim kierunku to zrozumiesz i doświadczysz potęgi zmiany. To działa i czas najwyższy, aby to wykorzystać. Nie zmarnuj swojego życia obojętnie w jakiej jesteś jego części. Bo po nim, jeśli dostaniesz pytanie „dlaczego nie próbowałeś/próbowałaś” odpowiesz, zaczynając od wymówek nie będzie dobrze.

Kilka dni temu spotkałem się z moim dobrym znajomym, który mając niewiele ponad 20 lat zaczął mi zadawać bardzo skonkretyzowane pytania z zakresu rozwoju osobistego, duchowego, pozytywnego myślenia oraz co mnie bardzo zainspirowało – opowiedział, że uprawia pozytywną rutynę. Zapytałem co przez to rozumie, wyjaśnił, że chodzi o to, aby nie wpaść z normalną rutynę, która rujnuje ludzkość, zatem postanowił, by rutynowo działać tylko w bardzo małym obszarze, który pozwoli mu urosnąć za jakiś czas. A mianowicie każdego dnia medytuje, skupia myśli na tym co chce, korzysta przy tym z podświadomości (!) oraz stara się pomagać innym rozwiązywać ich problemy, mimo że swoich ma kilka ton. Ów ten młody człowiek stwierdził, że ta „dobra rutyna” wprowadza go we właściwy stan umysłu wolny od zawiści, problemów, a jednocześnie napełnia się pozytywną energią. Odpowiedziałem…ŁAŁ!

A teraz proszę pomyślcie przez chwilę, gdzie on mentalnie, emocjonalnie, finansowo, zdrowotnie, rodzinnie będzie mając 10 lat więcej w chwili, gdy mając 20 lat zaczyna pracować nad swoim rozwojem? Jeśli dalej będzie to robić pod wskazówkami najlepszych będzie potęgą! To on będzie wtedy najlepszy.

Nie będzie łatwo – mówili Ci na szczycie.

Padło pytanie z dołu, ale czy zatem warto? – Oczywiście, odparli.

Oczywiście, że warto. Warto choćby z tego powodu, że staniesz się innym człowiekiem. Zdobędziesz wiedzę z różnych dziedzin od psychologii po fizykę kwantową przechodząc przez rozwój osobisty, duchowy. Mimo, że na początek brzmi to jak abstrakcja, prawda jest taka, że gdy zrozumiesz cały zasób wiedzy, przetestujesz każdy element tej układanki to pojmiesz, że sukces dawno masz za sobą, a przed Tobą otwierają się NIEOGRANICZONE niczym możliwości działania. Jak sądzisz, że to co przeczytałeś to banał, to wyłącz ten tekst. Jeśli masz inne zdanie (jak ok. 3% ludzi na świecie) czytaj dalej. Nie bój się 97%. Bo to oni nie mają racji. Ja w dalszym ciągu poszukuję (już na szczęście) tylko kilku puzzli, aby zrozumieć całość. Być może nigdy nie znajdę tego wszystkiego. Ale na pewno nie przestanę szukać i zadawać pytań jak, dlaczego, po co – mimo, że jest jakieś prawdopodobieństwo, że nie dostanę odpowiedzi. Proces nauki, ROZUMIENIA, jest długi. Ale warty każdego nakładu czasu i pracy. Bowiem dzięki temu staniesz się lepszy. A najważniejsze to, że polubisz siebie. Będziesz o sobie mówił pozytywnie. Ja jeszcze nie jestem na szczycie bowiem co to za szczyt, z którego widać następne szczyty. Ja wolę je kolekcjonować. A im większa kolekcja, tym więcej wiesz, potrafisz, rozumiesz! To właściwa droga i kierunek.

We are people that have something inside of us that can not be denied. Something inside of us that when we around here doing our best, working hard we feel it. We find our best.

Are you ready for your better?


 

 

Nawyk odważnego działania

 

                Ile to razy w Twoim życiu okazało się, że brakuje Ci odwagi, aby zrealizować pewien cel. Ile to razy odpuściłeś poprzez „wstrzymanie się” do później, kiedy indziej? Ile przez to straciłeś okazji, aby czegoś dokonać… coś zobaczyć, z kimś się spotkać, zaprosić dziewczynę na randkę, wystartować w jakimś sportowym wydarzeniu? Albo nie wszedłeś z kimś w jakiś interes, bo brakowało Ci wiary, lub masz budowę równie mocną jak strach na wróble i chcesz nabrać trochę mięśni, lub ważysz o wiele za dużo niż kiedyś zakładałeś, że będziesz i chcesz się pozbyć kilkunastu kilogramów, ale zatrzymuje się albo strach, albo obawa że nie dasz rady wytrwać w postanowieniu? Najciekawsze jest to, że w 95% przypadkach zawsze znajdzie się jakaś usprawiedliwiająca to wymówka, w którą ta mocno uwierzyłeś, że zaczęła ona żyć zamiast Ciebie.

                Jeżeli kiedykolwiek Cię to spotkało (a na pewno tak było, gorzej, jeśli jest tak dalej) to oznacza, że zdiagnozowano u Ciebie brak odwagi w działaniu. Na szczęście można to leczyć. Zaczniemy od słowa nawyk. Czym ono jest i dlaczego jest tak ważne w naszym życiu? Otóż różne badania z zakresu psychologii udowodniły, iż w ciągu 21 dni nabywa się określony nawyk. Więc jeśli dziś zaczniesz czy postanowisz, że każdego dnia będziesz na przykład robić 10 pompek (możesz tutaj wstawić każdą inną czynność), to po 21 dniach będzie co dla Ciebie coś tak naturalnego i oczywistego, że nie będziesz się nad tym zastanawiał, mówiąc „znowu dziś muszę robić te cholerne pompki” tylko zrobisz je w ogóle nie zastanawiając się dlaczego je robisz. Będzie to Twój nowy, zdrowy nawyk. Zadziałasz jak automat. Jeżeli dziś postanowisz uczyć się języka obcego, to po 21 dniach będzie to dla Ciebie zupełnie naturalna i oczywista rzecz, że musisz powtórzyć jakąś część materiału, czy opanować nowy.

