Alpha Team

CHANCE FAVORS THE PREPARED MIND
L. Pasteur

B L O G  2022
The Theory of Goals

Blog to miejsce do publikowania merytorycznych treści związanych z zagadnieniami dotyczących rozwoju osobistego, psychologii osiągnięć, motywacji. Znajdziecie tutaj najnowsze spojrzenie na różne zagadnienia.


facebook.com/AlphaTeamReal


Nazwa The Theory of Goals pochodzi z projektu zrealizowanego kilka lat temu, czego efektem jest strona facebook.com/toGoals

POZIOM NASYCENIA PRAWDĄ

Życzeniowe myślenie typu nadejdzie nowy rok, więc mam plany związane z…jest obarczone dwoma błędami. Po pierwsze nie potrzebujesz żadnej zmiany dat, nowego roku, nowego miesiąca, tygodnia, żadnego wielkiego wydarzenia, aby zacząć coś robić. To wszystko jest zbędnym dodatkiem. Odkładanie działania na przykład z października na styczeń, bo to nowy rok oraz nowa energia są kompletnie pozbawione sensu. Dlaczego miałbyś czekać cały październik, cały listopad i cały grudzień, aby zacząć robić coś zaplanowanego? Czy do tego, aby zapisać się na zajęcia fitness, siłownię, basen, piłkę nożną, narty lub zacząć kurs języka obcego lub zacząć kurs prawa jazdy lub cokolwiek innego, naprawdę musisz czekać kilka miesięcy, aby zacząć? Czy nie szkoda tego czasu, aby już ruszyć z miejsca? Będziesz mieć przecież cały kwartał w nowym temacie już za sobą! Zatem jaki ma to sens? Drugi błąd polega na tym, że wraz ze zmianą roku, obiecujemy sobie jakieś postanowienie lub kilka. Jednakże jest one w fazie fantazji, bo to jest tylko wypowiedziane, a nie spisane, zatem ulotne jak poranna mgła. Co niektórzy wykazują dyscyplinę oraz chwilową moc działania nowego roku i zapisują się na miesiąc na zajęcia sportowe. Wtedy też są promocje z okazji nowego roku na karnety. Ilość osób, która pojawia się w styczniu na siłowni lub na zajęciach fitness jest zadziwiająca. Miesiąc dalej, czyli w okolicach lutego układ wraca do stanu normalnego, czyli trenują Ci, którzy trenowali latami. Zatem bez określenia tego, czego oczekujesz w zakresie zmian w swoim życiu, czyli bez określenia celu oraz spisania go z datą realizacji, nie masz co liczyć na jakiekolwiek zmiany. To się po prostu nie stanie. Ile w tym jest prawdy, że bez działania każda zmiana dat nie przyniesie zmian? Poziom nasycenia prawdy w tym zakresie wynosi 100%. Tak naprawdę nie ma znaczenia zmiana roku, czy jakiekolwiek inne zdarzenie. Jeśli po prostu nie ruszysz tyłka i nie podejmiesz działania, nie zmieni się nic. A Ty po prostu okłamując się, stracisz kolejny rok. Nie podejmując akcji raz, że stoisz w miejscu a dwa zaczynasz odstawać od osób, które działają. To naprawdę widać. Ilość zrealizowanych celów wśród osób, którzy je mają spisane (konkretne) jest zdumiewająca, zestawiając to z osobami, które zwykle przesypiają swoje życie. Tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, kwartał, pół roku, rok, to mija, mijało i będzie mijać, a Ty dalej siedzisz w tym samym miejscu co najmniej od 10 lat. Czy nie szkoda Ci czasu, który można było wykorzystać na podjęcie działania, zmierzającego do realizacji swoich planów? Jeśli nie wiesz konkretnie czego chcesz, to ciężko to znaleźć. Musisz być tutaj bardzo konkretny i dokładny. Nie możesz nie wiedzieć czego chcesz od życia w 2023 roku. Jest jeszcze kilkanaście godzin starego roku, aby się nad tym zastanowić. Zrób listę wszystkiego, czego konkretnie pragniesz, co chcesz zmienić, co osiągnąć, co zdobyć, gdzie pojechać, co zobaczyć. Tak można wyliczać w nieskończoność. Nie zostawiaj nic przypadkowi. Nawet tego jak się ubierasz, a może przede wszystkim tego. 2023 czeka, ale co z tego czekania wyniknie zależy tylko od Ciebie. Nie ma na świecie innej osoby, która określi oraz zrealizuje Twoje cele za Ciebie. Nie potrzebujesz, aby wystartować żadnych okoliczności niż tylko podjęcie decyzji. Nie obarczaj się zasadą początku roku i tym, że od stycznia to na pewno zrobisz to i to. Bowiem to mit. Jeśli naprawdę chcesz coś zrobić, coś zacząć, coś osiągnąć, to zacznij już od dziś. Zrób pierwszy, mały krok, a wtedy zobaczysz co się zadzieje. Nie czekaj na kogoś innego, nie uzależniaj się od jakiejś sytuacji czy osób. Po prostu pokaż, że potrafisz działać. Udowodnij sobie i otoczeniu, że nie jesteś taki jak inni i potrafisz coś rozpocząć bez czekania na wybitne okoliczności (jak Sylwester, początek kwartału, nowy miesiąc itd.). Dajesz już teraz. Na co czekasz? Co Cię wstrzymuje? Brak niezdecydowania, brak celów, brak wizji, brak informacji o tym, kim chcesz być, jak chcesz być? Czy brak konkretów jest zatem chorobą mentalną XXI wieku? Czy to może zasłona, która jak każda inna przykrywa nas naszymi wymówkami? Wymówki są doskonałym narzędziem do zasłaniania się przed działaniem. Każdy może je wyprodukować w dowolnej liczbie, całkowicie za darmo, bez ograniczeń. One czasami jak są naprawdę dobre, bo rosną z nami przez lata, stając się naszym przewodnikiem. Wprost prowadzą naszą świadomość w strefę komfortu. A wtedy wszystko zostaje zahamowane, rozwój, działanie, plany, cele, marzenia. To jest jak matryca, która potrafi sama się kopiować. Jednostki proaktywne znają doskonale ochronę przed taką sytuacją. Tą ochroną jest właśnie działanie! To jak firewall przed wpływem strefy komfortu. Reszta osób nie działając poddaje się wymówką oraz własnej strefie komfortu, w której funkcjonują i czują się bardzo bezpiecznie oraz wygodnie. Nie podejmują wyzwań, bowiem nie pozwala im na to ich sposób myślenia, który zdominowany jest wpływem strefy komfortu. To jak grawitacja, niewidzialna siła, która skupia wokół masywnych obiektów inne, a jednocześnie zagina czasoprzestrzeń. Tak samo się dzieje z nami, jeśli pozwalamy, aby strefa komfortu oddziaływała na nas. Zatem czy to będzie 2023, 2024 czy 2030 nic się nie zmieni, jeśli nie ruszysz dupy. Nie zaczniesz wymagać od siebie. Wymaganie pociąga działanie i to działanie może powodować ból emocjonalny wśród większości. Bo coś trzeba zrobić, a mi się jak w latach poprzednich po prostu nie chce. Taki sposób myślenia deformuje Twoją przyszłość. Pozbawia Cię możliwości stworzenia jej wizji, siebie jako centralnego punktu Twojego życia. Pozbawiony wizji, celu stajesz się tłumem podobnych do siebie osób, które są przeciętne, szare i pozbawione pierwiastka energii do działania. Czy zatem nie jest ciekawiej polepszyć sobie poziom życia? Czy nie warto odkrywać nowe rzeczy, przekraczać swój horyzont, doświadczać nowych emocji? Taki wybór stoi przed Tobą. Albo to co znasz i co już było przelejesz jako kopię na nadchodzący nowy rok, albo powiesz „DOŚĆ!” i zaczniesz działać. Podejmiesz wobec siebie jakieś zobowiązanie, zacznij od małego, prostego, które zrealizujesz. Krok po kroku, zacznij zmieniać to, co wymaga zmiany. A zawsze coś jej wymaga.  Nasycenie chęcią do zmian jest tym silniejsze, na ile jesteś wstanie wyprodukować najpierw w myślach, później na papierze wizję zmian swojej osobowości, mentalnej i fizycznej, a później tą wizję utrzymać, w taki sposób, że będziesz czuć emocjonalną chęć do tych wymyślonych zmian. One będą Cię prowadzić, podpowiadać. Tak właśnie rodzą się cele. Reszta to naprawdę komentarz. Nowy rok czeka, na ile go wykorzystasz i coś osiągniesz, to zależy od Ciebie, a nie od okoliczności. To właśnie Ty przez swoje działanie determinujesz resztę. Zasada jest prosta, nic się nie zmieni, gdy Ty się nie zmienisz oraz nie zaczniesz działać, więc nie narzekaj pod koniec kolejnego roku, że nie osiągnąłeś nic. Życie z dnia na dzień jest łatwe i nie angażujące, jest także uzależniające, ale życie, w którym realizujesz cele, ponosisz porażki i mimo wszystko wstajesz na nogi i dalej działasz jest zdecydowanie ciekawsze i tak samo uzależnia jak lenistwo. Tylko, że wtedy jesteś po drugiej stronie. Po stronie aktywnej, proaktywnej. Chyba warto rozważyć inną niż dotychczas opcję? Wybór zawsze jest po Twojej stronie. To czy naciśniesz przycisk z napisem „działam” czy „nie działam” to Twoja wolna wola. Nikt nie zmusi Cię do tego. Jeśli chcesz coś zmienić to musisz ruszyć z miejsca i zapłacić cenę z góry, za to, aby za określony odcinek czasu (który i tak minie) odczuć pozytywne zmiany. Zatem, nadchodzący nowy rok, to będzie albo tylko przykrywka do tego, że zaczniesz coś robić, albo faktycznie dobrze go zapamiętasz za kolejny rok. Pamiętaj, że nie musisz czekać na jego rozpoczęcie, znakomitym momentem jest również koniec grudnia, jak i każdy następny dzień.

 

Bartosz Jagodziński

 

29.12.2022 r.


OSŁABIENIE WZBUDZENIA

Czy wiesz, że spełniając swoje marzenie, czyli na przykład kupując swój wymarzony sportowy, luksusowy samochód, płacisz cenę podwójnie? Czy zdawałeś sobie sprawę, z faktu, że zawsze będziesz płacić dwa razy? Otóż, powiedzmy, że w dzień i w nocy wszystko Ci sprzyja, i że w odniosłeś sukces. Oczywiście okupiony kilkoma latami ciężkiej pracy oraz wyrzeczeń, ale dzięki temu jesteś w stanie zrealizować swoje marzenie motoryzacyjne. Doskonale wiesz, co to ma być. Ze względu na Twoje zamiłowania do określonej marki, wiesz, gdzie zapłacisz cenę za Twój wymarzony samochód. Wiesz jaki to ma być model, więc po godzinnym klikaniu na stronie producenta w aplikację zwaną konfigurator, wysyłasz gotową informację do wskazanego przez siebie dealera. Następnie wizyta w salonie, aby dopiąć szczegóły. I oczekiwanie. Twój samochód będzie gotowy do odbioru za 2 miesiące. Nie możesz się doczekać. W międzyczasie oczekiwania dokonujesz płatności ceny, którą zresztą sam zdefiniowałeś, poprzez indywidualną konfigurację samochodu. Zatem pierwszy raz, kiedy płacisz za samochód marzeń jest dość jasny. Następnie odbierasz telefon, że Twoje auto czeka w punkcie wydania pojazdu w wybranym przez Ciebie salonie. Pędzisz na miejsce, odbierasz komplet kluczyków, podopisujesz dokumentację, uruchamiasz starter, budzisz potężny silnik V8 (zakładamy, że jest to jedyny właściwy) przestawiasz skrzynię w pozycję D/S+ i odjeżdżasz w pierwszą podróż na stację benzynową. Wtedy jeszcze może nie zdajesz sobie sprawy z faktu, że za chwilę zaczniesz płacić drugą, ukrytą cenę za swój samochód marzeń. Wracasz podniecony do domu. W zależności, gdzie mieszkasz, czy to jest osiedle domków jednorodzinnych, czy osiedle bloków czy inne miejsce jesteś zauważony. No przecież to wymarzony samochód sportowy, więc nie da się przejść obok niego obojętnie, zważywszy, że podsiada dodatkowe rozwiązania wizualne oraz dodatkowe wyposażenie, w cenie ekstra, powiedzmy 343.850 zł. Bowiem o tyle podniosłeś wartość bazowego samochodu. Zatem oznacza to, że masz pełną opcję danego modelu. Oczywiście z tego faktu jesteś bardzo dumny.  Co się dzieje następnie? To, że nie należysz do pokolenia, które musi się chwalić wszystkim w sieci, nawet tym, że dziś o 5 rano skorzystało z toalety, to specjalnie nie chwalisz się, ani nie prezentujesz swojego samochodu w social mediach. Mimo wszystko jesteś zauważony. A że po samochodzie widać, iż pod maską ma co najmniej 600 KM i musiał wstępnie kosztować podobną kwotę wyrażoną dodatkowo w tysiącach i złotówkach, to zaczynają o Tobie mówić. Zaczyna się wtedy płatność nr 2. O ile doskonale wiedziałeś, że płatność nr 1 musi być uiszczona u dealera, aby dzierżyć w dłoni kluczyki do wymarzonego samochodu, o tyle o płatności nr 2 nikt przecież wcześniej nie wspominał. A jednak ona jest i jest tak samo obowiązkowa jak nr 1. Dość istotne jest to, na ile jesteś silny psychicznie, bowiem cena nr 2 jest równie wysoka jak pierwsza. Wynika to z ludzkiej psychiki i jej skłonności do ułomności w zakresie zazdrości, zawiści, zaprzeczania, oczerniania, obgadywania, konfabulacji oraz szybkiej, bezpodstawnej oceny innych. To, że ludzie będą zazdrości, nawet (co najśmieszniejsze) te osoby, które na motoryzacji nie znają się w ogóle, a samochody rozróżniają jedynie po kolorach, to jedno. Dwa, że zazdrości będzie bliska i dalsza rodzina, przyjaciele (!), koledzy, osoby którym ufasz to powoduje, że cena nr 2 będzie ciężka do zniesienia. Właśnie przez komentarze, czy głupie docinki od osób, które powinny razem z Tobą cieszyć się z sukcesu. Nie jest tak, że Twój samochód nie zostanie nie zauważony. On będzie na ustach wszystkich, których znasz i masz jakieś relacje. To naprawdę przykre, jak dobra doczesne potrafią stworzyć barierę między ludźmi. Cena nr 2 żąda zapłaty, za każdym razem, jak wsiadasz za kierownicę, a widzą to inni. Jak przyjeżdżasz w odwiedziny, na święta, na wspólne spotkanie. Jesteś Ty i Twój samochód na ustach wszystkich, bez wyjątku. Niektóre z tych komentarzy są faktycznie pozytywne oraz aprobujące Twoje osiągnięcia oraz sam samochód. Ale doskonale wiemy, że ok. 90% z nich będzie negatywna, negatywna w stosunku do samochodu (zupełnie niczym nie winnego) oraz wobec Ciebie. Wiele osób, które mają najbardziej chorą psychikę utnie kontakty z zazdrości oraz fantazyjnego poczucia, że przez to, że masz lepiej od nich, to pretenduje Cię do odstawki, bo nagle zacząłeś odstawać od nich. Zupełnie nieświadomy tego stanu rzeczy zachowujesz się całkowicie tak samo, jak przez złożeniem zamówienia na samochód u dealera. Cena nr 2 to ocena twardości Twojego dupska przed tym wszystkim co zaczyna się wylewać na Ciebie. Negatywne komentarze, plotki, wymyślone historie, a wszystko polane sosem zazdrości, irracjonalnej nienawiści oraz pragnienia, aby ktoś go ukradł lub uszkodził. Abyś nie miał za dobrze i miał tak jak inni. A niby dlaczego tak masz mieć? To im się nie mieści w głowach oraz ich spojrzeniu na świat. Samochód rzecz, jak każda inna, ale w Polsce określa bardzo mocno status majątkowy lub wyznacza pewne granice możliwości. Inna sprawa jest taka, że Ty doskonale zdefiniowałeś, jaki t ma być auto, jaki producent, model, jaka wersja, jaki silnik, jakie wyposażenie. Wiesz, za co płacisz i co otrzymujesz w zamian. Reszta zadowala się tak naprawdę pierwszym lepszym toczydełkiem, bowiem nie jest świadoma możliwości jakie stawia przed klientem motoryzacja. A są one bardzo szerokie. Jeśli Twoje myślenie też jest takie, to otrzymasz naprawdę niezły produkt. Cena nr 2, także w postaci zazdrosnych spojrzeń, beznadziejnych komentarzy lub prób podważania cech samochodu, jest naprawdę momentami ciężka do zapłaty. Mimo wszystko, konsekwentnie musisz, tak samo jak pierwotną cenę, także i tą dodatkową (o której sprzedawca czy konsultant nic nie mówił) zapłacić. To jak bardzo masz rozwinięte kompetencje miękkie i jaką posiadasz wiedzę z zakresu psychologii, pozwoli Ci na jej zapłatę praktycznie bez obciążenia. Cześć osób sama, ze swej zazdrości, ograniczy kontakty z Tobą. Tak się dzieje i po prostu trzeba przyjąć to jako rzecz oczywistą. Inni będą Cię podgryzać za każdym razem, jak zobaczą Cię za kierownica Twojego samochodu. Co najgorsze zazdrościć będą najbardziej, w tym złym znaczeniu, osoby z Twojej najbliższej rodziny oraz te, które tytułowały się przyjaciółmi. Chora zazdrość przeradza się w złość, a nawet w ekstremalnej fazie w nienawiść. Jednak to już jest poza Tobą. Mimo, że to właśnie efekt ceny nr 2. Najlepsza jest sytuacja, gdzie osoby, z którymi łączyły Cię bliskie relacje same z siebie rezygnują z jakiejkolwiek aktywności czy relacji z Tobą. One zanikają, niespodziewanie tak szybko, jak szybko Twoje nowe auto potrafi przyspieszyć do pierwszej setki. Z jednej strony jest to trochę zabawne, bo nieszczere relacje właśnie wyszły na jaw i to zupełnie bez Twojego bezpośredniego działania. Jednakże zabawne nie jest tracenie przyjaciół, ale zabawne jest to, że to nie byli prawdziwi przyjaciele. Może się okłamywałeś lub dałeś okłamywać. Ale dzięki zakupie nowego samochodu, sprawa się rozwiązała. Zatem cena nr 2 ma większe konsekwencje niż można z początku sądzić. To tak naprawdę osłabienie logicznego myślenia, bowiem co ma kupno nowego samochodu do relacji z innymi? A jednak okazuje się, że ma i to bardzo dużo. Właśnie przez to, że inni zazdroszczą tego co masz i tego kim jesteś. Zazdroszczą tego, że wiesz co chcesz, gdy reszta tego nie potrafi określić.  Twój nowy, wymarzony samochód stał się punktem zwrotnym. Płacąc cenę nr 2 pozbywasz się ze swojego otoczenia mnóstwa osób (w większości sytuacji dobrowolnie), jakaś część zostanie bowiem to Ci prawdziwi, a kolejna grupa będzie Cię bacznie obserwować czekając na jakiekolwiek potknięcie. I wtedy będą tryskać z radości. To naprawdę chore, ale tak się dzieje. To nie misi być samochód, to może być awans w pracy lub inna sytuacja, na którą pracowałeś kilka lat. Jednakże nowy samochód jest wyraźnym i doskonałym przykładem na pokazującym, w jaki sposób (automatycznie) zakończyć relacje. Tyle w tym Twojej winy, ile w podjęciu decyzji o zakupie nowego auta. Pamiętaj, to nie Twoje przewinienie, ale wina ich toku myślenia. Dlaczego masz odczuwać poczucie winy z powodu realizacji swojego celu? To już naprawdę byłoby chore i wymagałoby podjęcia leczenia. Twoim zadaniem jest osiągnięcie stanu radości z tytułu zrealizowanego celu – zakupu nowego, wymarzonego samochodu. Nie przejmuj się tym, że musisz zapłacić również cenę nr 2. Przyjmij to po prostu do wiadomości i tyle. Nie jesteś wstanie sprostać oczekiwaniom innych ludzi, bowiem są zbyt małe i standardowe. Twoje są przecież o wiele, wiele większe oraz przekraczające wszelkie dotychczasowe standardy. Po prostu przyjmij gratulacje z tytułu posiadania nowego, skonfigurowanego pod swoje upodobania samochodu. Ty najlepiej wiesz, co jest Ci potrzebne! Ale też pamiętaj, że znajdziesz nowe znajomości, pełne prawdziwej życzliwości i wzajemnego zaufania. Nic straconego. Ciesz się nowym autem, bowiem masz do tego pełne prawo.