                Tak więc sprawa 21 dni jest rozwiązana. A jak to się ma do odważnego działania? A tak, że można nauczyć się działać odważnie właśnie poprzez ćwiczenie postępów przez okres 3 tygodni. Aby nabrać pewności siebie, należy …o ironio…polubić siebie. Wytworzyć pewność sobie można poprzez powtarzanie kilka razy w ciągu dnia następującego układu słów: LUBIĘ SIEBIE. Te dwa magiczne w połączeniu słowa oddziałują wprost na naszą podświadomość. A to z kolei daje zalążek do budowania wewnątrz nas pewności siebie. Coś się złego dzieje w pracy, szef wydzwania z pretensjami, niezadowoleni klienci, zawalony termin…powtarzaj ‘lubię siebie’, ‘lubię siebie’ , ‘lubię siebie’. Nie dość, że dzięki temu zbudujesz pewność sobie, co doprowadzi do odważniejszego działania, ale także poczujesz się lepiej, tam w środku. Sam ze sobą poczujesz się lepiej. I łatwiej będzie Ci sprostać pojawiającym się problemom i trudnościom.

                Punktem wyjściowym do rozwinięcia wysokiego poziomu pewności siebie oraz stania się lepszym człowiekiem jest poważne przemyślenie nad faktem – jakie tak naprawdę wyznaję wartości. Mówi się, że skuteczni ludzie, to Ci którzy poświęcili czas na ustalenie tego, w co wierzą i jaką mają hierarchię wartości, a następnie zorganizowali swoje życie tak, aby właśnie odzwierciedlało ten ustalony przez nich porządek.

                I najważniejsze: pamiętaj, że wartości nie są negocjowalne. Bowiem kiedy wybierzesz jakąś wartość ona staje się nienaruszalna. Albo jest to Twoja stała wartość i prowadzisz całe życie w zgodzie z nią, albo sam siebie oszukujesz. Nie możesz mieć wartości tylko wtedy, kiedy jest to dla Ciebie wygodne, a pozbywać się jej kiedy już Ci nie pasuje, bo nie jest to Twoja prawdziwa wartość. Twój stopień przestrzegania wartości, które sam wybrałeś jest prawdziwym miernikiem Twojego charakteru, Twojej prawdziwej jakości. Niezachwiana pewność siebie bierze się z niezachwianego zaangażowania w swoje wartości.

                Pamiętaj, że świat jest pełen ludzi, którzy nie są zadowoleni ze swoich wyników, a jednak nadal, każdego dnia robią to samo. Tak samo myślą, mówią i wykonują te same działania. A później są zdziwieni, że wciąż otrzymują te same negatywne bądź niezadowalające wyniki. To przecież jest szaleństwo!

                Więc nie idź tą drogą. Drogą, którą wybiera 80% dorosłych ludzi. Nie idź na skróty. Mimo, że tam jest łatwiej, przyjemniej, nie trzeba się zmóżdżać. Zacznij działać odważnie.

Jutro...

JUTRO – legendarna kraina, gdzie znajduje się 90% całej ludzkiej produktywności, motywacji i osiągnięć. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego odkładamy rozpoczęcie pewnych rzeczy do tzw. jutra? Dlaczego nie działamy od razu? Co nas powstrzymuje? Co nas przeraża? Dlaczego nie podejmujemy akcji i nie zastępujemy słowa „jutro” słowem „teraz”?

Czy brak nam odwagi przed działaniem, determinacji, samodyscypliny? Czy też brak pewności siebie w zakresie osiągnięcia założonego celu? Czy może to, że jeśli nie uda nam się za pierwszym razem to zostaniemy wyśmiani? Albo może to coś innego, coś co głęboko siedzi w nas? Brak nam motywacji? Nasze wychowanie, nasze „wpojone” wartości, nasza rodzina, kultura? Czemu to wszystko ma nas ograniczać? Wreszcie, dlaczego na to pozwalamy. Dlaczego sami siebie potępiamy i nie motywujemy się wewnętrznie? Dlaczego zawsze coś musimy odkładać na te cholerne jutro? Dlaczego?

Odpowiedź jest prosta, bo tak jest wygodniej, bo tak jest łatwiej, lepiej i nie trzeba się męczyć, rozwijać. Bo siedzimy we własnych strefach komfortu. Bo nie chcemy odkryć czegoś lepszego, nie chcemy udowodnić sobie, że coś więcej potrafimy i coś więcej wiemy. Bo tak naprawdę sami się sabotujemy tkwiąc w przekonaniu, że to nie dla nas i że i tak nie damy rady… Sami wymyślamy tysiące wymówek, w które po tysiąckroć wierzymy. A jak w nie wierzymy to one stają się naszymi ostojami i władają naszym życiem. Bardzo łatwo im ulegamy. Wchodzimy w strefę bezpiecznej przeciętności.

A może warto by spróbować? Może warto odkryć moc samodyscypliny, jasności celów w życiu, odkryć fakt, że to Twoje życie, i że tylko Ty jesteś za nie odpowiedzialny.

I nie ma tu znaczenia, jaki fragment życia weźmiemy pod lupę. Nie ma znaczenia Twój wiek, wykształcenie, status społeczny i inne ograniczające Cię rzeczy. Faktem jest, że jeśli chcesz coś zrobić to po prostu zrób to. Niech nikt Cię w tym nie ogranicza, przede wszystkim tym sam siebie nie ograniczaj.   Jeśli chcesz uprawiać sport – a nie wiesz co Cię interesuje, to się zapisz ma darmową pierwszą lekcję. Czy to będzie Aikido, czy siłownia, czy hokej na lodzie, golf, bieganie, pływanie synchroniczne czy nawet szachy. Podczas takiej lekcji znajdziesz osoby, które są pochłonięte daną dziedziną sportu. Chętnie i z pasją wyjaśnią Ci wszystkie nurtujące Cię pytania, nawet te wydawałoby się błahe z początku. Zmotywują Cię do działania. Zachęcą do podjęcia wyzwania. Udowodnią, że JUTRO przestanie być legendarną krainą odwlekania, a stanie się realną rzeczywistością.

Jeśli chcesz zmienić pracę, to określ co chcesz robić, czym się zajmować i poświęć czas na wyszukanie odpowiednich ofert. Popraw, lub przygotuj od początku swoje CV i list motywacyjny (skorzystaj z istniejących stron, gdzie porad udzielają doświadczeni i zaangażowani w ten proces pasjonaci). Załóż profil na portalach zajmujących się karierą zawodową. Porozmawiaj z kimś kto jest bardziej doświadczony od Ciebie w zakresie przeprowadzania rekrutacji. Wbrew pozorom można bardzo łatwo takie osoby znaleźć. Nawet wśród swoich znajomych. Zmotywuj się i działaj. Przyszłość należy do Ciebie. To Twoje życie. Nie pozwól aby się zmarnowało. Potrzebujesz zdobyć nową wiedzę i umiejętności – zapisz się na odpowiednie studia podyplomowe lub kursy. W czym problem? W kasie? Znajdzie się, sam ją odłożysz, lub dzięki splotowi pewnych sytuacji zdobędziesz potrzebne fundusze. Uwierz w to.

Słabo znasz jakiś język obcy lub wcale? Co za problem aby się nauczyć. Szkoły językowe, zajęcia na studiach. A jak już dawno zdobyłeś mgr? No to zostają wcześniej wspominane szkoły, ale jak czujesz dyskomfort pracy w grupie młodszych osób, to zostają indywidualne spotkania z lektorem. Jakieś jeszcze wymówki? Brak czasu…hm…….zaraz podsumujemy: a ile to godzin tygodniowo spędzasz nad bezwartościowymi portalami społecznościowymi, lub też nic niewnoszącymi do życia grami na komputerze? Ile godzin oglądasz dziennie bezsensowną telewizję? Jaka ilość czasu po prostu przepływa Ci przez palce i nie możesz tego zatrzymać? Przelicz rzetelnie. Zobaczysz matematyka jest bezwzględna. Te liczby Cię zmiażdżą! Okaże się, że dzięki temu odzyskujesz swój czas, swoje własne życie.

Musisz zdobyć jakieś kompetencje miękkie potrzebne do pracy? Gwoli wyjaśnienia, mówiąc najprościej to ogół wiedzy, umiejętności, doświadczenia i postaw. Więc w czym problem? Nawet w zaciszu domowym możesz je zdobyć. Czytaj, czytaj i jeszcze raz czytaj. Fachową literaturę z Twojej dziedziny. Każdego dnia z 30 minut. Zobaczysz efekty po pół roku. Wtedy stajesz na drodze aby stać się ekspertem dziedzinowym. Jeśli to za mało, to zapisuj się na seminaria i konferencje. Nieważne, że są w Warszawie, czy Krakowie, czy we Wrocławiu. Jedź. Zdobyta w ten sposób wiedza jest bezcenna. Poza tym, zawsze kogoś nowego i ciekawego można spotkać. A to rozwija bazę kontaktów. Aha, zadasz pytanie – 30 minut dzienne mam czytać – skąd czas na to? No dobra, a jak dojeżdżasz do pracy? Środkami komunikacji miejskiej – czas na czytanie zamiast bezsensownie gapić się w okno lub bawić się smartfonem. Dojeżdżasz autem…kup zestaw płyt audio z interesującej Cię dziedziny.

Nie masz hobby? To teraz zadaj sobie pytanie, czy nie mam hobby bo nie mam czasu czy mnie nic nie interesuje? Bo jeżeli jest to pierwsze to sam siebie okłamujesz, a jeżeli to drugie to strzel sobie w głowę bo już praktycznie nie żyjesz. Hobby to odskocznia od codzienności, to w zasadzie świat, gdzie się relaksujesz i odprężasz jednocześnie ucząc się i rozwijając. To taka potężna automotywacja. I nie ma znaczenia czy to będzie jazda na rowerze, czy motoryzacja, biegi ekstremalne, czytanie książek, słuchanie muzyki, jazda na nartach wodnych czy chodzenie na ryby. Jeżeli masz ulubionych wykonawców lub zespoły jedź na koncerty. To potężna bomba energetyczna! Ok, znowu mówisz, ale ja nie mam czasu bo….dzieci, praca, finanse, bo nie chce mi się, bo zmęczony jestem, bo leniwy jestem….to wszystko są wymówki. Uwierz w to i zacznij przeciwstawiać się im. Zobaczysz jak Twoje wewnętrzne „ja” zwane ego się zmieni. Poczujesz się lepiej.

Zrób wszystko aby nigdy więcej nie trafić z powrotem do krainy JUTRO. Tam po prostu nie ma przyszłości…. Tam znajdują się wszystkie obawy, lęki, brak wiary w siebie. Wszystkie negatywne i ograniczające oceny, zachowania. Odrzuć to!

Jak wychodzimy ze strefy komfortu...

„Jesteś niezwykłą osobą. Masz talenty i zdolności pozwalające dokonać wiele więcej niż to, co do tej pory osiągnąłeś. Nie ma ograniczeń w tym, co możesz zrobić, kim możesz być, co możesz mieć – poza tymi, jakie zrodzą się w twojej głowie. Wszystko leży w zasięgu twojej ręki! Zatem do dzieła!”[1]

Czym tak naprawdę jest owa strefa komfortu? I dlaczego należy z niej wyjść?