Bartosz Jagodziński


23.12.2022 r.


DYNAMICZNA SIŁA KOMFORTU

Jaką siłę należy mieć w sobie, aby stanowczo i zdecydowanie wyjść natychmiast ze swojej strefy komfortu? Jak bardzo trzeba być zdeterminowanym, aby zrobić coś zupełnie nowego? Jak wiele należy mieć w sobie uporu, determinacji lub dyscypliny, aby pokazać swoim ograniczeniom środkowy palec i udowodnić sobie, że praktycznie ich nie masz? Jak wiele? Wystarczy, tak naprawdę chcieć. A z tym jest już znacznie inaczej niż ze wszystkim innymi elementami, czyli determinacją, dyscypliną, regularnością, odkrywaniem nowych rzeczy. Ta „chęć” pcha nas ku nieznanemu. Oczywiście, że może być to straszne lub wymagające wyłożenia od nas na początku wysiłku. Ale cenę zawsze płaci się z początku. Tak działa się jako osoba chcąca odnieść sukces. Cena płacona jest na początku, przed podjęciem taktycznego (głównego) działania, przed informacją o ilości strachu, o wielkości problemów, które będą czekać na nas, o wielkości porażek. Na początku tego nie wiemy, ile będzie przeszkód, zanim osiągniemy swój cel. Ale jeśli już przy pierwszej, tej najmniejszej robisz krok w tył, wycofujesz się, to nie ma mowy, aby dotrzeć do końca. Zgodnie z zasadą, im dalej w las tym więcej drzew, im więcej chcesz osiągnąć, tym więcej pojawi się przeszkód na drodze do celu. Jest to zupełnie naturalne. Ale jeśli już na tej pierwszej, podstawowej przeszkodzie zrezygnujesz, polegniesz, to te poważne (które mimo wszystko też da się pokonać) nie będą nawet Cię muskać, ale też nie zrealizujesz celu. Jeśli natomiast nie poddasz się, i stawisz czoło swojemu lękowi (obojętnie, co to miałoby być) to te większe będą też czekać, ale to one będą się Ciebie obawiać, a nie Ty ich. Nabierzesz potężnej pewności siebie, wzrośnie Twoja samoocena, zbędziesz pierwszy stopień na drodze ku lepszej dyscyplinie. Startowym pytaniem jest zawsze – chęć, zrobienie, doświadczenie czegoś, poznanie czegoś nowego, czego wcześniej w ogólnie nie doświadczyłeś. To, tak naprawdę wszystko jest w głowie. Wszystkie plusy i minusy związane z czymś nowym. Przetwarzasz to niczym procesor poszukujący najlepszej odpowiedzi na pytanie – czy dam radę? Ja mogę Ci powiedzieć, że dasz, ale to zależy od Ciebie oraz Twojego sposobu myślenia. Jeśli już na samym początku produkujesz myśli o zabarwieniu negatywnym, nastawieniu na NIE, to nie ma szans, aby dać radę. Jeśli jest odwrotnie i wykazujesz chęć do działania, to dobry sygnał i może coś z tego będzie. Pamiętaj, że zawsze możesz się wycofać, ale wtedy nie dowiesz się co dzieje się po drugiej stronie strachu. Po drugiej stronie strefy komfortu zaczynasz rosnąć. Widzisz inaczej pewne rzeczy. Oczywiście, że w pierwszej fazie wpadasz w strefę dyskomfortu, ale to przejściowe. To schemat sprawdzony i dotyczy każdego bez względu na miejsce, w którym się znajduje. Pamiętaj, że rezygnacja nawet z błahego powodu powoduje powstanie nawyku. Rezygnacja to nawyk, jak każdy inny. Jeśli zrobisz to raz, to kolejne będą raz, że łatwiejsze, a dwa na pewno się pojawią. Rezygnujesz to przegrywasz, swoje cele, swoje plany, swoją lepszą wizję życia. A zaczyna się to od naprawdę prostych spraw. Na przykład dostajesz zimą propozycję wskoczenia do zimnej wody na dworze, czyli modnego morsowania. Co się wtedy dzieje w Twojej głowie? Osoby, które robią to regularnie, mogą ominąć tą część materiału. Zatem zaczynasz szukać jakiegoś wyjścia, no bo pojawiło się nagle, praktycznie z zaskoczenia zaproszenie, a Ty musisz jakoś zareagować. Oczywiście nienawidzisz zimna, zimnej wody i nigdy nie morosowałeś. Zaczyna się spektakl związany z uruchomieniem wymówek, że brak czasu, że będę chory, że psychicznie nie jestem nastawiona, że nie bo zimno itd. W końcu oczywiście odmawiasz, ale za sobą masz solidne zabezpieczenie dla swojej psychiki, które zrobiła dla Ciebie Twoja własna strefa komfortu. Za nic na świecie, nie chcesz jej opuścić, a tym bardziej wejść do lodowatej wody. Tym czasem jak tak, postąpisz, czyli zrezygnujesz nigdy nie dowiesz się, czy któraś z wymówek, którymi się zasłaniałeś sprawdziła się, ale co ważniejsze nie dowiesz się co dzieje się po drugiej stronie. Po drugiej stronie strachu, lęku, obaw, po drugiej stronie strefy komfortu. A tam dopiero zaczyna się działanie i nowe możliwości. Nowa energia i chęć do dalszego działania. Dlatego, że przerwany pierwszy (najmniejszy) opór wyzwolił moc enzymów szczęścia, które zalały Twój ośrodek myślenia. Wprowadził w stan pozytywnej mocy sprawczej. To nie wydumane mądrości, tylko faktyczne reakcje na opuszczenie strefy komfortu, wynikające z doświadczenia. Zatem wątek morosowania, może i na czasie, ale w bardzo namacalny sposób ukazuje to, jak człowiek reaguje na pierwszą barierę, która została stworzona przez jego strefę komfortu. Wręcz panicznie krzyczy NIEEE. Stąd tak ciężko jest wyrwać się z jej oddziaływania. Niczym siła grawitacji utrzymuje nas w pewnych ryzach funkcjonowania, nie pozwalając zrobić choćby minimalnego kroku ku zupełnie czemuś nowemu. Zamiast przykładu z morsowaniem, można wpisać praktycznie każdy dowolny, z którym się teraz zmagasz. Tak funkcjonuje ogromna liczba osób. Znakomita mniejszość zna ten proces i wie jak się jemu skutecznie przeciwstawić. To właśnie wyróżnia ich od reszty. Bowiem oprócz działania w określonym kierunku, potrafią wstrząsnąć sobą i robić rzeczy zupełnie dla nich nowe, które także są blokowane będą przez ich strefę komfortu. Ale mimo tego działają. Stąd powracamy do pytać postawionych na początku tekstu. Naprawdę niewiele potrzeba, aby wyjść ze swojej strefy komfortu. Ale ten minimalny krok w nieznane jest niezbędny, aby coś się zadziało lub/i zmieniło. Bez tego nigdy nie dowiesz się, jak to jest po drugiej stronie, jak to jest po opuszczeniu swojej własnej strefy komfortu. Dodać należy, że nie musisz tego robić. Jakkolwiek też nie dowiesz się co możesz zyskać i w jakiś sposób zwiększyć swoje możliwości. Wszystko jest w Twoich rękach oraz sposobie myślenia. Tu nie trzeba siły terminatora czy mocy rycerzy Jedi. Sam dysponujesz tym co jest niezbędne do przełamania działania strefy komfortu oraz wewnętrznego oporu przed nieznanym. 

 

Bartosz Jagodziński

 

12.12.2022 r.

TIMES

Czy faktycznie czas jest miarą dokonanych przez nas czynności, czy oznacza coś więcej? Skoro podstawowym budulcem całego otaczającego nas świata (w tym Wszechświata) według hipotezy (zwanej teorią strun) nie są punktowe cząstki, ale rozciągnięte struny o wielkości ok. 10-31 m, a czasoprzestrzeń ma, co najmniej 10 wymiarów . A zatem jak to jest z czasem? A może jest on iluzją, wymyśloną tylko przez ludzi? Czas określa zmiany, nie je determinuje, a na jego podstawie można wskazać, że coś się zmieniło. Wystarczy popatrzeć na Wszechświat. Powstał ok. 14,5 mld lat temu. Zatem od Wielkiego Wybuchu nastąpiła ewolucja do chwili obecnej. Ten okres zmian widzimy właśnie przez to, że upłynął czas, mimo iż nikt go nie mierzył. Wiadomo, że światło ma naturę dwoistą, a więc jest zarówno falą elektromagnetyczną, jak i strumieniem cząstek, a dokładnie fotonów. Tę dwoistą naturę światła określa się jako dualizm korpuskularno-falowy. Czy to fala, czy strumień cząstek to i jedno, i drugie składa się z fotonów. Jeśli foton pokroimy na małe kawałki to dojdziemy (w teorii) właśnie do drgającej struny, czyli zamkniętej pętli energii (drgające włókno energii). Chodzi o sam fakt, że wszystko zbudowane jest z kolejnych małych elemencików. A jak jest zatem z czasem? Czas ma kilka właściwości, bowiem zwalnia, gdy poruszamy się z dużymi prędkościami i tak samo zachowuje się przy masywnych obiektach. Całkowicie się zatrzymuje, gdy poruszamy się z prędkością światła oraz zatrzymuje się w miejscu zwanym horyzontem zdarzeń w czarnej dziurze, a w jej centrum w ogóle nie istnieje. Coś zatem jest z nim dziwnego. A może i on również składa się z odpowiednich dla siebie cząstek (jak światło z fotonów), które można pociąć na kawałki. I czy na pewno ma powiązania z prędkością światła? A jakby tak dowieść, że czas faktycznie jest z „czegoś” zbudowany i określić z wielką dokładnością jego dodatkowe właściwości. Co w tedy z tymi 24 godzinami, które otrzymujemy każdego dnia od życia? Kiedyś się skończą. Bowiem w naszym pojęciu czasu oraz związanego z nim upływu życia jest on limitowany. Ale możliwe, że dla Wszechświata tak nie jest. Że nie umieramy (mimo, że fizycznie tak się dzieje), ale przechodzimy w wyższy stan energii (w końcu zbudowani jesteśmy z cząstek, a te z drgających źródeł energii) i łączymy się z Nieskończoną Świadomością. W tej chwili to ma mniejsze znaczenie, niż to co tam zabieramy ze sobą. A zabieramy zdobytą wiedzą oraz całe umiejętności, które opanowaliśmy za życia. Nie rzeczy materialne, bowiem nie mają one znaczenia na wyższym poziomie. Zatem, czy czas jest iluzją? Czy określa dokonane zmiany? Czas to wielkość fizyczna określająca kolejność zdarzeń oraz odstępy między zdarzeniami zachodzącymi w tym samym miejscu (częstotliwość podłużnych fal energetycznych). Dzięki wprowadzonej kolejności zdarzeń oraz pewnych odstępach między zdarzeniami możemy określić, że coś uległo zmianie. Nawet nasze życie, dzięki takiej definicji posiada szczególne atrybuty, które, jeśli udoskonalimy to będziemy potrafili osiągnąć w określonych odcinkach konkretne cele. To nie tylko negatywna rutyna, która powoduje, że zdecydowana większość ludzi żyje z dnia na dzień, ale także to, że cześć z tych osób potrafi się jednak wybić spośród tłumów i dzięki wyjściu ze swojej strefy komfortu osiągnąć zaplanowane cele, wykorzystując odpowiednio każde nowe 24 godziny jakie otrzymuje każdego dnia. Zdobywanie wiedzy, rozszerzanie horyzontów oraz zwiększanie swoich umiejętności powodują, że mentalnie rośniemy w siłę. Dlatego czynnik czasu jest dla takich osób znaczący, bowiem mierzą oni swoje dokonania w określonej kolejności zdarzeń. Reszta nie rozwijając się, żyjąc z dnia na dzień, nie ma co mierzyć, bowiem nie tworzą dokonań, nie zwiększają swoich zasobów. Nie rozwijają się. Opanowali poziom podstawowy, który pozwala na utrzymanie się na powierzchni życia i tak sobie dryfują do jego końca. Zamiast tworzyć odcinki czasu, odpowiedzialne za nasze dokonania w życiu, nie dają sobie szansy na to, aby zmienić swoje życie albo coś stworzyć. To oczywiście kwestia decyzji czy kwestia wyboru dokonana na podstawie indywidualnych cech danej osoby. To taki wybór między „chcę coś zrobić” i „nie chce mi się”.  Ciekawe, gdyby okazało się, że to co zbierzesz za życia, będzie miało wpływ na to, co będzie dalej po jego ustaniu. I chodzi w tym przypadku o wiedzę oraz ilość zdobytych informacji. To co? Dalej byś siedział tyle godzin przez telewizorem lub youtubem czy tik-tok'em? Taka motywacja z pewnością zadziałałaby na zdecydowaną większość ludzi. Ale jeśli coś nie jest udowodnione, to nie istnieje? Zupełnie jak z opowieścią o jednym miliardzie Euro – czy widziałeś taką kwotę na własne oczy? Nie, to skąd wiesz, że istnieje?

 

Bartosz Jagodziński

 

05.12.2022 r.


 