Strefa komfortu jest największym wrogiem ludzkich osiągnięć. W połączeniu z tradycjonalnym typem myślenia jest hamulcem rozwoju całych cywilizacji jak i poszczególnej jednostki – tak, dotyczy to również Ciebie. Psychologowie dawno stwierdzili, że każdy z nas ma naturalną skłonność do chowania się i pozostawania w strefie dokonań oraz dotychczasowych zachowań, bowiem w nich czujemy się komfortowo, jest tam przecież łatwo i nie ma wyzwań. Nie trzeba się starać, żyjemy w niej w absolutnym minimum. Rozluźniamy się, jest nam tam naprawdę dobrze i przyjemnie. I tak dzień po dniu wpadamy w przyzwyczajenia, które z czasem prowadzą nas do gorszych wyników oraz niepowodzeń. Automatycznie zgadamy się na coraz mniej, niż rzeczywiście jesteśmy w stanie zdobyć. Im dłużej w niej przebywamy, tym tworzymy więcej i więcej, czasami wręcz absurdalnych wymówek, które mają nas, nasze ego, usprawiedliwić dlaczego nie osiągamy więcej i oczywiście wskazać winowajcę – zawsze innych, a nie nas samych! Zdecydowana większość ludzi przebywa w swoich strefach komfortu na własne życzenie. Twoje nastawienie oraz osobowość, twój typowy sposób reagowania na ludzi oraz poszczególne sytuacje w życiu to twoja strefa komfortu. Następnie twoje zarobki, standard twojego życia, a także wydajność w pracy to także strefa komfortu. Stan twojej mentalnej oraz fizycznej kondycji to także twoja strefa komfortu.

Dlaczego ludzie siedzą w strefie komfortu, wiedząc że ma ona wpływ na nasze całe życie?

            Prawda najbardziej boli, a więc musimy się z nią zmierzyć aby zrozumieć i poznać mechanizmy psychologiczne, które pozwolą nam na zmianę swojego życia oraz zmianę myślenia. W sumie człowiek jest tym o czym myśli cały dzień, a więc zmień myślenie, a zmienisz swoje życie. Kiedy człowiek utknie w swojej strefie komfortu, jego naturalną reakcją jest ciągłe i efektywne opieranie się wszelkim zmianom, a w szczególności korzystnym. Paradoks. A jednak. Ludzie siedzą latami w tej strefie, nie potrafią dostrzec zmian które wokół nich się dzieją. Nie potrafią wykorzystać okazji do poprawy swojego życia. Dlaczego? Bowiem tam gdzie się znajdują jest im wygodnie i dobrze, więc po co to zmieniać?

 I pasuje im to co robią, nawet jeśli żadne z ich działań nie przybliża ich choćby na krok to osiągnięcia większego sukcesu, czy zrealizowania swoich celów.  Psychologicznym mechanizm strefy K działa w ten sposób, że jeśli coś zmusza cię do opuszczenia swojej strefy K – dla przykładu zmiana pracy czy rozpad związku, to reakcją będzie próba odtworzenia takiej samej strefy, w której czuliśmy się komfortowo, z taką samą osobą (oczywiście pod względem mentalnym), czy na zbliżonym stanowisku pracy. Zamiast próbować zwiększyć nasze zarobki, dostosowujemy do nich nasz styl życia oraz przystosowujemy się do naszej sytuacji finansowej. Największą tragedią związaną ze strefą komfortu jest fakt, iż zaczyna się ona od poczucia komfortu, ale szybko prowadzi do samozadowolenia. Natomiast samozadowolenie prowadzi do nudy i postanowienia pytania: „czy to już wszystko?” Zamiast być ekscytującą przygodą, życie nasze staje się jedynie nudną powtórką dnia wczorajszego. Uwaga – ostatecznie strefa komfortu, przez właśnie samozadowolenie i nudę, prowadzi szybko do frustracji oraz poczucia nieszczęścia[2].

Wyzwaniem jest ocena własnej sytuacji (całego życia, każdej jego sfery)  - iż faktycznie coś jest nie tak: za mało zarabiam, za dużo ważę, te moje mieszkanie też jest coś za małe lub w beznadziejnej lokalizacji, ze zdrowiem też nie za bardzo, a samochód to też ma z 15 lat, aha tego nie potrafię, a ten nowy program komputerowy jest jakiś głupi i ….i będąc świadomym tego wszystkiego NIC, absolutnie NIC z tym nie robimy. Bo nam się nie chce, bo trzeba się czegoś nowego nauczyć, poświęcić czas, zdobyć nowe umiejętności, nową wiedzę, poznać nowe osoby, ustalić cele w życiu – a co jeśli ich nie osiągnę? Zostanę wyśmiany. No w ogóle trzeba się postarać, zabrać za siebie ….wyjść ze strefy komfortu. I w tym momencie uruchamiamy mechanizm tzw. swoich przekonań i uaktywnia się w nas choroba nieudacznictwa zwana wykrętitis.[3] Objawy tej choroby umysłu można bardzo szybko zauważyć. Osoby, którym się nie wiedzie, cierpią na paraliżującą ich myślenie chorobę. Każdy nieudacznik i maruder ma ją rozwiniętą w stadium zaawansowanym, a niestety wielu ludzi odnotowuje już jej pierwsze objawy.