AUTENTYCZNOŚĆ

Jeśli zdecydowałeś się na podjęcie działania określającego Twoje zainteresowania, Twoją pracę czy Twoje aktywności i konsekwentnie z dyscypliną regularnie pracujesz nad rozwijaniem i swoich umiejętności i zwiększaniem zasobów w obrębie tych działań, to jesteś skazany w takim przypadku na sukces. Nawet jeśli przez pewien okres nie będziesz widział znaczących postępów lub nie zauważysz tego, że zwiększasz swoje zasięgi nie tylko w social mediach, ale przede wszystkim zwiększasz możliwości w zakresie wiedzy, kontaktów, zauważalności czy doświadczenia dziedzinowego, to według zasady „wszystko się liczy” konsekwentnie wspinasz się po drabinie zwanej specjalista dziedzinowy. Za określony czas Twoja reputacja będzie pojawiać się szybciej od Ciebie na różnych spotkaniach, eventach czy podczas aktywności, w których będziesz brać udział. Ścisła wiedza dziedzinowa oraz Twoje zaangażowanie spowodują, że staniesz się ekspertem w określonej dziedzinie. Może to być bardzo wąski wycinek określonej specjalizacji. Im węższy tym lepiej dla Ciebie. Musisz wiedzieć, że poświęcony czas na planowanie działań związanych z prowadzonymi aktywnościami zwróci się z nawiązką, jeśli konsekwentnie będziesz się rozwijać w wybranym przez Ciebie kierunku. To co już wiesz, jest niestety niewystarczające dla przyszłych działań. To co już wiesz należy zestawić z najnowszą, aktualną wiedzą. Nie możesz jako przyszły specjalista, bazować wyłącznie na wiedzy zdobytej lata temu. Ten błąd jest częstą przyczyną wielu porażek takich początkujących specjalistów. Aby na forum publicznym wypowiadać się na jakiś temat, musisz mieć bezwzględnie solidne podstawy z danej dziedziny wiedzy. A następnie muszą być one rozwijane przez zdobycie nowej wiedzy oraz praktykę. Nie powinno się wypowiadać, bez praktycznego doświadczenia określonych czynności. Bowiem taki specjalista jest tylko specjalistą typu akademickiego. Jeśli dodatkowo masz lub możesz mieć fizyczną praktykę ze swojej dziedziny, to stawiasz się na drodze prowadzącej do mety zwanej sukces. Może się okazać, że już ją przekroczyłeś, ale w nawale pracy zupełnie tego nie zauważysz. Sukcesem jest na przykład to, że obce osoby reprezentujące różne instytucje (nawet międzynarodowe) darzą Cię zaufaniem i zapraszają na rożnego rodzaju eventy, seminaria lub proponują pewne rozwiązania, które są Ci bardzo przydatne w rozwijaniu kompetencji. Te zaufanie to podstawa dla Twojej wiarygodności jako eksperta dziedzinowego. Im większe jest zaufanie różnych osób czy instytucji, tym Twoje słupki ekspercie rosną. Poszerza się grono osób, które chce Cię osobiście poznać, nawet uścisnąć Twoją dłoń czy zrobić selfie. To wpływa na budowanie personal brandingu, ale przede wszystkim potwierdza Twoją autentyczność, możliwości oraz to, że reprezentujesz pewną wiedzę ekspercką. Nie chodzi o to, że z dnia na dzień stajesz się celebrytą (chyba, że akurat to Twój cel), ale o to, że zauważają Cię inni przez to co robisz i tworzysz, a nie przez to kim jesteś. Oczywiście indywidualne wartości jakie wyznajesz to podstawa budowania Twojej osobowości, jednakże w obecnych czasach ważniejsze jest to, co robisz, jak przez te działanie możesz komuś pomóc oraz ile przyjemności sprawi innym Twoja praca. Jeśli jesteś ekspertem lub stajesz się ekspertem dziedzinowym (bowiem to nie pieczątka imienna o tym decyduje, ale ilość lat pomnożona przez ilość wytworzonej pracy, czyli know-how) to inni dzielą się Twoją pracą (na przykład w social mediach), ale także mówią o Tobie (pozytywnie), dorabiają Ci opinię specjalisty, osoby, która, jeśli się zajmie danym zagadnieniem to na pewno zrobi to szybko i najlepiej. Twoja reputacja, nie pycha, będzie kroczyć kilka metrów przed Tobą. Ludzie będą chcieli, abyś dzielił się swoją wiedzą z nimi. Oczywiście nie wszyscy, ale Ci zainteresowani. Reszta będzie obojętna, wobec tego co robisz, ale zostanie pewna grupa osób, które będą z zasady, z zazdrości, z chorej psychiki negować to, w czym stajesz się ekspertem. W jaki sposób uporasz się z tym hejtem, będzie też rzutować na Twoją ocenę oraz dorosłość tematu. Z doświadczenia można wskazać, że takie osoby najlepiej pozostawić same sobie, aby się wykończyły w spirali nienawiści i zazdrości. Ty masz się skupić nadal na rozwijaniu swoich kompetencji i nad swoją pracą – tworzeniem oraz uszczęśliwianiem ludzi. Te uszczęśliwianie ma szerokie spektrum, bowiem będą zadowoleni z Twojej pracy, Ci, którzy też są ekspertami dziedzinowymi lub specjalistami z wąskiego zakresu. Szczęśliwi będą Ci, których produkt pozytywnie ocenisz lub się do niego dobrze odniesiesz lub też sprytnie porównasz go do konkurencji. To, że napiszesz opinię, recenzję, szerszy komentarz, test jakiegoś produktu, zostaniesz zauważony oraz oceniony przez praktycznie cały łańcuch komunikacji i logistyki w danej dziedzinie. Takie działania wpływają na Twoją zauważalność oraz zwiększają za każdym razem autentyczność oraz doświadczenie. Jeśli sam tworzysz materiały to jesteś na przyspieszonej drodze prowadzącej do mety. Ważne, jest, aby pamiętać, że ekspertem czy specjalistą dziedzinowym nie staniesz się w rok, a nawet w 3. Ten proces wymaga sporo czasu, średnio około 7 lat ciągłej, nieprzerwanej pracy w danej dziedzinie. Nawet jeśli pojawią się trudności, przeciwności, Ty działaj. Energię do działania zdobędziesz właśnie z tego, że to Twoja dziedzina i czerpiesz ogromną satysfakcję z faktu, że możesz tworzyć. Inni Cię dostrzegą w pewnym momencie. Ale musisz konsekwentnie pracować nad swoją dziedziną. Przede wszystkim czytać, analizować, zbierać informacje oraz uczestniczyć praktycznie. Marka czy wizerunek sam się obroni przed hejtem, gdy taki się pojawi, właśnie poprzez ten ocean wiedzy jaki sam wytworzyłeś. Nie musisz każdemu się podobać, nie jesteś przecież 100 dolarowym bankomatem. Twoje publikacje lub aktywności muszą mieć walor atrakcyjności, ale przed wszystkim wiarygodności oraz ma z nich wypływać Twoja wiedza z doświadczeniem. Autentyczności nie da się zamaskować czy postawić fasadę sztuczności, bowiem po jakimś czasie prawda zawsze znajdzie się w pierwszym rzędzie, a Ty tylko stracisz. Zaufanie oraz autentyczność zdobywają się latami, ale stracić można w kilka chwil i to jest jedna z zasad działania w każdej branży i w każdym sektorze.  Zatem albo coś wiesz, albo udajesz, że wiesz.   Nie ma trzeciej opcji.  Właściwe jest także ciągłe działanie. Nie mają znaczenia okoliczności, Ty masz działać, pracować, rozwijać się w określonym kierunku, a nie podpierać wymówkami. Tylko taki sposób pomoże Ci szybko dotrzeć do mety zwanej sukcesem. Oczywiście po drodze będzie zniechęcenie, nawet strach czy niepokój, ale nie patrz na to. Działaj, tak jakby niewidzialna siła miała zapewnić Ci osiągnięcie wysokich rezultatów. A tak się stanie. Czytaj, pisz, ucz się, zdobywaj wiedzę, zwiększaj doświadczenie. Po prostu działaj. Nawet na chwilę nie myśl o tym, aby przestać lub rezygnować. Tylko w ten sposób osiągniesz cel. Nie ma drogi na skróty, a jeśli ktoś ją oferuje to jest zwykłym oszustem. Wszystko się liczy, każda czynność jaką wykonasz, bowiem sukces to wiele składowych, które tworzą całość. Powodzenia.

 

Bartosz Jagodziński

 

30.11.2022 r.

 

 

DÉSENCHANTÉE

Kiedy jesteśmy rozczarowani? Gdy coś nam nie wychodzi lub nie idzie zgodnie z naszymi założeniami. Ale wtedy rozczarowanie dotyczy nas samych lub naszych działań. Zdecydowanie gorzej jest, gdy podczas naszej współpracy z innymi uzyskamy niesatysfakcjonujący nas poziom związany z wynikami. Te rezultaty powinny być dla nas satysfakcjonujące lub przynoszące jakąś korzyść. Niemniej, z zasady wychodzi wtedy, że osoby, z którymi coś tworzyliśmy wspólnie nas rozczarowały. Ten poziom może być bardzo frustrujący. Czy to partner biznesowy, czy grupka osób, która pod wspólnym szyldem chciała coś stworzyć, jednak w praktyce okazało się, że rozbieżność celów wzięła górę. Niektórzy nie działają tak jakbyśmy się tego spodziewali. Jednak jednym z mocniejszych rozczarowań jest, (kiedy wydawać by się mogło, że to była przyjaźń) gdy przyjaciele nagle przestają wykazywać zainteresowanie Twoją osobą. Wybierają innych, zamiast Ciebie. Nie mówiąc wprost, że coś im nie odpowiada w Tobie lub w Twoich działaniach, ale tak nagle odcinają się, dając do zrozumienia, że nie ma dla Ciebie już miejsca w ich świecie, bo są inni. Ogarnia Cię wtedy mocne rozczarowanie, bowiem cała wasza dotychczasowa historia nie obejmowała żadnych minusów, niedomówień czy dziwnych akcji. Nie wiesz w zasadzie, dlaczego tak wyszło? Ale tak jest, że po prostu pojawił się ktoś lepszy, elastyczniejszy, oferujący inne atrakcje niż Ty wcześniej. Tak czasami się dzieje. A może, to Twoje wyobrażenia o tej przyjaźni były mgliste? Może to była jednostronna przyjaźń, a z drugiej strony tylko znajomość? Czy ten aspekt poddałeś pod weryfikację? Takie rozczarowanie postępuję, gdy ten kontakt, który kiedyś był praktycznie stały, teraz jest w sumie już przypadkowy, praktycznie można go sprowadzić do jednej wizyty na rok. Czy zatem nie pora otrzeźwieć i otworzyć szeroko oczy na całą sytuację? Z początku będzie to trudne, ale z czasem zrozumiesz, że to faktycznie nie była jakaś szczególna przyjaźń, a tylko znajomość. Mimo poruszanych tematów, mimo zaawansowanych wspomnień lub wzajemnego zaufania w wielu kwestiach. Tak już jest, że to co działa, działać wiecznie nie będzie. Podobnie jest z czynnikiem przyjaźni. On nie pielęgnowany, nie zadbany, nie rozwijany zwiędnie. Bo to dziwne, gdy wszystko jest poprawne, wszystko jest po dobrej stronie mocy, a nagle okazuje się, że jedna strona robi uniki lub rezygnuje nagle z kontaktów i wspólnych relacji. A gdy nie ma relacji, nie ma przyjaźni. Będzie za to tona wspomnień i dość neutralne kontakty, które z czasem zanikną. Jeśli się o coś nie dba, nie pielęgnuje, a z drugiej strony notorycznie rezygnuje z każdej okazji, aby się spotkać to jak na dłuższą metę ma się utrzymać taką przyjaźń czy znajomość? Te rozczarowanie jest bardzo silne w początkowej fazie, jednak z czasem się spłyca. Takie działanie prowadzi wprost do powiedzenia sobie bye-bye i ruszenie w nową drogę, szukając nowych kontaktów czy przyjaźni. Czy taka sytuacja może się znów powtórzyć? Życie pokazuje, że tak. Mimo wszystko warto na nowo szukać, bo zawsze otrzymuje się wartość dodaną do swojego bagażu życia. Ale też może się okazać, że nowo poznane osoby, będą właśnie tymi właściwymi, których szukało się przez lata. I to będzie dobra podstawa pod nową, solidną przyjaźń. Coś co kiedyś łączyło jak beton, teraz będzie tylko dzielić. Nie ma też sensu łudzić się, że coś się zmieni, jeśli tylko jedna ze stron chce działać, a druga stosuje różne wymówki. Czas powoduje, że zmieniają się priorytety i jeśli ta rzekoma przyjaźń była jednostronna, to za jakiś czas wyjdzie, że to wszystko było warte tyle ile zamek z piasku podczas przypływu. Jeśli jednak przyjaźń przetrwałą ciężkie czasy i nadal poprawnie funkcjonuje, to oznacza, że jest tą prawdziwą i wartościową. Co ważniejsze, na takiej zawsze możesz polegać. Na siłę nie da się zbudować relacji, bowiem wolna wola jest przeszkodą, ale także jest wyborem. Jedni wybiorą ciebie a inni, mimo że też byś tego chciał, już nie. Ważne jest, aby w porę się zorientować o tym, i nie doprowadzić do stanu wielkiego rozczarowania. Bo to zrujnuje Twoje poczcie wartości (przynajmniej w początkowej fazie) sprawi, że zaczniesz analizować co z Tobą jest nie tak, lub co zrobiłeś, że się wszystko zmieniło? A tak naprawdę ten problem leży po drugiej stronie. Wspaniale byłoby, przynajmniej uczciwie, gdy jedna ze stron chcąc zakończyć te relacje, w zdecydowany sposób się wypowie lub zastosuje takie rozwiązanie, z którego będzie wprost wynikać, że to koniec, bez zostawiania jakiejkolwiek furtki na domysły czy spekulacje. To może i będzie bolesne psychicznie, ale krótkotrwałe i zdecydowanie lepsze niż bawienie się coś w rodzaju „musimy się spotkać, ale nie mam czasu”. Bowiem to daje jakąś furtkę, że te relacje da się odbudować i wrzucić na poprawne tory. Jednakże bardzo mało osób potrafi tak działać. Jeśli jesteś już po takim rozczarowaniu lub też w jego środku, to po prostu zacznij analizować czy ta przyjaźń to faktycznie przyjaźń i czy warto o nią w jakiś sposób walczyć. Na pewno nie stawaj w roli „kozła ofiarnego”, bowiem to nie Twoja wina. Szkoda bowiem czasu na rozkładanie na molekuły lub kwarki tego wszystkiego co było, skoro jedna ze stron tworzy opór, tak silny jak przyciąganie grawitacyjne. Czasami dla swojego spokoju i psychicznego zdrowia lepiej odpuścić temat i skupić się na teraźniejszości i przyszłości niż rozdrapywać przeszłość i analizować jej każdy składnik. Warto po prostu odpuścić, w jakiś sposób zapomnieć, u siebie zniszczyć zainteresowanie (proces psychiczny) i doprowadzić do takiego stanu rzeczy, że przestanie Ci zależeć na spotkaniu, które w końcu po roku druga strona zorganizuje. Takie działanie to lekarstwo dla Twojej psychiki bowiem nie będziesz co jakiś czas wracał myślami – a dlaczego tak się stało? Nie będziesz też czuł więcej rozczarowania ani w jakiś sposób odczuwać winy za zaistniałą sytuację. Z początku gorące, czy namiętne relacje, przerodzą się w obojętne i chłodne. Ale Ty i Twoja psychika będzie w stanie zbalansować to wszystko i doprowadzić do tego, że nigdy więcej nie będziesz czuć rozczarowania ani się obwiniać. Wyleczysz się bez terapii u psychoanalityka. Po prostu odpuść i stań z boku, obserwując jak ten proces będzie się rozgrywać, bez emocji, bez przyjaźni, bez chęci spotkania się z druga stroną. Odpuść i przyjmij na klatę, że takie rzeczy po prostu się dzieją na porządku dziennym, choć nie należą do przyjemnych. Dasz radę i poradzisz sobie! Masz odpowiednią wiedzę oraz dobrze skonstruowaną psychikę swojej osobowości.

 

 

Bartosz Jagodziński

 

24.11.2022 r.



OCZEKUJ EFEKTU ADEKWATNEGO DO SWOJEGO ZAANGAŻOWANIA

To bardzo mądre motto, które powinno się włączyć do swojego systemu wartości. Jeśli nie angażujesz się na 100% w jakąkolwiek rzecz, czynność to nie będziesz mieć 100% zwrotu w postaci konkretnych efektów. Bardzo łatwo przekuć to na Twoje (jeśli takie istnieje) zaangażowanie sportowe. Bez znaczenia dyscyplina, którą się zajmujesz, bowiem aby oczekiwać znaczących wyników, efektów czy rezultatów musisz się zaangażować. Zachowanie from time to time albo stosowanie wymówek albo udawane zaangażowanie - nie dość, że nie zadziała to jeszcze spowoduje efekt odwrotny od zamierzonego, czyli zdemotywuje Twoje nastawienie. Nie będziesz czuł chęci i posiadał energii do rozpoczęcia ćwiczeń. Nie mówiąc, o tym, że żadne efekty się nie pojawią. Początkowa motywacja zakończy się demotywacją, zaczną wkradać się wymówki, które z powrotem zaprowadzą Cię w objęcia ukochanej strefy komfortu. Adekwatne efekty uzależnione są od Twojego zaangażowania, działania, determinacji, uporu, chęci zmian (nawet podyktowanej tym, że „pokażesz innym”), regularności, pozytywnej rutyny. Wychodząc z sali ćwiczeń, można wejść z tym mottem do sali szkoleniowej. Bowiem, to ile włożysz w nauczenie się i opanowanie nowej umiejętności, będzie determinowane tym, jak szybko pojawią się efekty i będziesz mógł z nich korzystać i się cieszyć. Wypracowanie wysportowanej sylwetki przy regularnym i celowym trenowaniu to około 5 lat. Nauka nowej umiejętności w postaci języka obcego to przynajmniej 4 lata, nauka nowych umiejętności związanych z pracą zawodową to średnio od 2 do 3 lat, nauka jeżdżenia samochodem (nie zdobycia prawa jazdy) to przejechanie średnio 100 tys. km, zatem też kilka lat. Wychowanie dziecka to lata. Zmiana nawyków może nastąpić w ciągu 30 dni, pod warunkiem pracy nad tym. Odniesienie sukcesu w branży, w której działasz to średnio 7 lat. Zatem wszystko obarczone jest czasem oraz właśnie Twoim zaangażowaniem. Zatem prawdą jest, aby oczekiwać efektów adekwatnych do swojego zaangażowania, bowiem wtedy działasz zgodnie z przyjętą przez Ciebie filozofią, czyli nie okłamujesz się. Nie jest możliwe, aby wyrzeźbić kaloryfer na brzuchu w ciągu sezonu czy dwóch, jeśli nie masz już (wcześniej) zbudowanych mięśni brzucha. Wszelkie inne sposoby, poza odpowiednią dietą oraz ćwiczeniami, to zwykłe oszustwo (chodzi o medycynę estetyczną). Nie zakładaj, że nauczysz się włoskiego, w ciągu roku, jeśli raz na dwa tygodnie zaglądasz do książki. Jeśli założyłeś, że przeczytasz w ciągu roku 50 książek, to musisz czytać ok. jednej pozycji w ciągu tygodnia. Twoje założenia muszą być weryfikowalne, właśnie poprzez oczekiwane efekty, ale też przez osobiste zaangażowanie. Motywacja do ćwiczeń, ale nie tylko do tego, bierze się właśnie z chęci do zmian. Poprawy, ulepszenia, chęci innego wyglądu (budowy ciała) za określony czas. Zatem nie idziesz przez życie jak zdecydowana większość osób, przyjmując, to co dzieje się każdego dnia z nimi, ale świadomie podejmujesz działania, aktywności celem wypracowania takiej sytuacji czy postawy, w której to Ty decydujesz – jak będziesz wyglądać, ile będziesz ważyć, jak będziesz się ubierać, czym będziesz jeździć, iloma językami obcymi będziesz się porozumiewać. Twoje decyzje przyniosą po pewnym czasie określone efekty. Jeśli zaangażowanie jest wątpliwe lub kiedyś było, to efekty będą również w sferze marzeń. Nie jest przecież możliwością, by poprzez wykupienie karnetu na siłownie od razu uzyskać pożądaną muskulaturę, jeśli wykorzystujesz ten karnet 1 raz na tydzień. W zasadzie to żaden sport nie da efektów, jeśli jest powtarzany tak często jak paciorek przed snem. Zaangażowanie, gotowość do działania, nastawienie na cel, determinacja, wewnętrzny upór, aktywują proces zakończony oczekiwanymi efektami. Czas, jaki na to trzeba poświęcić i tak minie, a im wcześniej się zacznie i będzie kontynuować, tym szybciej osiągnie zakładany (celem) efekt. Oczywiście nie pomoże Ci przywiązanie do strefy komfortu, bowiem one będzie jak kotwica przywiązana do nóg, ale jest dobra wiadomość – z tej strefy można wyjść. Nie jest tak, jak z przekroczeniem horyzontu zdarzeń w czarnej dziurze, tutaj po włożonej pracy, da się opuścić wszelkie ograniczające przekonania, które blokują dalszy rozwój. Skutkiem tego jest fakt, że jeśli się nie zaangażujesz, to nie pojawią się oczekiwane efekty. Jeśli zaangażujesz się na 50% to efekty też będą na podobnym, jak nie niższym poziomie. Jeżeli chcesz wygrać wojnę ze swoimi przeciwnościami, to Twój poziom zaangażowania musi wynosić 100%. A zatem daj sobie szansę (w końcu), aby coś zacząć oraz to przez dłuższy czas kontynuować. I nie daj sobie wmówić, że potrzeba do tego jakiegoś specjalnego dnia – jak nowy rok, lub odpowiedniego czasu, czy inne sprzyjającej okoliczności. Po prostu zacznij. A jak zaczniesz, to masz prawo oczekiwać efektów, ale adekwatnych do Twojego zaangażowania. Do or not, there is no try. To właśnie Ty jesteś odpowiedzialny, odpowiedzialna za swoje życie oraz wszelkie efekty jakie osiągasz lub nie osiągasz. Realizując cele lub ich nie realizując również masz świadomość, tego czy poruszasz się naprzód, czy staczasz się po równi pochyłej. Wtedy nastąpi również adekwatny efekt.   