 Bowiem, ci którzy nie mają na swoim koncie sukcesów (a nie mają bo siedzą w strefie K) i nie robią nic w tym kierunku, by je odnieść, na poczekaniu mogą wyliczyć i zasypać cię mnóstwem przyczyn, które to spowodowały te niepowodzenia. Ludzie o przeciętnych osiągnięciach sypią jak z rękawa argumentami, dlaczego tego lub tamtego nie mają, czegoś nie mogą zdobyć, osiągnąć, a tym i tym nie są. Obwiniają wszystko dookoła, oprócz jednej osoby, która jest za ten stan odpowiedzialna – samych siebie.  Kolejny etap tego zaklętego koła, to zaraz po wymówkach tworzenie w swojej głowie mechanizmów  u s p r a w i e d l i w i a j ą c y c h nasze zachowanie. Przykładowo – po co będę się starać jak i tak nikt tego nie zauważy, w pracy liczą się znajomości i układy, no może dużo ważę, ale Kowalski też, mieszkanie – ważne, że jest i to jeszcze 20 lat spłacania rat (złodziejskie banki), samochód - no w sumie jeździ, psuje się jak każdy inny, a to że znajomy ma nową furę spod znaku czterech pierścieni to przecież zwykły fart, że kupił i pewno coś kombinował. A zdrowie….zdrowie no cóż każdy na coś choruje, uprawianie sportu jest dla młodych a ja mam już swoje lata, za stary jestem a dziś Liga Mistrzów się rozpoczyna…

Dlaczego warto opuścić strefę komfortu?

Odpowiedź jest prosta – aby się rozwijać, osiągać zaplanowane i spisane cele, mieć szczęśliwe życie. Opuszczenie strefy K jest pierwszym krokiem do pokazania przede wszystkim sobie, że wszystko jest możliwe i jest gwarancją na rozwój. Pokazania, że określony i spisany cel da się zrealizować! Zrób pierwszy krok, którym wyjdziesz z tej przeklętej strefy. Zadaj sobie pytania – co chcę w życiu osiągnąć, jakie cele chcę zrealizować, jak chcę wyglądać (wysportowany, umięśniony, smukła figura), jakie pieniądze chcę zarabiać? Stwórz plan działania. I do dzieła! To naprawdę działa. Wyznaczanie celów i ich realizacja, to osobny materiał, ale zacznij od siebie, od poszukiwania, od uczenia się nowych rzeczy. Zacznij już dziś! A przede wszystkim inwestuj w siebie. Czytaj książki motywujące, słuchaj audiobooków, uczestnicz w seminariach, ucz się od najlepszych! Stwórz lepszą wersję siebie. Możesz tworzyć rzeczywistość lub być jedynie jej biernym uczestnikiem.

Pamiętaj, proszę, że to Ty jesteś odpowiedzialny za swoje życie! Nie ma niczego, ani nikogo kto by za Ciebie rozwiązał Twoje problemy. Nikt i nic nie jest odpowiedzialne za to jak, myślisz i to co robisz, poza Tobą samym.

[1] B. Tracy, 100 praw sukcesu w biznesie, Warszawa 2014, s.286

[2] B. Tracy, Potęga pewności siebie¸ Warszawa 2013, s.46

[3] D. Schwartz, Pozytywne myślenie drogą do sukcesu¸ Warszawa 1997 s. 29


      


Czas jest dziwny. Zwalnia przy dużych prędkościach i wokół masywnych obiektów i całkowicie się zatrzymuje przy prędkości światła i horyzoncie zdarzeń czarnej dziury i nie istnieje w jej centrum.

 

Czas jest składnikiem naszego życia, otrzymujemy każdego dnia nową dawkę w postaci 24 godzin. Dlatego jest tak ważne, aby odpowiednio i efektywnie zarządzać sobą w czasie, czyli skupić się na tym co jest dla nas najważniejsze, a dzięki temu ograniczy się procent związany z jego marnowaniem. Fakt, iż każdego dnia mamy do dyspozycji nowy zestaw czasu w postaci kolejnych 24 godzin nie oznacza, że powinniśmy go marnować na rzeczy, które nie przynoszą nam efektów lub nas nie motywują do działania. Pamiętać należy, iż jest on dla nas organiczny.

 

Nie wszystko da się zrobić z zaplanowanych rzeczy. Jedne są ważne, drugie mniej, dokonuje się wyborów – to albo to. Ale działasz i decydujesz nad czymś pracować. Gorzej jest, kiedy stosujesz prokrastynację tytułując ją wymówkami. A nakłada się na to brak samodyscypliny, brak umiejętności planowania, wyznaczania celów, negatywne i tradycjonalne myślenie (i postrzeganie otaczającego nas świata), silne przywiązanie do strefy komfortu. Dla przypomnienia – nie planując planujesz porażkę, jeśli nie masz celów pracujesz dla kogoś kto je ma (po prostu realizujesz czyjeś cele). Pamiętać należy również, że samodyscyplina to taka sprytna zdolność robienia i działania tego co trzeba zrobić, wtedy kiedy trzeba i bez względu na to czy nam się chce czy nie. Życie z dnia na dzień jest łatwe, przyjemne  i proste. Nie wymaga wysiłku ani zwiększonej pracy. Skupia się na minimum tego co robisz, ale również wtedy otrzymujesz minimum. Dodatkowo pojawia się lęk przed porażką, który paraliżuje przed działaniem jak neurotoksyna.

 

Te wyżej wskazane składniki składają się na tamująca mieszankę przed podjęciem akcji. To mentalna kula u nogi, która w sprytny sposób powstrzymuje nas przed działaniem, dając nam gotowe wytłumaczenia i motywując nas do odstąpienia. Ta mentalna kotwica daje siłę naszym wymówką, daje energię, aby krytykować i dokonywać autodestrukcji naszych planów. Jednocześnie prowadzi nas do krainy KIEDYŚ, która jest zlokalizowana na wyspie Jutro. Bowiem tam właśnie trafiają wszystkie nasze plany, pomysły, cele, które nie zostały zrealizowane. Tam są nasze myśli o lepszym życiu,  o lepszej pracy, o nowym mieszkaniu, samochodzie, dalekich wyjazdach itd. Jednocześnie wskazać należy, że ta wyspa Jutro jest bardzo zaludniona. Kraina KIEDYŚ ma bardzo dużo mieszkańców. Szacunkowe dane wskazują, iż ponad 90% ludzi ją zamieszkuje. Niektórzy twierdzą, że nawet aż 97%.