 

Bartosz Jagodziński

 

09.11.2022 r.



PRZESTAŃ WCIĄŻ PYTAĆ O ZGODĘ


 Pytając lub sądząc, że potrzebujesz zgody ograniczasz swoje możliwości, a w gruncie rzeczy sam siebie.

 To nie przypadek, że aby coś zrobić, najpierw chcesz uzyskać zgodę. Wywodzi się to z czasów dzieciństwa, gdzie ciągle musiałeś lub musiałaś pytać o zgodę swoich rodziców lub opiekunów. Taki stan rzeczy, jeśli nie został w odpowiedni sposób zmieniony, utrzymał się do czasów, w których po ukończeniu szkoły wyższej zaczynasz pracę zawodową. Wtedy wręcz się on nasila. Bez zgody przełożonego boisz się zrobić cokolwiek. A może nie chodzi o zgodę, a raczej o akceptację Twojego działania? Tak naprawdę nie jest to zdrowy stan - aby dorosła osoby prosiła lub oczekiwała akceptacji od innej dorosłej osoby i dopiero później działała. Omijamy specjalnie całą tematykę związaną z wykonywanymi zadaniami i hierarchą służbową (zarówno w wojsku jak i innych instytucjach). Skupmy się bardziej na fakcie, w którym my jako dorosłe oraz świadome jednostki chcemy dokonać zmian. Zmian w swoim dotychczasowym życiu. Czy nie jest tak, że wtedy sięgamy nawet nieświadomie po opinię innych osób – rodziny, przyjaciół, znajomych? Chcemy wiedzieć co sądzą na ten temat. Projektowane przez nas zmiany dotyczą przecież nas i naszego życia. Zatem skąd pomysł, że ktoś inny będzie potrafił wejść w naszą sytuację i odpowiednio nam doradzić? Skąd niby miałby odpowiednią wiedzę? Poprzez takie stawianie sprawy – ciągłe pytanie o zgodę, zabieganie o akceptację lub szukanie osób, które (niby) będą z nami chciały coś zmienić jest zwykłym ograniczaniem swojego pola działania, ale także pozbywaniem się lub rozlaniem naszej odpowiedzialności na innych. I właśnie w tym tkwi główny problem. Poprzez takie działanie pozbywamy się odpowiedzialności za swoje decyzje, lub ją zmniejszamy przerzucając ciężar na innych, a gdy się coś nie uda, to mam winnego. Taka taktyka nie jest dla osób proaktywnych. Nie stosują ją także ludzie, którzy mają zapisane cele i konsekwentnie je realizują. Nie można pytać o zgodę, akceptację bowiem nie osiągnie się nic wielkiego w życiu. To czy ja chcę na przykład zapisać się na jakiś sport, niech to będzie aerobik, to czy potrzebuję do tego akceptacji, opinii lub osoby, która ze mną tam pójdzie? Czy to przypadkiem nie jest tak, że jeśli uzyskam negatywną opinię lub nikogo nie znajdę, to w gruncie rzeczy udowodnię sobie, że tak naprawdę starałem się coś zrobić, ale nie wyszło, bo mi odradzali lub nikt ze mną nie poszedł, trzymając za rękę? To chyba działanie na poziomie szkoły podstawowej? Jak dorosłą osoba ma funkcjonować w ten sposób? A niestety w znakomitej większości sytuacji tak właśnie się dzieje! Dorosłe, niby świadome osoby, opierając się na opiniach innych lub szukając akceptacji do swoich działań nagle zaprzestają iść w wybranym przez siebie kierunku. Ale może okazać się, że te opinie będą pozytywne. Czy uzyska się pełną akceptację dla swoich zamiarów? Jednakże wątpliwa pozostaje sprawa trwania w tym postanowieniu dotyczącym zmian. Wątpliwa będzie także dyscyplina potrzebna do działania, konsekwencja, upór czy determinacja, że nie zrezygnuję. Te wskazane cechy pochodzą z wewnątrz Ciebie. One kształtują Twoją osobowość. Dlatego istotne jest, aby samemu je aktywować, a nie poprzez to, że oczekujesz czyjeś akceptacji czy zgody. Wtedy może i – podjęcie decyzji, że działamy w określonym kierunku wydaje się łatwiejsze, ale tak naprawdę poprzez sam fakt (koniecznej dla Ciebie) akceptacji spłycasz emocjonalną część tego wydarzenia, czyli prawdziwą chęć dokonania zmian, która wyszła z wewnątrz Ciebie. A jednocześnie cała motywacja także będzie powierzchowna oraz na bardzo minimalnym poziomie. Przestań zatem pytać o zgodę, bowiem nie osiągniesz niczego wielkiego. Nie potrzebujesz jej! To jest Twoje życie i Ty masz być za nie odpowiedzialny. Nikt inny! To bardzie ciężkie zagadnienie dla osób, które unikają odpowiedzialności od dzieciństwa. Jeśli się wtedy tego nie nauczyłeś lub nie nauczyłaś, to żadna szkoła nie przekaże Ci tej wiedzy. Odpowiedzialność za swoje losy pojawia się w chwili uzyskania pełnoletności, tak jak zdolność do podejmowania czynności prawnych. Ale to kwestia prawna i uregulowana ustawowo. Niemniej jednak ustawowo nikt nie uregulował tego, że z chwilą ukończenia 18 lat bierzesz na siebie odpowiedzialność za wszystko, co Ci się przytrafi. Nie można funkcjonować jako dorosła i świadoma oraz proaktywna osoba pozbawiona tej cechy. Zdecydowana większość dorosłych osób nie należy do grupy proaktywnych, nie wyznacza ani nie realizuje celów, nie potrafi podjąć decyzji w zakresie tego, jak ma wyglądać ich życie w każdym aspekcie. Nie wychyla się z tłumu, nie ma wizji swojej osoby, nie ma pomysłu na siebie. Po prostu żyją z dnia na dzień. Ewentualnie zaplanują wyjazd wakacyjny. Nic więcej. Ale za to potrafią bezbłędnie posługiwać się wymówkami. Ich poziom obwiniania wszystkich innych, za to co ich spotkało jest wręcz wybitny. Mają dosłownie czarny pas w stosowaniu wymówek oraz obwinianiu reszty świata, za wszystko co ich spotkało. Zamiast iść w całkowicie innym kierunku, to korzystają z najmniejszego oporu i stosują wymówki, a najczęstszą z nich jest: nie mam czasu. Można także specjalnie tak funkcjonować, aby ukazać innym, jak jesteśmy „zapracowani”. Prawda jednak zawsze wyjdzie. Jeśli udajemy kogoś innego niż faktycznie jesteśmy. Życie zgodnie z sobą, zgodnie ze swoją osobowością oraz prawdziwymi cechami charakteru jest tym co nas buduje. Jeśli te cegiełki są słabe lub fałszywe to cała układanka – nasza osobowość się za jakiś czas rozsypie z hukiem, obnażając nasze kłamstewka czy niekompetencje. Spójność z tym co się myśli, mówi oraz wykonuje to podstawowa cecha osoby proaktywnej. To cecha jaką się nabywa podczas nauki rozwoju osobistego. Udając kogoś innego niż faktycznie się jest sprowadza się do okłamywania innych. Okłamywania swojego otoczenia. W zestawieniu „prawdziwe relacje vs podrasowane” wynik może być jeden. To jest jeszcze kwestia tego, że maskując swoją prawdziwą osobowość, aby przypodobać się innym lub zdobyć nowe znajomości stajemy w opozycji do dawnego (może i prawdziwego) świata, w którym kiedyś funkcjonowaliśmy.  Taka pozorna zmiana, podyktowana chęcią przypodobania się innej grupie docelowej, na dłuższą metę się nie sprawdzi.  Oszukiwać siebie to jedno, ale stosując takie oszustwo wobec innych, to całkiem inna sprawa. Jeśli rozwój osobisty ma Ci pomóc wstaniu się lepszą wersją siebie, to nie możesz robić tego na pokaz, powierzchownie lub w celu kłamstwa. No bo to wyjdzie. Oczywiście nie od razu. Ale zostaniesz zdemaskowany. Pytając ciągle o zgodę ograniczasz swoje pole działania w praktycznie każdej kwestii swojego życia, w której zadajesz pytanie prosząc o zgodę. Następnie przeradza się to w nawyk! A to czyni z nas bezradnymi. Rozwój osobisty to nauka interdyscyplinarna, która pozwala na przebudowanie swojej osobowości w taki sposób, aby w przyszłości stać się inną osobą pod względem wewnętrznej spójności, logiki działania, sprawczości, kreatywności, realizacji celów. Nie trzeba studiować psychologii, nie trzeba nawet kończyć studiów, ale należy chcieć coś w sobie zmienić. Czuć wewnętrzną potrzebę. Chcę coś zmienić, chcę być inny, chcę posiadać takie i takie cechy osobowości, chcę umiejętnie wyznaczać cele oraz osiągać wysokie rezultaty w rozwiązywaniu problemów, chcę być zmotywowana, chcę być zdeterminowany, chcę być bardziej zdyscyplinowana. To wszystko da się zrobić. Naprawdę nie wymaga to wiedzy z zakresu mechaniki kwantowej. Przede wszystkim wymagane jest jedno: przestać pytać o zgodę innych oraz aktywować wewnętrzną chęć do zmian.

Bez prawdziwej chęci, która wynika z Twojego zrozumienia otaczającego Cię świata, reakcji i relacji z innymi oraz zrozumienia tego, iż bez zmian wewnątrz siebie nie jest możliwe przeskoczenie na wyższy poziom, nic się nie zadzieje. Wyższy poziom wiedzy, kompetencji, umiejętności spowoduje, że zmieniasz swój dotychczasowy horyzont i zaczniesz chcieć osiągać więcej. Standard na jakim dotychczas funkcjonowałaś przestanie Cię interesować, tak samo jako to jak się ubierasz, jak wyglądasz, czym jeździsz lub jakimi ludźmi się otaczasz. To prawda, aby sięgać wyżej musisz mieć solidne podstawy. One zostaną zbudowane właśnie poprzez Twój rozwój. Zaczniesz też wymagać więcej od siebie. I to dosłownie. Bo Twoja prezencja będzie miała bezpośrednie przełożenie na punkt odbioru Twojej osoby przez otoczenie w jakim żyjesz. Stajesz się lepszą wersją siebie, ale zauważ na słowo „stajesz się”. To nie będzie dzień, tydzień, miesiąc, a nawet rok. Na to potrzeba czasu. Dla każdego jest to osobna liczba. Im wcześniej zaczniesz, tym szybciej ukończysz. Pozostaje kwestia, kiedy to zrobisz? Nie czekaj na pozwolenie, nie czekaj na dogodny moment (bo on nigdy nie nastąpi). Zacznij już teraz. Dziś. I nie udawaj kogoś kim nigdy nie byłeś, tylko dlatego aby przypodobać się określonej grupie osób. Bowiem to okłamanie i oszukiwanie przede wszystkim siebie, później innych. Pamiętaj, że zaufanie buduje się latami, ale wystarczy kilka sekund, aby je zniszczyć.

 

Bartosz Jagodziński

 

07.11.2022 r.



IF YOU ARE NOT WILLING TO CHANGE, DO NOT COMPLAIN ABOUT YOUR LIFE

Nabrać dystansu do bieżących spraw oznacza stać się (kolejny raz) odrobinę mądrzejszym niż było się przed chwilą. Tak naprawdę negatywna rutyna, zabieganie, załatwianie spraw dnia codziennego, a przy tym pojawiające się nowe problemy powoduje, iż zapominamy o wielu sprawach związanych z naszym rozwojem. Bardzo łatwo jest lecieć przez życie bez zastanowienia się po co i dlaczego w ogóle się pojawiliśmy i jaki mamy cel. A może go nie mamy? Oklejanie się wymówkami, tylko po to, aby mieć dla samego siebie, ale także dla innych, wytłumaczenie, dlaczego nie potrafimy się zmienić powoduje, że stajemy się słabsza wersją swoich wyobrażeń na swój temat. Przecież nie po raz pierwszy kończy się jakiś okres – miesiąc, kwartał, a to co, zostało w naszych myślach zaplanowane nie było w ogóle realizowane. Nie panujemy, tak naprawdę nad tym, co nazywa się naszym życiem, jeśli nie ogarniemy tematu związanego z odpowiedzialnością za swoje życie, za swoje działania, za to co się dzieje lub mogłoby się dziać, gdybyśmy byli bardziej zdeterminowani oraz mieli jasno wytyczony cele lub cele. Wiele osób teraz chętnie rzuciłoby swoimi wymówkami zasłaniając się kurtyną nieodpowiedzialności, za to co robią ze swoim życiem. Pewnie! Macie rację. Nic na siłę. Żadna energia Was przecież nie zmusi, nie ukierunkuje, nie wpłynie abyście od razu chwycili za książki związane z rozwojem osobistym. Takie rzeczy to nawet w bajkach się nie dzieją. Ale też nie ma szans, aby nagle się coś zmieniło w Waszym życiu, co spowoduje, że nie robiąc nic nowego dokona się pozytywna zmiana. A. Einstein powiedział, że szaleństwem jest robić ciągle to samo, oczekując innych rezultatów. To zwykłe okłamywanie własnej osoby oraz zaprzeczanie zdrowemu rozsądkowi. To jak niespodziewana wygrana w grze losowej, ale bez kupienia losu. Przecież to nierealne. Droga do szczęśliwego życia wiedzie poprzez zmianę własnej osobowości. Aby, tego dokonać należy uzbroić się w cierpliwość. Nie każdy musi robić doktorat z rozwoju osobistego, ale wewnętrzna przemiana zacznie się w chwili wzięcia na siebie pełnej odpowiedzialności za wszystko co jest związane z Twoim życiem. Od tego momentu Ty za wszystko odpowiadasz, nie oni, nie inni, nie koledzy, szef, rodzina, przyjaciele. Nikt inny! Tylko Ty. Za wszystko co Ci się przytrafia. To spowoduje, że zaczniesz inaczej myśleć. Odpowiedzialnie. Może nawet kreatywnie. Na pewno w sposób otwarty i pozytywny. Zakończą się wymówki. Zostaną wyciągnięte wnioski za każdego Twojego działania. Albowiem stajesz się odpowiedzialny za siebie w 100%. Jeżeli czegoś nie zrobisz, to też czegoś nie będziesz miał. A to, że ktoś inny będzie miał więcej lub lepiej, to jest kwestia organizacji życia, priorytetów, celów, chęci określonego działania lub posiadania. Jeśli nie masz celów, to działasz dla kogoś kto je ma. Będziesz realizować cele innych. I na ich szczęście będziesz pracować. A teraz ten wspomniany dystans. On jest niezbędny, aby popatrzeć na swoje życie z innej perspektywy. W inny sposób. Wyciszenie się lub zresetowanie to jedno z zadań, które jest na ścieżce rozwoju osobistego. Korzystanie z tego narzędzia wymaga wprawy, ale regularnie stosowane pozwala na zwiększenie swojej produktywności oraz efektywności. To żadna magiczna sztuczka. Wystarczy na kilka godzin odciąć się od otaczającej nas rzeczywistości, aby poczuć się inaczej. Wyłącz telefon lub używaj go tylko do robienia zdjęć. Ważne jest, aby w późniejszym okresie wrócić myślami, emocjami właśnie do tego stanu. A pomogą w tym zdjęcia, bo najszybciej przywołają odpowiednie obrazy, dzięki którym Twój mózg będzie mógł w wąskim zakresie na jakąś chwilę odciąć się, wyłączyć i wpaść w stan medytacji. Inne spojrzenie, jakby z góry, na istniejące problemy od razu pozwala na znalezienie ich rozwiązania. Ale musi zaistnieć pewna prawidłowość. Potrzeby jest dość silny wysiłek fizyczny. Musisz zmęczyć swoje ciało, fizycznie. Może to być każda forma aktywności fizycznej, najlepiej na powietrzu. Świetnie będzie, jeśli doprowadzisz się na czerwone pole, czyli Twój organizm ma za chwilę powiedzieć DOŚĆ! Wtedy masz pewność, że krew się dotleniła w całym organizmie.  Aktywność sam wybierasz, przecież jesteś odpowiedzialny za swoje życie. Bieganie, pływanie, spacerowanie, rower, rolki itd. Bez znaczenia. To jest tak zwany work-life-balance. A to oznacza, że w życiu musi być czas i miejsce na znalezienie równowagi. Nie można ciągle pracować, taka samo jak nie można ciągle odpoczywać. Musi być zachowana równowaga. Wtedy korzystając z tajników work-life-balance potrafisz wznieść się na wyższy poziom w rozwoju osobistym, niż inni. Ale to nie tylko chodzi o rozwój. To także równowaga dla Twojego prawidłowego funkcjonowania w życiu. Dlatego tak istotny jest dystans, wobec tego czym się zajmujesz. Ten dystans pozwoli spojrzeć w inny sposób na wszystko, co Cię otacza i co się wydarzyło wokół Ciebie. Może wtedy zrozumiesz pewne zdarzenia czy sytuacje z życia, które są dla Ciebie (dalej) tajemnicą. Może po prostu też odpuścisz, uwolnisz się od ograniczających przekonań, może uświadomisz sobie, że dłużej nie warto funkcjonować w dotychczasowym środowisku. Może nadejdzie refleksja w zakresie weryfikacji dotychczasowych znajomości. Niewątpliwie może się zdarzyć, że dojdziesz do wniosku, że nadszedł czas do skończenia z dotychczasową formą współpracy z innymi. Wnioski jakiekolwiek by nie były, pojawią się. Jeśli regularnie stosujesz tą technikę to, uzyskasz w niej wysoki poziom sprawczości, a to przerodzi się w konkretne decyzje mające wpływ na Twoje dalsze życie. Prywatne i zawodowe. Zawsze coś warto zmienić, odciąć się, zweryfikować. Zgodnie z zasadą, że nic na siłę, także nie jesteś wstanie przymusić innej osoby do relacji z Tobą. Takie coś jak przyjaźń, zaufanie, wzajemna troska, zainteresowanie tworzy się dekadami i albo jest naprawdę szczere oraz mocne i przetrwa kolejne lata, albo było od początku formą fikcji. Dlatego właśnie taki dystans pozwoli na złapanie szerszego spojrzenia na całość Twoich działań, osiągnięć, ale również niepowodzeń, upadków. Następnie zacznij wyciągać wnioski z różnych spraw, nad którymi się pochylasz. Bez względu na ich wielkość. Zmęczenie fizyczne, ale takie, że grozi Ci utrata tchu lub za chwilę nastąpi odcięcie świadomości, pozwala nabrać (po odpoczynku) największego dystansu do wszelkich spraw i problemów. Wtedy okaże się, że rozwiązanie przyjedzie samo. Ogarnie Cię wielkie zaskoczenie, że jest proste i bardzo logiczne. Ale czy je wykorzystasz to już odrębna kwestia. To właśnie jest Twoja zdolność do wykorzystania lub uruchomienia Twojej podświadomości. Każdy może z tego skorzystać praktycznie natychmiast oraz bez ograniczeń. Więc na co czekasz? A może uważasz to za kolejną bujdę związaną z jeszcze większą bujdą -jak to sam określasz, czyli rozwojem osobistym? Cóż każdy ma wybór. Może wierzyć w co tylko chcesz albo w nadprzyrodzoną moc ukrytą w figurkach lub obrazach, albo w samego siebie. Pamiętaj, że otrzymujesz to, czego pragniesz, a to co pragniesz, pragnie ciebie. Czyli sprecyzowane i określone cele będą na kursie kolizji z Tobą. Jeśli tylko dasz sobie na to szansę.