Będąc proaktywnym wybierz teraz właściwie i postaw na działanie oraz akcję. Nie odwlekaj niczego. Jeśli masz coś zrobić to zrób to teraz i nie pozwól na jakiekolwiek odroczenie w czasie. Działanie przeciwne jest demotywujące i nie przybliża Cię do celów.

 

Kluczem do sukcesu jest podjęcie akcji. Wykonanie pierwszego (najtrudniejszego) kroku, zmotywowanie się, uruchomienie procesu związanego z dobrym nawykiem, samodyscypliną. Jednocześnie pojawi się motywacja oraz pozytywne nastawienie. Lęk przed porażką zmaleje, aż w końcu zniknie. Aby wydostać się z wyspy Jutro i krainy KIEYDŚ musimy zrezygnować z tego co najbardziej lubimy, czemu hołdujemy od lat i starannie dbamy, aby przypadkiem nikt nam nie zabrał – wymówka! Usuńmy z naszego myślenia ten mechanizm porażki. On jest niezbędny jeśli dalej chcesz siedzieć na wyspie Jutro, ale musisz go wyeliminować w przypadku decyzji o opuszczeniu krainy KIEDYŚ. Wymówki niszczą wszystko, są impulsem blokującym podjęcie działania. Ilekroć masz zamiar coś zacząć przychodzi zła, negatywna myśl, która z prędkością światła przekształca się wymówkę, zwątpienie, zniechęcenie – jeśli jej na to pozwolisz. Musisz zauważyć, iż ludzki umysł może jednocześnie myśleć o czymś pozytywnym, albo o negatywnym. Nie da się myśleć tak i tak w tym samym czasie. Ale to nie wszystko, bowiem trzeba również pozbyć się zaklętego kręgu strefy komfortu, która równie mocno jak grawitacja utrzymuje Ziemię, tak strefa komfortu utrzymuje Ciebie na wyspie Jutro. Nie pozwala nawet na milimetr, na zrobienie kroku w innym kierunku, który wymaga podjęcia zaangażowania, działania lub jakiejś zmiany.

Aby wyrwać się ze szponów takiego kanonu myślenia, musisz zacząć mówić do siebie pozytywnie – proponuję sprawdzone słowa: lubię siebie, dzień i w nocy wszystko mi sprzyja, ale jednocześnie należy wsiąść na siebie odpowiedzialność.

 

Odpowiedzialność za swoje życie, za swoje decyzje, za to kim jesteś. Odpowiedzialność oraz świadomość, że nie ma innych, nie ma winnych. Jesteś tylko Ty i Twoje życie. I tutaj jest klucz do otrzymania biletu wyjazdowego bez możliwości powrotu z wyspy Jutro. Nie możesz bez wzięcia odpowiedzialności za całe Twoje dorosłe życie osiągnąć wiele. Ten czynnik jest tak kluczowy jak cząstki elementarne w mechanice kwantowej. Bez tego nie ma niczego co spowoduje, że osiągniesz swoje cele. Bez tego będziesz dalej mieszkać na wyspie Jutro w krainie KIEDYŚ i dalej będziesz obarczać winą wszystkich za wszystko oprócz siebie samego. A to nie jest droga do dobrego życia. Liczenie, że ktoś będzie odpowiedzialny za Ciebie w dorosłym życiu i będzie Ci mówić jak masz funkcjonować – owszem – jest sposobem na jakieś życie, ale jest to byle jakie życie, w którym oddajesz swój czas, kreatywność, mądrość, talent, możliwości komuś innemu. I koniec końców wchodzisz w grupę 97% ludzkości będących „zadowolonymi” mieszkańcami krainy KIEDYŚ. Nawet, jak jesteś szczęśliwy to musisz zdać sobie z tego sprawę i wiedzieć, że odkładając na później, na kiedyś indziej, swoje plany, marzenia, w końcu lepsze życie… że te kiedyś nigdy nie nadejdzie (mniej tą świadomość). To iluzja, hologram[1] złudzeń lepszego życia.

Wskazać należy, iż każdy się boi, każdy ma obawy, a lęk przed niepowodzeniem jest bardzo silny. Czasami tak mocny że nie pozwala na podjęcie jakiejkolwiek akcji. Tam gdzie wyniki i sukcesy tam będą też przeszkody. Słowa otuchy typu „dasz radę”, „nie poddawaj się” (jak masz się poddać skoro nie zacząłeś), „dajesz” są pustymi sloganami, które tylko mają ukoić bolące serce i zaściankowy mózg. One po prostu nie działają. Przynajmniej nie na początku drogi.

 

Pozostaje pytanie - no to skoro wszyscy się boją, wszędzie są przeszkody, to dlaczego w ogóle coś się dzieje? Dlaczego niektórzy odnoszą fanatyczne wyniki, realizują super projekty np. sportowe, które owładnęły cały świat (mowa tutaj o Spartan Race i Tough Mudder) lub IT (np.: Microsoft, Apple). Dlaczego? Przecież nikt im nie dał żadnych gwarancji, że się powiedzie. Nikt nie dał zapewnienia sukcesu. Bardzo ważne jest, aby zrozumieć, że w zasadzie to nigdy nie dostanie się takiej gwarancji.  To też jest przyczyną dlaczego mamy aż 97% mieszkańców na wyspie Jutro. Kluczem do sukcesu jest działanie. Bez działania nawet najlepsze i najwartościowsze plany, zespoły giną w mroku bezkresnego niezdecydowania i całych ładunek pozytywnej energii zostaje momentalnie rozproszony. Brak decyzji wobec podjęcia działania lub wobec swojego celu w życiu, skazuje nas na marne dryfowanie w przestrzeni z limitem czasu. Bez dwóch zdań – ponosimy koszty, zarówno przy podjęciu działania , jaki i przy zastosowaniu bierności. Kosztem jest danym nam czas, który nam umyka. Niektórzy powiedzą, że najlepiej jak by czas zwalniał, (co wymaga dużych prędkości i masywnych obiektów), jednak nie oznacza, że będziemy mieli go zdecydowanie więcej. Dalej będzie go określona ilość do zagospodarowania.

 

Przestań żyć iluzjami dnia jutrzejszego, zacznij go planować, aby odnieść sukces. Bądź proaktywny, reaguj na zmieniającą się rzeczywistość, dostosuj do niej swoje działania. Wybieraj mądrze, wszystkich nie zadowolisz, wszystkiego nie zrobisz, dlatego zacznij już dziś. Szkoda więcej zmarnować czasu na odwlekanie i zastanawianie się. Planuj działania. Odważ się i wyjedź na zawsze z wyspy Jutro. Wyjedź na szerokie wody, bez gwarancji na cokolwiek, podejmij akcję. Sukces nie jest kapryśną panną na wydaniu, on jest stanem świadomości, a kiedy nadejdzie to zupełnie nie odczujesz tego w kategoriach „wow, to on!” To nie orgazm. Przyjdzie do Ciebie i będziesz się nim otaczał dłuższy czas zanim to zauważysz.

Zatem, czy tak naprawdę czas jest dziwny, czy może to my jesteśmy dziwni, marnując go w każdym możliwym momencie podpierając się ideologią krainy KIEDYŚ?

 

W rzeczywistości jednak każdy z nas ma go więcej, niż mu się wydaje, tylko nie umie nim zarządzać.  

Jeśli sądzisz, że czas coś zmienić w swoim życiu to do dzieła. Wskazówki masz. Zacznij działać, wykonaj pierwszy krok. Natomiast jeśli uważasz, że jak jest tak jest i nie da się z tym nic zrobić to, mniej chociaż świadomość (po przeczytaniu tego materiału), że tak nie musi być, a wszystko jest zależne od Ciebie. Ale z drugiej strony nikt Cię nie zmusi aby się zmienić, nikt nie weźmie Cię za rękę i nie pokaże nowej zabawki, czy projektu. Wszystko musisz zrobić sam.


[1]Zapis fotograficzny na nośniku przynajmniej dwufalowego obrazu interferencyjnego, który w odczycie daje dwa niezależne od siebie obrazy przestrzenne 3D (trójwymiarowe).

 

Jasność


    Jasność co do tego jak ma wyglądać Twoje życie jest zasadniczym czynnikiem, który oddziela Cię od reszty i dodaje odwagi w realizacji celów, poprzez wdrożenie planów oraz ich konsekwentne realizowanie. Zawsze są dwie strony. Albo reprezentujesz swoją osobę jako proaktywną i realizującą swoją misję, albo jesteś wraz z 95% ludzi na świecie i biernie przeżywasz każdy dzień, bez większych problemów, ale też bez jakichkolwiek wielkich osiągnięć. Skoro planujesz wakacyjny wyjazd za granicę to robisz listę poszczególnych zadań do wykonania, planujesz przejazd przez poszczególne kraje, wiesz dokładnie co musisz sprawdzić przed wyjazdem, co zabezpieczyć, o co zadbać. Planujesz pieczołowicie każdy element wyjazdu – co zabierzesz, na jak długo, z jakim budżetem, do jakiego miejsca, z kim, co weźmiesz, co chcesz zwiedzić, z jakich aktywności chcesz skorzystać, nawet wiesz jaki alkohol i ile będziesz spożywać. Lub jeśli jest to wylot na inną półkulę, to planujesz lot, dojazd do lotniska, wizy, ewentualne międzylądowania, to jak musisz szybko zmienić terminal lub jaką ograniczoną ilość bagażu zabierzesz ze sobą – to wszystko musisz zaplanować. Ale przecież jest to proste, bo dotyczy wakacji i odpoczynku, zabawy oraz spędzania wolnego czasu. Masz w tej sytuacji jasność celu (krótkoterminowego).

Zupełnie podobna sytuacja ma się do zakupu, remontu mieszkania/domu. Także planujesz każdy szczegół, taki cel jest już celem długofalowym. Jednak masz jasność co do tego, co chcesz kupić lub wyremontować, czyli gdzie i jak mieszkać. W jednym i drugim przypadku tworzysz cele wraz z planem ich wykonania. Mimo, iż z pewnością nie zdajesz sobie sprawy – to potrafisz skutecznie osiągać zaplanowane rzeczy – właśnie poprzez jasność oraz zapisany cel.  Podobnie z zakupem kolejnego, nowego samochodu. Tutaj też (powinieneś) wiesz czym chcesz jeździć, jaki budżet możesz na to przeznaczyć. Też jest cel i energia do działania.

W pracy także są zadania, które się planuje jak na przykład sprzedaż, ilość spotkań z potencjalnymi klientami, cele związane z osiąganie mierników, określaniem ryzyka, nawet takie prozaiczne jak dotrzymaniem założonego terminu. To przecież wymaga planowania. Jednak tutaj motywacją dla Ciebie może być premia czy dodatkowe korzyści do wynagrodzenia. Może to być dodatkowy dzień lub dwa ekstra wolnego, które dał Ci szef za zrealizowane dodatkowe zadanie. Ale musiałeś to zaplanować w swoim rozkładzie dnia.