 

 

Bartosz Jagodziński

 

02.11.2022 r.



DETERMINACJA

Determinacja do zmian jest o wiele silniejsza, w momencie, gdy mamy jakiś cel, plan, niż w przypadku zwykłej chęci poprawy, determinowanej tylko tym, że można by coś zmienić. Skąd ważne jest, aby przed wykonaniem kroku w stronę zmian, mieć chwilę wcześniej dość prosto sprecyzowany cel. Ten cel będzie nas prowadził i wymuszał określone kroki. Oczywiście pod warunkiem, że naprawdę chcemy go zrealizować. Zatem, najpierw musimy wiedzieć dokładnie czego chcemy. To wymaga od nas niezwykłej jasności w odniesieniu do naszej przyszłości i nas samych, bowiem bez tego wskazania ciężko jest zrealizować jakikolwiek cel. Doskonałe określenie tego czego chcemy to krok pierwszy na naszej drodze ku zrealizowaniu naszych zamierzeń. Skoro dokładnie wiemy, co i jak – czyli mamy określony jasno zamiar i cel, to następnym krokiem będzie opracowanie planu, który ma nam pomóc osiągnąć tą wymarzoną rzecz. Na ile silne jest nasze pragnienie zrealizowanego celu, na tyle silniejsza będzie determinacja, aby go osiągnąć. Upór, dyscyplina, konsekwencja, pewna regularność wykonywania określonych czynności, świadomość tego co chcemy osiągnąć, powoduje, że działamy w określonym kierunku bez oglądania się na to, co dzieje się wokół nas. Chodzi o fakt, że zbytnio nie interesują nas rzeczy, które nie są wprost związane z naszymi działaniami, które zbliżają nas w objęcia naszego celu. Wszelkie komentarze osób postronnych, wszelkie okoliczności czy wydarzenia, które w tym samym czasie będą się rozgrywać (co nasze działania nakierowane na cel), staną się jedną z przeszkód, jakie należy pokonać. Cześć z nich będzie zupełnie oderwana od panującej rzeczywistości, cześć będzie wywodziła się z zazdrości lub podświadomej chęci wprowadzenia zamieszania, kolejna partia będzie pochodzić z zwykłej obojętności (ale też mogą mieć zabarwienie negatywne), ale tak naprawdę najmniejsza ich porcja będzie pomocna oraz życzliwa. Właśnie dlatego Twoja determinacja ma za zadanie pozwolić Ci przejść przez ten cały proces. Jest on trochę zagmatwany pod względem rozróżnienia prawdziwych intencji osób, które mają wpływ na Ciebie, ale jeśli przyjmiesz postawę analityka, a nie serwera, który wszystko w siebie wchłania, to wyjdziesz obronną ręką. Mimo niesprzyjających wiatrów Twoja łódka ma szansę dotarcia do portu. Powiedzieć, że wszystko jest w Twoich rękach oraz w Twoim umyśle, to tak naprawdę to zwykłe uogólnienie sprawy. To jak bardzo jesteś zdeterminowany określa przecież każde Twoje działanie, które ma przybliżyć Cię do celu. Im bardziej będziesz podatny na sugestie czy uwagi innych, tym bardziej tracisz z punktu widzenia swój cel. On się po prostu zamazuje. A później może zniknąć. A nie taka była przecież jego idea. Twój zewnętrzny upór, konsekwencja, determinacja, nieugiętość i wizja celu pomogą Ci stać się odpornym na wszelkie negatywne zjawiska, które będą krążyć wokół Ciebie niczym planety wokół Słońca. Z tym wyjątkiem, że grawitacja Słońca je przyciąga, a w Twoim przypadku są one przyciągane przez Twoje działania zmierzające do polepszenia swojego życia. Mało kogo interesuje to czy zmienisz mieszkanie na mniejsze, bardziej będziesz „atakowany” gdy zrobisz krok w przeciwnym kierunku, czyli kupisz większe. Podobnie z samochodem, gdy kupisz większy mocniejszy, to z zazdrości zbieleją. Jak w druga stronę, czyli słabszy mocą i mniejszy to nikogo to praktycznie nie zainteresuje. Im większa i silniejsza jest Twoja determinacja, tym szybciej możesz zbliżyć się do celu. Myśląc o nim, wzbudzasz wokół siebie pole działania, coś na kształt fal grawitacyjnych, które ma za zadanie pomóc Ci w odniesieniu sukcesu. Zatem na Twojej drodze będą pojawiać się nowe okoliczności, nowe możliwości, nowe wersje rozwiązań. Odpowiedni ludzie, którzy chcą Ci pomóc, a nie tylko dawać złote rady. Autentyczna pomoc w określonej sytuacji będzie wręcz zaskakująca. Tak działa prawo przyciągania w praktyce. Ale wracając do Twoich zasobów w moc. One są także limitowe. Mogą i potrafią się wyczerpać. Jak temu zapobiec, aby nie stracić zapału, chęci czy kreatywności w działaniu oraz nie przyciszyć swojej zdolności do rozwiązywania problemów? Wracamy teraz do tego co było powiedziane na samym początku – jasności względem swojego celu. Jeśli dokładnie, tak na 100% wiesz czego chcesz, to ta jasność będzie bardzo pomocna w chwili spadku mocy. Jasność, co do tego, co się chce osiągnąć determinuje Twoje nastawienie do działania. Wtedy Twoja wewnętrzna energia, wpłynie na Twój upór, który stanie się silniejszy, na Twoje większe zaangażowanie, wprost wpłynie na Twoją determinację. Czasami, aby tak się stało potrzeba chwili tak zwanego oddechu. Odpoczynku. Zwiększ liczbę godzin, jaką przeznaczysz na sen. Pobądź sam ze sobą. Wykorzystaj warunki otoczenia i bądź sam ze sobą w górach, nad morzem lub w lesie. Wykorzystaj otaczająca Cię przestrzeń i pozwól sobie na nierobienie nic, oprócz odpoczynku. Poświęć kilka godzin na taki stan. Wtedy w procesie przetwarzania, Twój umysł oczyści się i wyrzuci niepotrzebne myśli, komentarze czy sytuacje. Wrócisz z takiej przebieżki czy wyprawy zupełnie w innym nastroju. Na każdego działają inne rzeczy, ale warto podkreślić, że wysiłek fizyczny eliminuje i poziom stresu i pozwala na tak zwaną odskocznię, a zakończony daje zupełnie czysty umysł, a to pozwala na rebulding naszego myślenia. Oczywiście nie w zakresie głównego celu, ale tych wszystkich otaczających się przeszkód. Im silniejsza jest Twoja wewnętrzna determinacja, tym łatwiej będzie pokonać pojawiające się przeszkody. Znieść chwilowe słabości czy rozterki. To tak naprawdę jest także, Twój płaszcz ochrony, Twoja izolacja, która powoduje, że jesteś odporny na wszelkie pojawiające się przeciwności. Twój wewnętrzny ogień, który jest odpowiedzialny za rozpalenie uporu, determinacji, dyscypliny. To iskra, która raz zapalona w chwili określenia celu, nie powinna zgasnąć, aż do jego osiągnięcia. Ona Cię napędza, daje siły oraz potrzebną pozytywną energię. Im bardziej potrafisz odpowiednio oraz efektywnie z niej korzystać, tym szybciej znajdziesz się poza problemami i przeszkodami. Tak naprawdę z pokonywaniem przeszkód w życiu jest tak, jak z pokonywaniem przeszkód podczas biegu OCR. Biegniesz w różnych warunkach i na trasie pojawia się przeszkoda. Bez znaczenia jakiego kalibru. Musisz ją pokonać. Albo się na nią wdrapiesz, albo wejdziesz pod nią, albo zanurkujesz w błocie, albo przepłyniesz, albo przeskoczysz, albo przeciągniesz. Cokolwiek to będzie, wymusi na Tobie automatyczne wyjście ze strefy komfortu, szybkie podjęcie decyzji i działania. Wtedy wygrywasz. Nie zastanawiasz się i nie słuchasz innych, tylko działasz jak automat. Zatem jak jest właśnie teraz u Ciebie z determinacją czy konsekwencją działania wobec celu jaki przyjąłeś czy przyjęłaś zrealizować? W którym miejscu się znajdujesz na drodze do szczęścia? Cała wypadkowa Twojego działania opartego na determinacji będzie skutkować osiągnięciem lub też nie, wcześniej założonego celu. I to jest szalenie istotne, bowiem to, czy osiągniesz cel, jest uzależnione tylko od tego co robisz lub co zrobisz w przyszłości, aby się tak stało.

 

Bartosz Jagodziński

 

17.10.2022 r.



 

WHAT ARE YOU AFRAID OF?

To, że boimy się zmian i wykonania pracy, jaka stoi za tym, to jedno. To, że boimy się wystąpień publicznych i angażowania w zupełnie nowe tematy do druga sprawa. I jako takie z walorem ważności niższym, niż cel naszego życia, można jeszcze na nie machnąć ręką. W końcu nie każdy musi być mówcą rangi L. Brown’a (który także musiał się nauczyć przemawiania). Ale to, że boimy się dokładnie określić, to czego pragniemy od życia, to właśnie jest tym, co determinuje nasze zachowanie. Brak entuzjazmu, brak celów, brak chęci, brak wizji, brak proaktywności, brak dyscypliny, brak uporu, brak determinacji. Właśnie ten brak wizji swojej osoby w przyszłości powoduje, że zaliczasz się do największego zbioru osób, które stoją w miejscu od skończenia edukacji (nie ma znaczenia jaki poziom został osiągnięty). Następnie, takie osoby dostały pierwszą pracę i dosłownie osiedliły się w niej. I tak mijały dekady, bez wizji, bez celów, płynęli prądem życia, smagani raz w lewo, raz w prawo zupełnie tak, jakby ktoś nimi kierował. Bez wyjścia poza swoje ograniczenia, bez porzucenia strefy komfortu, bez chęci zrobienia, zobaczenia, zrozumienia czegoś więcej, co wymagałoby dodatkowego zaangażowania. Można postawić pytanie, dlaczego w takim razie się tak dzieje? Czy obawa przed lepszym życiem, spowodowana jest faktem, że trzeba wymagać więcej od siebie, trzeba włożyć więcej zaangażowania, dodatkowej pracy? Czy może fakt, że ekspertem dziedzinowym stajesz się średnio po okresie 7 lat? Można powiedzieć, że to sporo czasu, ale on i tak minie, a Ty dalej tak jak 7 lat wcześniej będziesz w tym samym miejscu? Czy taka ma być Twoja wizja szczęśliwego i pełnego celów życia? Nie dając zupełnie nic od siebie, jadąc na minimalnym poziomie wiedzy czy umiejętności, patrzysz tylko z zazdrością na innych, że mają lepiej. Taka zazdrość to negatywna emocja, która jeśli będzie pielęgnowana doprowadzi prędzej czy później do dolegliwości fizycznej w Twoim organizmie. Najpierw zatruje Twój umysł, później ciało. Może warto zerwać ze starymi przyzwyczajeniami, może warto zastanowić się na chwilę, nad tym czy przypadkiem przekonania oraz wpływ innych osób, z Twojego najbliższego środowiska, nie ma destrukcyjnego wpływu na Twoją osobowość? Czy to, że raz załadowałeś sobie do głowy pewne informacje, jest wystarczający do posługiwania się nimi w dzisiejszych czasach? Skąd masz pewność, że informacje czy wiedza, jaką posiadasz z lat ubiegłych nadal jest aktualna? Zatem czego tak naprawdę się obawiasz? Może jedyną rzeczą jest to, że trzeba będzie więcej wymagać od siebie? A może kryje się za tym coś jeszcze innego? Może strach przed porażką – sama myśl o tym, jest na tyle paraliżująca, że nie masz ochoty do działania, i że faktycznie (przekonałeś, przekonałaś siebie, że) to co masz i to co robisz jest wystarczające. Strach przed porażką, strach przed odrzuceniem jest ogromnym hamulcem. Już sama myśl, że może Ci się nie udać, mimo włożonej dodatkowej pracy powoduje, że zaprzestajesz myśleć o czymś innym. Jednocześnie mówiąc – na pewno się nie uda, lub a jak się nie uda, to co? To popatrz teraz na to: a co się stanie jak się uda? Co się zadzieje, jak wszystko się ułoży i uda się? Za pierwszym razem nie wychodzi praktycznie nic, ale właśnie po to jest ten pierwszy raz, aby się uczyć. I wyciągać lekcje. Zdecydowana większość ludzi w niepowodzeniu widzi porażkę swojej osoby i zastanawia się co inny pomyślą? Takie myślenie jest z góry skazane na niepowodzenie. Bowiem, z każdego niepowodzenia można i należy wyciągnąć lekcje na przyszłość. Prawda jest też taka, że praktycznie nikt o Tobie nie myśli i mało kogo obchodzi to co robisz w życiu (oczywiście poza najbliższą rodziną). Nie myślą o Tobie, bowiem nie mają na to czasu, każdy pochłonięty jest swoimi sprawami różnej wagi. Wrócić należy jeszcze do wyżej wskazanego twierdzenia na pewno się nie uda! Takie jednoznaczne stwierdzenie, to tak zwana samospełniająca spełniająca się przepowiednia. Jak i skąd masz wiedzę, że to na pewno się nie uda? Umiesz przewidywać przyszłość, która jeszcze nie nadeszła? Przecież to nawet pod względem mechaniki kwantowej nie jest możliwe. Zatem skąd to wiesz? Nie odpowiadaj, „bo wiem”, „taki, taka już jestem” – raz, że to zwykłe wymówki, a dwa bujdy na biegunach. Nie wiesz, dopóki nie spróbujesz. Nie wiesz przecież, jak będzie, tak długo jak nie zaczniesz działać. Nie wiesz, co się i jak stanie, aż nie wykażesz się kreatywnością i nie ruszysz w określonym kierunku. Inna sprawa jest taka, że mówiąc stanowczo i z przekonaniem na pewno się nie uda programujesz swoją podświadomość, która doskonale zadziała, dokładnie tak jak myślisz, czyli wspomniana na początku porażka stanie się faktem. Skoro tak się zachowujesz, to wykazujesz się szaloną lekkomyślnością w stosunku do samego siebie. Zamiast przyjąć zupełnie odwrotną postawę, to przyjmujesz taką, która wprowadza Cię w centrum klęski. Możliwe, że tak postępujesz, aby móc później powiedzieć: a nie mówiłem, mówiłam, że tak będzie?! I czy w tej sytuacji czujesz radość lub rozkosz z tego faktu? Wprowadzając swój umysł, zupełnie na samym początku w stan porażki, w ogóle nie jesteś zaskoczony, że ona przywitała Cię przy końcu. Dodatkowo umacniasz się w swoich przekonaniach, że tak miało właśnie być. Że niby los tak chciał… to więcej niż bzdura. Może w XX wieku takie myślenie by przeszło, ale mamy już XXI wiek, z zdecydowanie większymi możliwościami w zakresie poszerzania własnej wiedzy. Wiedzy o swoim ego, wiedzy z zakresu psychologii osiągnięć, wiedzy z zakresu pozytywnego myślenia. Nie można już się zasłaniać niewiedzą. To wręcz – przy tak dostępnej bazie wiedzy, przy tylu książka od których uginają się półki, jest po prostu dziecinne. Lecisz wymówkami, jedna po drugiej sądząc, że te usprawiedliwienia są lekarstwem na to, jak postępujesz w życiu – czytaj nie działasz. Zapewne dla Twojej osoby są to bardzo poważne i aktualne argumenty, jednak dla osób postronnych, które działają, są ambitne, mają cele, to zwykłe wymówki. To naprawdę bardzo dobrze widać. Więc czego dalej się obawiasz? Że nie jesteś wystarczająco mądry, mądra? Tak naprawdę nikt nie jest mądrzejszy ani lepszy od Ciebie. Wszelkie umiejętności, braki w wiedzy możesz nabyć lub uzupełnić. Pod dwoma warunkami, jeden, że chcesz to zrobić, a dwa musisz zapłacić cenę z góry. Chodzi o to, że musisz najpierw wykonać pracę, zdobyć umiejętności, wiedzę lub ją po prostu zaktualizować, a dopiero później będziesz mógł przystąpić do określonego działania i cieszyć się odniesionym sukcesem. Recepta jest banalnie prosta, rób to co inni ludzie, którzy odnieśli sukces, te elementy są powtarzalne. Po drodze lub w trakcie działania pojawi się duże zapotrzebowanie na dyscyplinę oraz determinację. To pomoże Twojemu uporowi na konsekwencje oraz regularność. Takie elementy wraz z odpowiednim nastawieniem, wynikającym z pozytywnego myślenia wrzucą Cię na tory zmierzające wprost do sukcesu. To naprawdę działa. Nastawienie ma kluczowe znaczenie dla Twojego powodzenia. Jak je zmienić? Wystarczy (przynajmniej na początek) w pozytywny sposób ze sobą rozmawiać, mówiąc – lubię siebie, dzień i w nocy wszystko mi sprzyja, dam radę. Więcej nie potrzeba. Mów tak do siebie przed snem i zaraz po otworzeniu oczu następnego dnia rano. Mów tak w ciągu dnia oraz przed podjęciem ważnych decyzji. Mów tak do siebie w każdej chwili, w której przychodzi zwątpienie czy następuje spadek energii. Zatem, co jest jeszcze, czego się obawiasz? Czymkolwiek to jest, to nie ma uzasadnienia w realnym świecie. Wszelkie bliżej nieokreślone lęki pochodzą przecież od Twojej osoby. Tak samo jak negatywne emocje. To właśnie Ty je tworzysz i za nie odpowiadasz. Pocieszeniem jest to, że Twój mózg nie może w tym samym czasie myśleć o jednej rzeczy w sposób pozytywny i negatywny jednocześnie. Ty swoim myślą nadajesz określony ładunek emocjonalny. Ty je kreujesz, jeśli stwierdzisz, że coś jest możliwe, to masz rację, tak samo jak stwierdzisz, że coś jest nie możliwe. Wiele osób będąc formalnie dorosłymi wręcz panicznie boi się wzięcia odpowiedzialności na siebie. Unikają tego jak ognia. Prawda jest taka, że osoba, która mówi, że jest za coś odpowiedzialna i bierze tą odpowiedzialność na siebie staje się raz, że liderem, a dwa przechodzi przez drzwi zwane „dorosłość”. To nie daty, to nie przepisy i nie inne rzeczy decydują o tym, czy ktoś jest dorosły. Tylko to, jak potrafi udźwignąć odpowiedzialność za swoje decyzje i powierzone zadania. Wymówka w postaci – nie moja wina, bo ktoś inny był odpowiedzialny, nie istnieje dla osób prokatywnych, które prą do przodu niczym fotony w przestrzeni kosmicznej. Weź odpowiedzialność za to co robisz, za siebie, za swoje decyzje, w końcu za swoje myśli oraz plany. Chwyć odpowiedzialność również za swoje życie. Nie bądź jak chorągiew, która wieje tam gdzie jej wiatr karze. To jest właśnie jedna z definicji dorosłości. Odpowiedzialność. Czy dalej jest coś jeszcze, czego się obawiasz? Może sam dryf życia, bez kierunku, bez celu, bez wizji jest przerażający? Takie życie z dnia na dzień może doprowadzić do frustracji. Idem per idem. Najgorsze byłoby to, gdybyś zaraz po przebudzeniu czekał lub czekała na wieczór, aby znów zasnąć. Właśnie takie jest życie bez celu. Nie masz co z sobą zrobić, inni dookoła coś planują, wyjeżdżają, spotykają się, wymieniają poglądy, a Ty zamknięty w swoich mentalnych czterech ścianach nie robisz nic. Oprócz tworzenia negatywnych myśli i zazdrości. Jedni po pracy siadają przez telewizorem, a inni zasiadają do innej pracy (i tutaj nie koniecznie mowa o drugim czy nawet kolejnym etacie). Pracą jest również czytanie, pisanie, tworzenie. Absorbowanie wiedzy. A to sprowadza się do bardzo ważnej umiejętności – rozwiązywania problemów. Genialnie jest, jeśli masz stanowisko w pracy, dzięki którem rozwiązujesz problemy innych. Dlaczego? Bowiem wtedy Twoja wiedza, umiejętności, kompetencje, doświadczenie przerastają całą resztę załogi, instytucji czy zespołu. Niby paradoks, ale w obecnych czasach najwięcej płaci się właśnie specjalistom od rozwiązywania problemów. Zatem im szerszą masz wiedzę z rożnych dziedzin (ogólna) i im więcej masz specjalistycznej wiedzy z Twojej działki tym więcej, zdecydowanie więcej otrzymujesz co miesiąc przelewem. Z tym faktem nie ma co dyskutować. Specjalista dziedzinowy to nie tylko góra kompetencji, ale również maszyna do zarabiania pieniędzy. To jest taki ktoś, kogo się szanuje, dba o niego, a w momencie wejścia takiej osoby w jakiś trwający już projekt, wszelkie problemy stają się jego problemami, wszelka odpowiedzialność spływa na niego. I on lub ona wywiązuje się z tego bezbłędnie. A po jakimś czasie, spotkasz się z takimi słowami – aha, on/ona tam będzie i to załatwi? Super, to po problemie. Skupmy się na czymś innym. Opinia o innym człowieku ma zadziwiającą właściwość, przenosi się w przestrzeni praktycznie z prędkością dźwięku. Zanim Ty – jako specjalista dziedzinowy, ekspert, pojawisz się w określonym miejscu, tam wcześniej zjawi się opinia o Tobie. A uwierz, że będzie bardzo pozytywna. Czego zatem dalej się obawiasz? A może po prostu Ci się nie chce? W końcu masz też do tego prawo. Ale pamiętaj, że te prawo do niechcenia działa w dwie strony w bardzo efektywny sposób. Nie chce Ci się, to również nie będzie się nikomu chciało sprzedać Ci nowego samochodu, nowego większego mieszkania i tak dalej. Chodzi o to, że nie będziesz miał, miała żadnej okazji od życia, która spowoduje powyższe rzeczy. Jeśli Ci się nie chce, to Twoja podświadomość odbierze ten sygnał w taki sposób, że nie uzyskasz możliwości organizacyjnych, finansowych to tego, aby mieć w swoim życiu lepiej. Tymczasem, jeśli aż wyrywasz się do działania, to ten sygnał zostanie odebrane przez podświadomość jako polecenie i   zobaczysz wszystko zorganizuje się w taki sposób, aby doprowadzić do realizacji celu. Jak? Teraz się tym nie przejmuj. Tylko zacznij działać. Po prostu zostaw to i rób swoje, a reszta odbędzie się automatycznie.  Czy jeszcze czegoś się obawiasz? Może porażki? Jak się nie uda za pierwszym razem, to uda się za kolejnym. Ważne, aby się nie poddawać oraz każdorazowo wyciągnąć lekcję jaka wynika z niepowodzenia. To właśnie nazywa się doświadczeniem. Mówi się, że dla osób zdeterminowanych nie ma niepowodzeń, są tylko nieodkryte jeszcze sposoby na dotarcie do określonego celu. A może boisz się jakiegoś niepowodzenia w sporcie lub w innej dodatkowej aktywności i dlatego jej nie masz? Może opierasz się na własnych nieopartych na logice i rzeczywistości przekonaniach? Może żyjesz stereotypami, które Cię ograniczają? Diagnozę jak jest naprawdę musisz sam przeprowadzić. Jeśli nie potrafisz wykonać pierwszego ruchu, to skorzystaj z pomocy specjalistów dziedzinowych. I nie jest tak, że ich godzina pracy kosztuje 40.000 zł. I cię po prostu nie stać. Sprawdź. Po prostu zrób pierwszy krok ku lepszej przyszłości. Ku lepszej wizji swojej osoby. Zacznij programować umysł na sukces, który przestawi Ci z torów prowadzących do beznadziejności, w stronę celów i lepszej przyszłości. 

 

Bartosz Jagodziński

 

12.09.2022 r.



 

...A MOŻE TERAZ W DRUGA STRONĘ...


Rozwój myśli technicznej i technologicznej oraz możliwości IT to jedno, ale wyjście ze strefy komfortu i spojrzenie na konkretne rozwiązanie w zupełnie inny sposób to drugie. Co z tego, że współczesna myśl technologiczna może dostarczyć nam zupełnie nowych, innowacyjnych rozwiązań, zupełnie odrębnych, niż dawała radę 5 lat temu, skoro głowni specjaliści, inżynierowie mogą tkwić mentalnie w latach ubiegłych. Prawa fizyki czy fizyki kwantowej są bezwzględne i niezmienne. Raz odkryte działają wszędzie w taki sam sposób, niezależnie, gdzie się znajdujesz. Nie ulegną one poprawie na plus dla jakiegoś rozwiązania tylko dlatego, że pozwala na to najnowsza technologia. W zasadzie to my technologicznie musimy się do nich dostosować, aby wykorzystać je na swoją korzyść. Jednocześnie tkwiąc mentalnie w pewnych schematach myślenia, nie mamy możliwość obejrzenia danej sprawy czy problemu z innej perspektywy. Sądząc, że raz znalezione rozwiązanie nie może ulec dalszym etapom rozwoju, ewoluować lub zostać odwrócone o 180 stopni i dalej spełniać swoje założenia z jeszcze lepszym skutkiem, nie będziemy mieli możliwości rozwinąć się, jako ludzie, technologicznie, a jako ludzie – producenci, staniemy, patrząc jak inni korzystając z nonkonformistycznego podejścia do życia są daleko przed nami. Takie przykłady zacofania technologicznego widać w sytuacji nałożonego embarga na daną gałąź gospodarki, w tym motoryzacji. Jednakże bez embarga, poprzez niedostępność albo technologii, albo środków na działy badań i rozwoju (lub też jakaś forma niechęci do tego rodzaju inwestycji, bo po co) powoduje, że na przykład Łada 2105 czy 2107 wygląda praktycznie tak samo od początku produkcji, a to ponad 40 lat. Zero finezji, niedokładne wykonanie, toporność designu, niedostępność rozwiązań z zakresu IT.

Może to zbyt polityczny przykład, ale faktycznie w latach 90 XX wieku jak i w nowym stuleciu, polityka ma mniejsze znaczenie dla producentów masowych, a jednak produkt ten dalej jest taki sam. Brak możliwości rozwoju to jedno, ale brak chęci do rozwoju i siedzenie na jakiejś bazie wiedzy i technologii, sądząc, że jest wystarczająca to praktycznie zbrodnia dla proaktywnego rozumu. Sposób niekonwencjonalny, ekstra ordynaryjny, spojrzenie na istniejące rozwiązanie w zupełnie inny sposób, chęć uzyskania lepszych parametrów czy innych wyników, oczywiście polepszających poprzednie (poprzedni model) jest czymś co pcha inżynierów w przód. Bardzo fajnym przykładem nieszablonowego myślenia jest marka Porsche oraz jej model 911 GT3 RS, gdzie w najnowszej generacji (kod 992) zastosowano całkiem inny układ tylnego spoilera (skrzydła), zwanego teraz łabędzią szyją. Jest całkowicie inaczej zaprojektowany i zwrócony w drugą stronę, niż w poprzedniej i kolejnych poprzedzających go generacji. Takie zabieg spowodował zwiększenie siły docisku, lepsze efekty aerodynamiczne pojazdu oraz lepsze wyniki jakie uzyskuje ten model na torze. Ktoś mógłby powiedzieć, że na nowo odkryli Amerykę, ale gdyby inżynierowie nie podeszli do problemu: oto otwarte drzwi do garażu, co by tu zrobić, aby szybciej się wchodziło oraz aby więcej powietrza zostało przy chodzeniu wpuszczone do pomieszczenia…? Takie nastawienie na cel, ma kolosalne znaczenie dla opracowania nowych rozwiązań, które będą (jak pokazuje historia) przełomowe. W prezentowanym przykładzie na modelu 911 GT3 RS okazało się, że technologia z toru może mieć zastosowanie również na publicznej drodze. A osiągane wyniki przez nowy model generacji 992, względem generacji 991 są znaczne. Oczywiście, to nie tylko zasługa tylnego skrzydła, ale również innych elementów wpływających na poprawę aerodynamiki. W innych dziedzinach jest zupełnie tak samo, skoro brakuje chętnych do odkrywania Ameryki na nowo, to okazuje się, że niektóre branże nie rozwijają się tak szybko jak reszta. Postęp technologii IT w świecie motoryzacji poszedł tak do przodu, że infotejment trzy letniego auta w porównaniu do 5 czy 6 letniego samochodu to przeskok między Commodore a PC. Mnogość opcji i możliwości - stworzona właśnie dzięki nieszablonowemu myśleniu lub pochyleniu się nad zagadnieniem w zupełnie inny sposób sprawiła, że dostępne rozwiązania z zakresu IT i technologii przekraczają oczekiwania nabywcy. W sumie dzisiejsza technologia w samochodach premium oraz premium sport to odpowiedź na pytanie, którego nikt nie zadał. Jednakże tak właśnie przedstawia się działanie zgodnie z wyjściem poza standardy, poza strefę komfortu. Uparte i pozbawione większego logicznego sensu trzymanie się swojej strefy komfortu czy sprawdzonych rozwiązań, nigdy nie było i nie jest krokiem ku nowemu, lepszemu, innemu. Kto tak postępuje z uzasadnionych i znanych sobie przyczyn traci. A jeśli postępuje tak producent, to oczywiście, że za chwilę straci. Mimo, że zyskał nie ponosząc kosztów w zakresie nowych badań czy ograniczył budżet działów rozwoju, to za chwilę te wydawać by się mogło zaoszczędzone środki, straci w postaci utrzymywania nierentownej sprzedaży, przestarzałych technologicznie produktów. Bez ciągłego dążenia do lepszych rozwiązań, nie sposób osiągnąć przełom technologiczny czy inżynierski. Albert Einstein, gdyby nie zaczął wyobrażać sobie innego podejścia do czasu do grawitacji do prędkości światła, nie byłoby ani ogólnej, ani szczególnej teorii względności. Jego niestandardowe podejście do – wydawałoby się – już zupełnie nie do ruszenia zagadnień związanych z fizyką, totalnie wywróciło wszystko w tej dziedzinie nauki na początku XX wieku. A był to krok ku odkryciu mechaniki kwantowej. Zawsze należy próbować nowych rozwiązań, a nawet gdy okażą się klapą, to zawsze został wyeliminowany jeden ze sposobów na osiągnięcie konkretnego celu i zawsze zostanie wyciągnięta wiedza z takiego niepowodzenia. Czy to motoryzacja, czy to inżynieria budowlana, rozwój IT czy cokolwiek innego, zawsze należy zrobić krok ku nieznanemu, aby osiągnąć lub wynaleźć nowe i lepsze rozwiązanie. Dlatego w modelach z segmentu premium i premium sport nowinki techniczne, technologiczne i IT stanowią koło zamachowe ich rozwoju. Tam się sprawdzają, to za jakiś czas (kilka lat) będę dostępne dla ogółu w tańszych modelach. Ale, to także jest pewien przywilej cieszyć się najnowszymi rozwiązaniami właśnie teraz. Cena ustala granicę, która w niektórych sytuacjach jest do przekroczenia dla nielicznych, ale to efekt wtórny całości procesu rozwoju. Bez rozwoju nie ma pieniędzy. A płacą nabywcy produktów czy usług. Zatem (chyba) warto być w czołówce. Warto bez względu co robisz, gdzie pracujesz, czym się zajmujesz, jakie masz pasje, jaki sport uprawiasz. Zawsze próbuj wyjść poza schematy i swoją strefę komfortu, bowiem wtedy masz gwarancję rozwoju.

 

Grafika:: created by@Porschelebanonfans

 

Bartosz Jagodziński


01.09.2022 r.