Skoro posiadasz już taką umiejętność, to czemu nie przełożyć tego na całe swoje życie? Czemu nie spróbujesz wykorzystać tej umiejętności do zaplanowania swojego życia?

Jasność co do tego kim chcesz być lub co chcesz osiągnąć jest kluczową umiejętnością, aby dzięki celom zrealizować siebie, osiągnąć zaplanowane rzeczy i być szczęśliwym. Szczęście ułatwia życie, a Twoja świadoma przyszłość jest wynikiem właściwej decyzji. To prawda, że przyszłość należy do odważnych, w sensie mających odwagę i siłę napędową do realizacji celów. Uświadomienie sobie tego faktu daje poczucie sensu życia, a nie życia według schematu dzień za dniem. 

Planowanie każdego elementu życia daje poczucie sensu, ale także bezpieczeństwa oraz motywacji w działaniu. Dobrze jest zaplanować kilka aspektów dotyczących Twojej osoby – ile i jak chcesz zarabiać na życie, ile chcesz ważyć, jak wyglądać, z kim się spotykać, jaki sport uprawiać, jak się ubierać (na jakie markowe ubrania chcesz, aby było Cię stać), jakim samochodem jeździć, jakie umiejętności miękkie chcesz posiąść, iloma i jakimi językami władać, jeśli masz już rodzinę to wspólnie z druga połówką musicie wiedzieć gdzie i na jakim poziomie chcecie mieszkać, jakich mieć przyjaciół, jak spędzać (jakie aktywności) wspólnie czas. Zgodne małżeństwa mają także wspólne cele co ułatwia - poprzez jasność co do tego jak ma wyglądać ich wspólne życie – osiągnięcie zaplanowanych celów. Przecież powyższe rzeczy można równie łatwo zaplanować jak wakacje czy zadania w pracy. Nie warto pozostawiać swojego życia przypadkowi czy tzw. losowi. Natury nie interesuje to czy żyjesz czy nie. Nie interesuje jej czy osiągniesz cokolwiek w życiu, czy będziesz pół doby marnować na oglądanie telewizji i innych przez okno w kuchni. Zupełnie jest obojętna wobec Ciebie. Więc nie zganiaj swoich niepowodzeń na los. Tak robią nieudacznicy. Ty już wiesz przecież, że określając cele, planując masz realny wpływ na ich ziszczenie się. Jest wysokie prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, iż osiągniesz swoje cele. Ale nie ma nigdy gwarancji sukcesu. Tego pomimo planowania i jasności nie będziesz miał. To właśnie Twoje zadanie, aby wypracować taki poziom zaangażowania, wypracować odpowiedni poziom determinacji, samodyscypliny, uporu, aby ta gwarancja sukcesu – nawet w wirtualnej formie zaistniała. Po prostu musisz postanowić i założyć, że odniesiesz sukces. To najprostsze rozwiązanie. W tym miejscu powinno wstawić się obrazek z górą lodową przedstawiającą sukces (to co jest na powierzchni i co widać) oraz porażki (ten fragment, który jest niewidoczny bowiem zanurzany jest w wodzie). Nie do końca przekonuje mnie grafika góry lodowej jako odniesienia do sukcesu. Więc może przykład z galaktykami. Historia galaktyk rozpoczyna się w momencie, w którym wypełniająca Wszechświat materia zaczęła skupiać się w lokalne zagęszczenia w największej skali są to super gromady galaktyk, w najmniejszej one same. Powstanie pierwszego pokolenia galaktyk nastąpiło prawdopodobnie w stosunkowo wczesnej epoce kosmicznej. Najstarsze zaobserwowane galaktyki znajdują się w odległości ponad 10 miliardów lat świetlnych, co odpowiada okresowi, w którym Wszechświat miał zaledwie parę miliardów lat.  Nie widać tutaj całego procesu tworzenia galaktyk, nie widać udziału mechaniki kwantowej, cząstek elementarnych, oddziaływań oraz powiązań między sobą. Widać końcowy efekt. Zupełnie jest z naszymi sukcesami. Dla zewnętrznego obserwatora jesteś Ty i Twój sukces – nowa praca, wygląd, nowe auto, mieszkanie, dom, wakacje itd.  Jednakże Ty doskonale wiesz, ile Cię to kosztowało, ile i jakich wyrzeczeń, ile i jaka cena musiała zostać z góry zapłacona, ile nieprzespanych nocy brało udział w Twoim końcowym sukcesie, ile po drodze do celu zdarłeś par butów lub odkryłeś, ile tak naprawdę są warte Twoje kontakty, znajomości. Kto Ci zaoferował pomoc, a kto odwrócił się plecami. Wręcz znajdą się osoby, które będą Cię sabotować przed działaniem, zniechęcać lub podkładać kłody pod nogi. Porażki muszą być. Jest to bardzo dziwny proces, jeśli chodzi o sukces. Najpierw musisz mieć wizję, później cel, następnie mówią Ci, że potrzebny jest plan i działania. Ogarnąłeś to wszystko i sądzisz, że czeka Cię prosta droga do marzenia, a tutaj nagle wytrącają Cię z równowagi, mówiąc, że nie ma żadnych gwarancji osiągnięcia celu i sukcesu, ale z prawdopodobieństwem 100% pojawią się porażki. Jak tutaj nie zwariować. Jednak opór i przywiązanie do swojej misji, jasność celu i plan powodują, że przetrwasz. Inni to zrobili, to Ty także możesz.


01Kontakt

tel. +48 667 021 248

email: alpha_team@wp.pl

           alpha_team@alphateam.pl

02Godziny otwarcia

Czekamy na Twój ruch.

W niedziele i święta kontakt może być utrudniony.

03Adres siedziby

Alpha Team Sp. z o. o

Zegadłowicza 39b

50-226 Wrocław