NIEŚWIADOMOŚĆ

Motywacja do działania, a nawet jego nie podejmowania za każdym razem jest inna, ale w większości sytuacji wynika ona z pozornie bezpiecznego funkcjonowania w swojej strefie komfortu. Brak chęci do zmian, nawet tych, które za miesiąc przyniosą realnie odczuwalne skutki jest czasami wręcz zaskakujący. Opierając się na ogólnodostępnej wiedzy nie zawsze mamy możliwość spojrzenia na konkretne zagadnienie w sposób holistyczny. Jednakże nie może to stać lub wręcz być przeszkodą to całkowitego paraliżu naszych działań lub niczym nie uzasadnionej niechęci do zmian. Brak wiedzy lub jej niewystarczający poziom, to w dobie XXI wieku naprawdę żadna przeszkoda. Wystarczy skorzystać z wyszukiwarki internetowej, aby uzupełnić brakujące wiadomości, oczywiście z rzetelnych źródeł. Nie trzeba, jak w XX wieku, przekopywać stosu książek, aby zrozumieć jakieś zagadnienie. Dziś wystarczy poświęcić na to kilka chwil, by wiedzieć więcej. Bazując na mizernej dawce wiedzy i jednocześnie uzupełniając ją swoimi przekonaniami lub przekonaniami zapożyczonymi od innych – bez jakiegokolwiek sprawdzenia ich prawidłowości istnienia, rzetelności, dławimy się swoją własną beznadziejną wiedzą, sądząc, że jest ona na bardzo wysokim poziomie merytorycznym. Stajemy się wujkiem dobrą radą, bowiem praktycznie i bezkrytycznie w każdej kwestii mamy coś do powiedzenia, a w większości uważamy, że to właśnie my mamy rację, a nie inni. Stara jak świat prawda mówi, aby się nie wypowiadać na tematy, w których nie mamy ani wiedzy, ani doświadczenia bowiem wychodzi się na głupków w towarzystwie. Niestety, została ona zastąpiona przez inną – chcesz brylować to mów cokolwiek i atakuj resztę swoimi wiadomościami. Tak się składa, że w większości przypadków są one na tak beznadziejnym poziomie, że szkoda dalej komentować takie sytuacje. Jednakże zawsze można to zmienić poprzez rzetelne odrobienie zadania domowego. Czyli zdobycia wiedzy oraz posługiwania się wyłącznie faktami – czyli w takiej i takiej ustawie jest wskazane, że …. a nie, że kara za jazdę z telefonem komórkowym w ręku wynosi 2000 zł. Nie zaklinajmy rzeczywistości pod naszą brakującą wiedzę, tylko po to, aby wykazać się przed kimś, że jesteśmy oczytani lub chcemy zaimponować swoją osobą. Akurat dla eksperta dziedzinowego taka sytuacja jest naprawdę wyjątkowo bolesna. Boli wtedy wszystko, bowiem łamanie faktów, zaprzeczanie istniejącym fundamentalnym prawdą jest czymś aroganckim i po prostu głupim. Braki wiedzy zawsze można uzupełnić w każdym czasie. Tylko trzeba chcieć to zrobić, a nie udawać, że się ma jakąś wiedzę. Ma to przełożenie może nie wprost proporcjonalne, ale prostą drogą zmierza w jeden punkt – do strefy komfortu. Bowiem, tam jest złudne poczucie bezpieczeństwa, relaksu, takiego stanu, w którym nic nie musisz, a Ci co robią coś więcej to Twoi potencjalni wrogowie. Strefa komfortu nie pozwala wzrastać, także nie pozwala na zwiększanie swojej wiedzy. Nie pozwala także na podjęcie racjonalnych decyzji w oparciu o doskonałe dane napływające od innych i przez nich także potwierdzone. Nie pozwala, bowiem ogranicza Twoją możliwość oceny danej sytuacji w odniesieniu do faktów. Upieranie się przy swoim stanowisku, gdzie fakty wskazują, że wystarczy podjąć inną decyzję i zrobić kilka manewrów w swoim myśleniu, powoduje, że po prostu tracimy. Tracimy czasowo, finansowo, organizacyjnie, funkcyjnie. Zamiast zakopywać się w swojej niezweryfikowanej wiedzy i opierać uzależnienie podjęcia decyzji od wróżenia z fusów, można oprzeć się na ogólnodostępnych danych z różnych interesujących nas zakresów, poszukać kogoś, kto podjął podobną do nas decyzję, ale nam brakuje wyjścia ze strefy komfortu na jej podjęcie, i zapytać (nawet po upływie kilku miesięcy), jak wyszedł na tym. Wtedy zestawiamy te informacje z danymi, które już mamy, czyli ze swoją sytuacją i widzimy, że coś jest nie tak. Że coś nas blokuje przed działaniem. Fakty nie kłamią, one są podstawą zdrowego przepływu informacji. Na ich podstawie możemy podjąć interesujące nas decyzje, ale wcześniej należy wyjść ze strefy komfortu. Jeśli ktoś opowiada, że „jest takie prawo, że…” to zapytaj – jaki artykuł i w jakiej ustawie. Wtedy zobaczysz co się stanie. Momentalnie zakończysz wywód niby eksperta, a jego bajka, którą opowiada każdemu pod drodze staje się jego klęską. Opierając się na faktach podejmuje się odpowiednie (nie koniecznie zawsze właściwe) decyzje, które doprowadzają (a czasami i nie) do polepszenia swojej obecnej sytuacji. O co chodzi z tym, że czasami nie? Otóż zdarzają się w życiu takie sytuacje, w których mając odpowiednią wiedzę, znając daną dziedzinę działalności od podszewki i opierając się na faktach, które znasz, podejmujesz złą decyzję w zakresie doboru ludzi. Bowiem to właśnie czynnik ludzi jest odpowiedzialny za straty. Nie do końca da się przewidzieć intencje osób, z którymi współpracujesz w danym projekcie. A konsekwencje tego mogą być bardzo kosztowne. I wtedy trzeba się ratować właśnie poprzez wiedzę opartą na faktach. Nie jest też tak, że samemu się wszystkiego dokona. Potrzebni Ci są specjaliści z różnych dziedzin. Najlepiej jeśli masz wokół siebie ludzi, których kompetencje przerastają Twoje w danych dziedzinach nauki –  a niech będzie to medycyna, fizjoterapia, bankowość, ubezpieczenia, praco cywilne, psychologia, prawo podatkowe, rachunkowość. Ale również mogą być to umiejętności, które wykonuje się poprzez usługi – elektryk, budownictwo, hydraulik itd. Jeśli wykorzystasz wiedzę innych osób na pewno będziesz miał lepsze efekty niż działając samemu. Zastanawiające jest to, że mimo iż niektórzy naprawdę świetnie radzą sobie w poszczególnych dziedzinach i korzystają z wiedzy innych, to w kluczowych dla siebie obszarach nie chcą ani na centymetr wyjść ze swojej strefy komfortu. Obudowują się naprawdę dziwnymi przekonaniami, które nie mają żadnych podstaw, a im dłużej z nich korzystają, tym dłużej ponoszą stratę. A ta strata może przybrać różne formy, od finansowej poprzez wizerunkowo-organizacyjną. Tak kosztowne jest funkcjonowanie w swojej strefie komfortu. Czy zatem nie byłoby prościej opuścić strefę komfortu? Oczywiście, że tak, ale dla zdecydowanej większości jest to nierealne do zrobienia, bowiem wpada się wtedy w strefę dyskomfortu, która jest przeciwieństwem strefy komfortu. I trzeba działać. A tego nie chce się przecież robić. Tak naprawdę nie trzeba wykonywać wieloletnich badań naukowych nad strefą komfortu, bo wniosek i tak będzie podobny – ona ogranicza nasze zdolności w każdej sferze życia i naszego funkcjonowania. Jednakże jej oddziaływanie na nas, zupełnie podobne do działania grawitacyjnego Słońca na Ziemię, jest na tyle mocne, że bez trudu utrzymuje ona nas w swojej strefie wpływów. Ogarnięcie tematu związanego z jej działalnością oraz możliwościami przeciwstawienia się jej nie należy do zadań niemożliwych. Tak naprawdę korzystając ze starej prawy życiowej – wystarczy chcieć. Fajne w tym jest, to że nikt Cię nie zmusi do tego, ani nikt za Ciebie nie zrobi tego. Te zadanie jest wyłącznie do odrobienia przez Ciebie. Jednocześnie głoszone hasła w social mediach „life begins at the end of comfort zone” lub „great things never came from comfort zones” tak naprawdę niewiele dają do myślenia osobą, które każdego dnia korzystają z usług swojej strefy komfortu. Dochodzi do tego, że ludzie, który udostępniają te slogany są atakowani przez tych, których bastionem jest strefa komfortu. Nie osiągniesz w życiu więcej niż pozwoli Ci na to Twoja własna i utrzymywana latami strefa komfortu. Nie wyjdziesz poza nią, jeśli korzystasz z jej usług. Nie dasz rady zrobić kroku w przód bez odpowiedniej motywacji. Prawdą jest, że jeśli Ty sam nie ruszysz tyłka, to nikt za Ciebie tego nie zrobi. Więc same hasła reklamowe także nic nie dadzą. Jeśli nie widzisz sensu zrezygnowania z usług swojej strefy komfortu to żadna siła Cię nie przekona do tego. Wszystko jest w Twojej głowie. Wszystko zależy od Twojego nastawienia poznawczego, a następnie działania. Samo-ograniczanie się dzięki nieuzasadnionym przekonaniom lub z powodu braku szerszej wiedzy jest fatalnym funkcjonowaniem w życiu. Wszelkie ograniczenia pochodzą wprost ze strefy komfortu i z tym faktem nie ma co dyskutować.

Doskonałym narzędziem na podjęcie próby wyzwolenia się z sideł strefy komfortu, jest zrozumienie mechanizmu jej działania. Bardzo szczegółowe informacje z tego zakresu znajdują się w e-book Strefa K, który dostępny jest na https://alpha-team.pl/e-book Następnie po zapoznaniu się z tym materiałem należy skorzystać z wskazówek znajdujących się w tej publikacji. Dopiero wtedy, właśnie poprzez Twoje działanie masz ogromną szansę na wyzwolenie się z jej wpływu. Oczywiście można skorzystać z tej wiedzy lub też ją pozyskać na własną rękę. Ale jeśli zależy Ci na czasie, to warto sięgnąć po gotowy produkt. Wszystko w Twoich rękach i głowie. Naprawdę szkoda już czasu na bez istotne dywagacje nad tym tematem, które tylko będą usprawiedliwiać Twój brak działania. Wymówki, bowiem o nich mowa dają Ci chwilowy komfort psychiczny, którym się zasłaniasz zupełnie jakbyś stał za kurtyną. Jednakże im bardziej w nie wierzysz tym stają się bardziej trudne do zwalczenia. Wymówka w gruncie rzeczy jest fajna, bowiem nie działasz. Nie robię czegoś bo….i od razu zaczynasz sypać wymówkami jak wierszem. Wymówki poniekąd dają wolność, bowiem wskazują, dlaczego nie możemy, mimo że powinnyśmy coś zrobić. Jeśli są naprawdę mądrze skonstruowane to będzie bardzo ciężko je obalić. Jednak nie jest to w ogóle niemożliwe. Najczęstsza to „brak czasu” i następnie uzasadnienie. Praktycznie w 95% są to wyssane z palca na poczekaniu bujdy. Bowiem za brak czasu odpowiada brak jego efektywnego zarządzania nim. 5% przypadków zaangażowanie w inne projekty, które faktycznie pochłania czas. Zarządzanie czasem, a w zasadzie prawidłowo zarządzanie sobą w czasie, to umiejętność XXI wieku, bez której ciężko będzie odnieść jakikolwiek sukces. Kluczowe znaczenie ma zdolność niekorzystania oraz nietworzenia wymówek przy jednoczesnym działaniu. Nie tłumacz się i działaj. To klucz do Twojego osobistego sukcesu. Nie zasłaniaj się kolejnymi wymówkami, które pochodzą wprost ze strefy komfortu, a działaj. Naprawdę odczujesz różnicę. To przecież Twoje życie i nikt, absolutnie nikt nie kiwnie palcem za Ciebie, abyś miał lepiej lub więcej. Możliwości się pojawią, gdy zaczniesz działać. Inaczej będą tak ulotne jak dym z papierosa.

 

Bartosz Jagodziński


18.08.2022 r.



SCHEMAT DZIAŁANIA

Czy Twój schemat działania prowadzi do: poddaję się czy wręcz odwrotnie walczę dalej? Schemat działania bardzo mocno odzwierciedla Twoją osobowość. Jeśli jest ona nastawiona na to, że praktycznie za każdym razem docierasz do swojego celu, to w algorytmach takiego schematu masz zapisane – działam dalej, nie bacząc na niesprzyjające okoliczności. Natomiast jeśli z osiąganiem celów jest u Ciebie tak samo jak poranny bieganiem, czyli never happend, to Twoje algorytmy w schemacie będą się albo zapętlać, albo doprowadzą Cię do miejsca, które nazywa się odpuszczenie.

Twoja osobowość musi posiadać kilka elementów (zupełnie jak klocki Lego), dzięki którym będziesz mógł działać według schematu, który doprowadzi Cię do wygranej w każdej sferze aktywności. Zauważ, że to nie schemat ma pomóc w wygranej, ale tylko do niej doprowadzić. Tak naprawdę te klocki czy cegiełki składające się na Twoją osobowość odgrywają pierwsze skrzypce. One właśnie (połączone) spowodują, że nie utracisz, a utrzymasz zdolność poruszania się wśród nagle pojawiających się problemów czy przeciwności. Wszelkie przeszkody zostaną dzięki nim pokonane, a Ty będziesz jak po sznurku (ale może być to bardzo długi sznurek) zmierzać do celu. Bez tych kloców nie ruszysz. Nie pomogą Ci schematy czy szkolenia, kursy, wizyty u coachów. Podstawa to Twoja budowa osobowości. Te klocki to: dyscyplina, determinacja, upór, konsekwencja, regularność, silna wola, postawa proaktywna, odpowiedni poziom inteligencji emocjonalnej, wyjście ze strefy komfortu, nastawienie na cel, korzystanie z pozytywnych nawyków, pozytywna prokrastynacja. Wszystkie one złączone działają jak układ krwionośny Twojego organizmu. Jeśli jest sprawny to wszystko hula. Uzyskanie wszystkich klocków nie jest łatwe, wymaga czasu oraz poświecenia. Ale mając je wszystkie stajesz się dosłownie robotem, który nie poprzestanie, aż nie osiągnie celu. Tak naprawdę wtedy można dodatkowo wdrożyć schematy działania, które jak plany doprowadzą Cię do określonego celu. Poddać się jest bardzo łatwo, szczególnie jeśli pojawiają się problemy finansowe, zdrowotne, organizacyjne. Więc schemat mówiący, że będąc w takim położeniu musisz dalej walczyć, aby osiągnąć cel rozsypie się, tak samo jak, rozpadają się cząstki elementarne w Wielkim Zderzaczu Hadronów.   Bez wcześniejszego obudowania się klockami, czyli tak naprawdę cechami osobowości, charakteru, które właśnie w momencie napotkania przeszkody zostają odpowiednio aktywowane, nie dotrzesz, mało tego, nawet nie zobaczysz celu. Schemat wpuści Cię w maliny lub zapętli, doprowadzając do szału. To, że w schemacie jest napisane „nie poddaję się” to fajnie, ale co to tak naprawdę oznacza? Co jest zdefiniowane za tym pojęciem? Jakie jest jego źródło? Skąd oni pochodzi? No właśnie z Twojego wnętrza. Jeśli tego wcześniej nie zbudujesz, nie stworzysz, to jakim cudem, bez tych podstaw chcesz iść dalej? To, jak jakbyś zaczął uczyć się teorii strun, bez jakiejkolwiek znajomości podstaw mechaniki kwantowej. Bez podstaw, czyli tego jak działa zasada nieoznaczoności, bez zrozumienia aktu pomiaru, nie wejdziesz w tak skomplikowane rzeczy jak brany oraz zwinięte wymiary. Nie zrozumiesz jak ujemne ciśnienie spowodowało rozszerzanie się Wszechświata mimo działającej siły grawitacji. Mówienie, że po jednym kursie czy szkoleniu nabędzie się określonych cech jest po prostu nieuczciwe. To naprawdę wymaga lat pracy nad sobą. Wielu lat. Nic samo nie przyjdzie. Tej pracy nikt za Ciebie nie wykona. Żadne szkolenie, kurs czy seminarium, bowiem to po prostu będzie niewystarczające. Wyłącznie długa, a czasem i mozolna praca nad sobą (ciągnąca się jak guma do żucia) da pożądany efekt. Wtedy i seminaria, i szkolenia, i kursy będą wspaniałym uzupełnieniem wiedzy. Wtedy zasada ucz się od lepszych od siebie, ucz się od ekspertów dziedzinowych ma 100% zastosowanie! Jak zatem pracować nad sobą? Otóż najprostszym rozwiązaniem, aby zdobyć podstawy wiedzy są książki, e-booki, audiobooki. Ale nie tylko to, bowiem czytanie, zestawienie ze sobą różnych wiadomości, wyciąganie wniosków, stosowanie na sobie rozwiązań, o których się czytało, kolejne wyciąganie wniosków. Dalsze czytanie odpowiednich książek, które rozwijają wąską dziedzinę wiedzy jaką jest rozwój osobisty. Uczestniczenie w seminariach – jako uzupełnienie wiedzy, a nie jako punkt startowy, znowu czytanie i analizowanie. Przyswajanie faktów, sprawdzonych rozwiązań, łączenie informacji. Taki proces budowania wyżej wspomnianych klocków Twojej osobowości, jest sprawdzony. Nie da się go w cudowny sposób przyspieszyć. Mówiąc kolokwialnie należy odbębnić swoje. Ale to czego się nauczysz, co zbierzesz, co wypróbujesz, co skreślisz, co zyskasz stanie się Twoim fundamentem. Dopiero po tak odrobionej lekcji zrozumiesz, że jednorazowe pójście na jakiekolwiek seminarium czy szkolenie bez wcześniejszej zaprawy i późniejszego wcielania zdobytej tam wiedzy, jest tylko opłacalne i ma sens dla jednej strony. To jak z szkoleniami dotyczącymi inwestowania, praktycznie niczego się nie dowiesz konkretnego, a samo lanie wody będzie pozbawione faktów. Coś co komuś zajęło (przyswojenie wiedzy) kilka lat – Ty po kursie masz pojąć w załóżmy 2 godziny? To już sama idea sprzedawania w ten sposób wiedzy jest naiwna. Choćby dlatego, że nie możesz jej w żaden sposób zweryfikować. Przyjmujesz dosłownie na klatę treści i kiwasz głową jak koń. Co innego, jeśli masz już zbudowaną bazę opartą na wiedzy kilkunastu książek, wtedy idąc na takie szkolenie będziesz doskonalić i utrwalać swoją wiedzę, a nawet czasami pokusisz się o zanegowanie jakiegoś fragmentu szkolenia lub wypowiedzi. Chodzi o to, że nie wcisną Ci kitu. Wiedza ekspercka nie przechodzi na nikogo po 2 godzinach słuchania. Takie rzeczy dzieją się w bajkach. Dlatego schematy działania bez oparcia o podstawowe klocki składające się na osobowość, prędzej czy później Cię zablokują i nie pozwolą dalej działać. Inwestuj zatem w siebie, a nie w innych.

 

Bartosz Jagodziński


04.08.2022 r.




LIFE IS SO COOL, EASY WHEN YOU MAKE A RULS

Prowadzić życie na takim poziomie, jaki Ci pasuje to sztuka. Wiele osób zapytane, co chcieliby osiągnąć w życiu lub jaki jego poziom mieć, nie potrafi udzielić precyzyjnej odpowiedzi. Być szczęśliwym, mieć dużo pieniędzy, ładnie mieszkać, być wysportowanym, ale to tak naprawdę tylko nie skonkretyzowane życzenia, które umykają jak dym po cygarze. Nie masz jasno zdefiniowanych celów w życiu, to będziesz dążyć i pracować na cele zupełnie kogoś innego. Nie masz jasno określonych i sparametryzowanych takich rzecz, jak: dokładna kwota Twoich miesięcznych zarobków netto, dokładnie gdzie i jak chcesz mieszkać (dom, mieszkanie lub apartament), co ma w nim się znajdować (czyli, jakiej jakości mają być meble, jaki sprzęt hi-fi, jakiej klasy urządzenia AGD), następnie jakim lub jakimi samochodami chcesz się poruszać, jak w najmniejszych szczegółach one mają być skonfigurowane, jak chcesz się ubierać (jakie marki ubrań chciałbyś nosić), jak i gdzie chcesz spędzać wakacje, z kim chcesz się spotykać lub z jaką grupą osób chcesz razem wyjeżdżać za granicę, jaką pracę chcesz wykonywać, jakimi umiejętnościami miękkimi chcesz dysponować, ile chcesz znać języków obcych? A jak chcesz wyglądać, wysportowany, atrakcyjny? Itd. To wszystko ma szalone znaczenie dla Twojej przyszłości, bowiem wprost wpływa na Twoje cele. A Twoje cele wpływają (jak je osiągniesz) na jakość i poziom Twojego życia. Zatem, jeśli ich nie wyznaczysz, to nie będziesz mógł osiągnąć wymarzonego poziomu funkcjonowania w społeczeństwie. To jedyna droga. Nie ma co liczyć na przypadek czy dar od losu. Nikt, też nie pojawi się nagle i nie wręczy Ci walizki z 4 milionami euro. Mówi się, że jak se pościelisz, tak się wyśpisz, ale te powiedzenie ma głębszy sens. Dlatego, że jakie cele zaplanujesz, takie osiągniesz. Jeśli tego nie zrobisz, to jak masz je osiągnąć? To zupełnie jak widząc dużą kopertę w skrzynce pocztowej, od razu masz podejrzenia, że wygrałeś jakąś nagrodę – gdzie w ogóle nie brałeś udziału w jakiejś loterii. Oszukiwanie się, że kiedyś, że następnym razem, nie teraz bo... to najprostsza metoda praktycznie zdecydowanej większości z nas. Tylko kilka procent osób ma wyznaczone cele, krótko i długoterminowe i je osiąga. Życie może być naprawdę cool, wtedy, gdy Ty ustalasz reguły. A te reguły to właśnie opisane w Twoich celach elementy, jakie chcesz osiągnąć. Bez naprawdę dokładnego określenia tego, na czym Ci zależy nie można tak naprawdę tego osiągnąć. I nie ma znaczenia, czy chodzi o majątek, wykształcenie, założenie rodziny, relacje z innymi ludźmi. To jest cała filozofia sukcesu. Nie ma innej. Cel to podstawa funkcjonowania proaktywnej jednostki. Ale cel, ma być celem, a nie marzeniem, czyli ma być skonkretyzowany, pozytywny, określony w czasie i zapisany w pierwszej osobie liczby pojedynczej w czasie dokonanym. Ustalasz reguły dla swojego życia i od razu podnosisz jego poziom. Oczywiście, oprócz celu należy mieć odpowiednie narzędzia zwane kompetencjami, które pozwolą na osiągniecie i realizacje założeń. Chodzi tutaj o coś takiego jak wysoki poziom dyscypliny, determinację, wizję, upór, chęć działania w odpowiednim kierunku. Pewność siebie w działaniu pojawi się, gdy zrobisz pierwszy krok w kierunku swojej przyszłości (poprzez Twoje cele). Realizacji marzeń, pasji, planów właśnie poprzez Twoje cele, to klucz do lepszej przyszłości. Zgodnie z prawem przyciągania, to czego pragniesz pragnie Ciebie. Ale jeśli nie masz tego określonego to pojawia się problem. Czy to podróż, czy wyjazd na określony czas za granicę, czy zakup samochodu, mieszkania, decyzja o budowie domu, decyzja, że zrzuci się kilka kilogramów lub dotnie ciało, wszędzie pojawia się cel, następnie decyzja oraz plan działania. Jak łatwo zauważyć, spośród wyżej wskazanych elementów jakie są potrzebne do realizacji celu, zabrakło jednego – wyjścia ze swojej strefy komfortu. Z tej przyczyny najpierw musisz mieć jasno sprecyzowany cel, a następnie zrobić praktycznie wszystko, aby go osiągnąć. Dlatego, ta determinacja, dlatego ta dyscyplina, stąd upór i właśnie wyjście ze swojej strefy komfortu. Wyjście z niej, ma niezwykłe znaczenie dla Twojego powodzenia w realizacji celów. Strefa komfortu praktycznie bezbłędnie obnaża nasze zamiłowanie do braku zmian, braku chęci do zmian, braku działania. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że funkcjonują w niej, możesz nawet nie wiedzieć o tym. Prosty test: pojedź do pracy inną drogą lub wybierz się na wakacje do zupełnie innego kraju, regionu niż standardowo. Strefa komfortu blokuje możliwości, zabija chęci do działania. Ale jest dobra wiadomość, można ją przezwyciężyć, wygrać z nią. Jeśli się na to odważysz, to czeka Cie wejście do strefy dyskomfortu, ale to jak długo w niej będziesz, będzie zależało wyłącznie od Ciebie i Twojego działania. Więcej o tych strefach możesz przeczytać w e-book STREFA K.

Nie można oczekiwać zmian od siebie, ciągle stojąc w tym samym miejscu. To zwykła naiwność i okłamywanie się. To po prostu niemożliwe. Zasada nieoznaczoności w mechanice kwantowej ukazuje pewną specyficzność, która pozwala stwierdzić, że istnieją takie pary wielkości, których nie da się jednocześnie zmierzyć z dowolną dokładnością. Akt pomiaru jednej wielkości wpływa na układ w taki sposób, że część informacji o drugiej wielkości jest tracona. Więc albo znamy informację o prędkości cząstki, albo o jej położeniu. Nigdy o jednym i drugim naraz. Zasada nieoznaczoności nie wynika z niedoskonałości metod ani instrumentów pomiaru, lecz z samej natury rzeczywistości, czyli mechaniki kwantowej. Podobnie jest z naszym życiem. Nie możemy jednocześnie czegoś chcieć lub pożądać, nie mając skonkretyzowanej tej rzeczy. Nie możesz mówić, że chcesz być szczęśliwy bez zdefiniowania tego, czym dla Ciebie jest szczęście. Nie możesz mówić, że chcesz być bogaty i mieć dużo pieniędzy, nie wskazując na kwotę miesięcznych zarobków. Nie możesz być wysportowany, nie definiując dokładnie co to dla Ciebie oznacza. Zatem ogólniki to nie cele, to tylko szybko ulotne marzenia, bez daty realizacji. Z pewnością masz w swoim kręgu znajomych lub nawet przyjaciół, którzy ciągle jak mantra powtarzają, „kiedyś”, „nie teraz, bo”, „chciałbym, chciałabym, ale”. Takie zachowanie nie świadczy dobrze. Jednocześnie widać, że zamieszkują od lat wyspę „KIEDYŚ”, gdzie trafia większość ludzkości. Podobno jedne z najsmutniejszych słów wypowiedzianych, to właśnie „kiedyś będę” … Proaktywne osoby nie zasłaniają się wymówkami, tylko działają, nie narzekają, nie szukają usprawiedliwień, za nimi stoi wysoki poziom dyscypliny, wielki upór, determinacja, chęć działania i realizacji swoich celów (ambicji). Nie marudzą, nie szukają usprawiedliwień dla swoich klęsk. Działają, podejmują akcję. Działają, tak jakby porażka w ogóle była niemożliwa. Nie przejmują się chwilowymi ograniczeniami czy przeszkodami. Funkcjonują pomimo wielu niepowodzeń, bowiem widzą swój cel i jego realizację i to, że będą na końcu tej drogim szczęśliwi. Korzystają z możliwości, jakie podsuwa im życie. A te możliwości pojawiają się dzięki prawu przyciągania. Pamiętasz, co było na początku materiału – określenie czym dla Ciebie jest te szczęście. Zdecydowanie łatwiej jest żyć, kiedy robisz to na swoich zasadach. Ale te zasady musisz zdefiniować, określić, opisać. Bez tego będziesz błądzić, jak w gęstej mgle. A chyba nie o to chodzi w życiu. Tworząc reguły dla swojego życia, masz pewność, że będzie one takie, jakie sobie wyobraziłeś a następnie zapisałeś je, jako cel. Doskonale widać po lekturze tego materiału, że wszystko się liczy. Każdy element, jaki zawarłeś w określonym celu ma znaczenia. Im bardziej szczegółowo opisany cel, tym zwiększa się możliwość jego realizacji. Dlaczego? Bowiem szczegółowość powoduje wizualizację całości celu, a to bardzo pozytywnie wpływa na naszą podświadomość. Dla przykładu, celem jest nowe auto, to łatwiej będzie sobie wyobrazić taki zestaw: czerwone Porsche 911 Turbo S, z czarnymi 22 calowymi felgami, hamulcami ceramicznymi, szyberdachem, niż…nowe auto. Zatem im bardziej szczegółowy cel, tym precyzyjniejszy jego opis i wizualizacja dla podświadomości. Następnie większa jest również dawka pozytywnej energii wobec tak opisanego celu. Szczegóły są kluczowe przy ustalaniu celów! Nie pomijaj ich nigdy więcej.

 

Bartosz Jagodziński

 

13.07.2022 r.



FUNDAMENT DANYCH

Jaką przewagę daje Ci zdobyta wiedza? Jak możesz ją wykorzystać, aby zwiększyć swoje możliwości posiadania, zarobkowania czy tworzenia, kreacji nowych rzeczy (projektów IT, sportowych, jakichkolwiek innych). Czy rozwój osobisty jest koniecznością, celem zwiększania swoich możliwości? Czy bez niego można osiągnąć założone cele? Czy możliwe jest stanie się inną osobą, bez udziału elementów związanych z rozwoje osobistym?

 

Dość zasadnicze pytania, bowiem my z natury rzeczy, jako ludzie jesteśmy leni. Zostawiamy teraz te wszystkie wyjątki od zasady, które raz puszczone w ruch permanentnie działają, realizując krok po kroku swoje cele. Można zauważyć, że gdyby nie egzaminy, to na studiach mało kto by siedział w książkach. Gdyby nie matura, to szkoła średnia byłaby czteroletnią formą zabawy dla młodzieży. Gdy nie ma nad nami jakiegoś bata, to nie przyswajamy wiedzy i tkwimy w miejscu (mentalnie). Gdyby w pracy nie było wymagań i wyników do osiągnięcia, to też byłby to okres zabawy. Tylko wizja porażki powoduje, że coś się w nas kruszy i zaczynamy zbierać wiedzę, czyli uczyć się. Fakt, że się nie zda matury, dalej, obleje studia mobilizuje nas do nauki. Jednak okazuje się, że ten poziom naszej nauki jest lekko powyżej tego, aby zdać. Zupełnie na podstawowym minimum. Nic więcej poza ustaloną przez siebie kreskę. Jakie ma to konsekwencje? A takie, że jest się przeciętnym, ale to można przeżyć, jeśli nie masz zbyt wygórowanych ambicji. Ale jadąc na takim mizernym poziomie nauki, okaże się, że po ukończeniu studiów nic nie wynosisz ze spędzonych lat na studiowaniu. Nagle dorosłe życie zamiata Tobą w prawo i w lewo, a rzucane przez dorosłość kije, zamiast pomóc Ci wstać i kroczyć własną drogą, wpadają wprost pod nogi. I potykasz się raz za razem. Gdyby natomiast Twój poziom wiedzy był na przyzwoitym poziomie to zamiast być miotany z lewa na prawo, stajesz wyprostowany, a ten kij przeradza się w zaporę, która utrzymuje Cię przed upadkiem, ale jednocześnie jest wiedzą, która daje Ci pewność siebie. I to jest odpowiedź na pierwsze pytanie – jaką przewagę daje Ci zdobyta wiedza? Daje pewność siebie, to, że potrafisz oddzielić fikcję od prawdy, to że nie łykasz wszystkiego co usłyszysz na zasadzie „bo tak jest!”, tylko potrafisz to zestawić ze zdobytą wiedzą i gdy jest taka konieczność powiedzieć stanowczo „nie, to nie prawda, bo…” A zatem mamy pewność siebie, względem tych osób, które nie mają wiedzy. I nie chodzi o ukończeniu 15 kierunków, ale zdobycie wiedzy, która pomoże Ci realizować się zawodowo w pracy. Doświadczenie przyjdzie z czasem. Jeśli masz wiedzę, to możesz odpowiednio jej użyć, stając się za jakiś czas ekspertem dziedzinowym. Tak naprawdę niewiele dzieli Cię od faktu bycia po tej drugiej stronie – czyli życia na wymarzonym poziomie. Dlatego wiedza jest bardzo potrzebna, aby się tam znaleźć.

 

A jak to jest z wiedzą dziedzinową z rozwoju osobistego? Sprawa z tym jest taka sama jak, z innym rodzajem wiedzy, musisz chcieć. Po prostu musisz widzieć u siebie potrzebę zmiany. Jeśli Ty nie będziesz chciał, to jak ktoś inny ma Cię do tego przekonać?  Nie ma takiej siły nawet w mechanice kwantowej. Jeśli nie chcesz to zupełnie nic się nie stanie, aby zmienić ten stan rzeczy. Ale zakładamy, że jest zupełnie odwrotnie i, że chcesz. Od razu naznaczyć należy, że rozwój osobisty nie jest ani koniecznością, ani obowiązkiem, aby iść przez życie po swojemu. Bowiem osiągniesz pewien jego poziom, który może i da Ci satysfakcję, ale później nastąpi ściana. Nie przejdziesz jej ale też nie musisz. Jeśli do osiągnięcia tej ściany, istnieje Twoje wymarzone życie, dokładnie takie jak to sobie wyobraziłeś, to super! Ale musisz wiedzieć, że one zmieni się za chwilę w Twoją strefę komfortu, która będzie Ci udowadniać, że nie masz ograniczeń w działaniu, mimo odmiennego stanu faktycznego – będziesz nią otoczony. Naprawdę tego nie widać, ale osoby, które potrafią wychodzić ze swojego komfortu, stawiać sobie co chwilę nowe, większe cele, doskonale to widzą. Bowiem u nich rozwój osobisty trwa. Zaczęli ten proces nawet wiele lat temu i wciąż na nowo odkrywają jakieś elementy związane z tą dziedziną. Dodatkowo zestawiają je z wciąż pojawiającymi się aktualizacjami ich wiedzy. To oczywiście jest niewielka grupa, względem całości społeczeństwa. Popatrz dookoła, skoro uważasz, że nie ma takich osób w Twoim świecie, to dlaczego ciągle coś się dzieje? Dlaczego jakiś znajomy potrafi zimą wskoczyć do lodowatej wody na dworze, czemu inny właśnie teraz biegnie po pustyni? Czemu ktoś z przyjaciół otrzymuje kontrakt życia, czemu ktoś zakłada stronę www i realizuje swoje pasje? Czemu ktoś inny potrafi przebiec lub przeczołgać się kilometr w kanałach ściekowych z obciążeniem, a Ty nawet takiego dystansu nie zrobisz po trawie? Dlaczego są grupy osób, które co jakiś czas przesuwają swoje możliwości, swoje horyzonty dalej i dalej startując w ciężkich górskich biegach przeszkodowych, a Ty spędzasz weekendy robiąc grilla? Dlaczego ktoś broni trzeci z kolei doktorat, a Ty dalej nie masz licencjatu? Te pytania pozornie mają doprowadzić Cię do irytacji czy zdenerwowania, ale tylko pozornie. Albowiem one są odpowiedzią, dlaczego rozwoju osobisty daje możliwości. Oto właśnie, dlaczego – takie osoby chcą coś więcej od życia. Nie tylko schematu dom-praca-dom. Mało tego, nawet działając w takim schemacie można zrobić więcej, jeśli tylko chcesz i nie podpierasz się na wymówkami czy brakiem czasu. Takie możliwości – tego „chcenia” daje właśnie rozwój osobisty. Dalej co, jednak wymaga podkreślenia, to nie jest obowiązkowa pozycja w życiu. Nie musisz przecież wiedzieć więcej, rozwijać się, pracować na swoją dyscypliną, uporem, kwalifikacjami, nabywać nowych umiejętności miękkich, rozwijać się w zakresie proaktywności swojej osobowości. Nie musisz. Ale możesz. W tym jak, we wszystkim jest wybór. Jednak nawet najlepszy nauczyciel nie przekona Cię do tego, jeśli nie wyrazisz chęci.

 

Jednakże nie będzie możliwe, aby przeprogramować swoją osobowość, świadomość, współpracować z podświadomością w przypadku, gdy nie masz nawet podstaw wiedzy z zakresu rozwoju osobistego. Zrozumienie czym są, a później ich nabycie – mowa o umiejętnościach miękkich wymaga sporej pracy nad sobą. Bez tej wiedzy nie ma możliwości, aby coś w sobie zmienić. Dlatego temat ten - rozwój osobisty, nie jest przereklamowany, ani nie należy do takich, które można w jakiś sposób olać lub pozostawić nietknięte. Każdy, kto tak uważa jest w jakimś zakresie ignorantem. Ignorantem przede wszystkim wobec siebie i swoich możliwości. Najłatwiej jest powiedzieć, że się nie ma czasu, no bo to bardzo uniwersalna wymówka, mało kto ją kwestionuje. Prawda jest taka, że lepiej dla Ciebie, aby znaleźć ten czas. Bowiem zbyt szeroki jest zakres wiedzy z rozwoju osobistego, aby go po prostu olać. Jeśli naprawdę nie zależy Ci na lepszym życiu, na rozumieniu relacji między ludźmi, na wykorzystaniu tej materii, aby pracowała na Twoje cele, to standardowo możesz dalej pichcić grila co weekend. A inne osoby w tym czasie będą przekraczać kolejny raz swoje możliwości. Dlaczego to jest takie istotne? Bowiem Twój horyzont, Twoje granice, które łamiesz i jednocześnie ustalasz nowe, będą miały odzwierciedlenie na Twoją osobowość. Jeśli robisz to w sporcie, to okazuje się, że włożony w to wysiłek fizyczny, ale przed wszystkim psychiczny pomoże Ci w życiu normalnym. Przełamanie granic w sporcie, bezpośrednio przełoży się na pokonywanie trudności czy niespodziewanych sytuacji w życiu zwanym „dom-praca-dom”. To wprost polega na nagminnym opuszczaniu swojej strefy komfortu, która jest naszym głównym hamulcowym w działaniu. Jeśli się jej przeciwstawisz i odkryjesz, że jest to możliwe, a jednocześnie odczuwasz ogromną satysfakcję z tego tytułu i prócz tego wspierany jesteś przez procesy chemiczne, które dokonują się w Twoim mózgu (adrenalina, dopamina, endorfiny) to zaczynasz rozumieć cała tą paplaninę o pozytywnym myśleniu i pracy nad sobą. To nie jest nic wyjątkowo trudnego. Prawda stara jak świat, głosi, że wystarczy chcieć.  Należy zrobić pierwszy krok, zacząć działać. Bez tego nie zadzieje się nic. Nikt nie przyjdzie i nie da Ci czerwonej tabletki z napisem „wszystko o rozwoju osobistym” i powie „wystarczy połknąć”. Tu naprawdę trzeba się poświecić, w sensie czasu, środków (seminaria, zakup książek, e-book, audiobook, kursów on-line), aby za jakiś określony czas ta wiedza zaczęła się zwracać. Najpierw zasil swój mózg, a dopiero później oczekuj efektów. Zupełnie, jak z każdym innym rodzajem wiedzy, który chcesz przyswoić, z tym że ten da efekty dopiero w dłuższym czasie.

 

Oczywiście osiąganie celów nie jest wyłącznie przypisane tylko do osób, które inwestują w rozwój osobisty, bowiem i bez tego możesz to zrobić. Nie mając wiedzy nawet teoretycznej jak się wyznacza cele, podświadomie i tak możesz je osiągnąć jednak z zupełnie innym nastawieniem, niż osoba, która posiada zestaw wiedzy i możliwości jak to zrobić. Ten zestaw wiedzy wychodzi wprost z psychologii osiągnięć i rozwoju osobistego. Dysponując taką wiedzą, znasz metodologię wyznaczania celów, robienia planów, pracy nad nimi, potrafisz sobie poradzić z (chwilowymi) porażkami lub sytuacjami, które kładą się na Twoje osiągnięcia niczym wylany asfalt na nowe podłoże – i mimo iż porażki są nieodłączną stroną sukcesu, to bez takiej wiedzy istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że w jakimś momencie po prostu odpuścisz. Ale znając materię z zakresu wyznaczania celów i ich realizacji, będziesz miał dodatkową broń przed wszystkimi niepowodzeniami. Odnieść można wrażenie, że wiele osób utożsamia rozwój osobisty wyłącznie z czymś takim, jak pozytywne myślenie i wobec tego zacinają się już na samym początku zagadnienia. To fakt, że pozytywne myślenie, pozytywne emocje (jak je tworzyć, w jaki sposób myśleć, aby być pozytywną osobą) jest obowiązkowym elementem rozwoju osobistego, ale nie jedynym. Aby to wszystko opanować, należy wymagać od siebie, nawet jeśli nikt od nas nie wymaga. Wymagać nauki, praktyki, działania w materii rozwoju osobistego. Nic samo się nie stanie, jeśli nie włożysz w to odpowiedniej ilości pracy i zaangażowania. Rozwój osobisty to także praca związana z budową u siebie dyscypliny, uporu, determinacji, wspomniane pozytywne myślenie i nastawienie, umiejętność radzenia sobie z negatywnymi emocjami i reakcją na nie, umiejętność wyciągania wniosków po porażce, empatia, proaktywność, wysoki poziom inteligencji emocjonalnej i wiele innych, które składają się wprost na umiejętności miękkie. A umiejętności miękkie w XXI wieku to podstawowa cecha prokatywnej osoby, bez których coraz ciężej będzie się odnaleźć w świecie pełnym wyzwań oraz nastawionym na cel. Zatem jak wyraźnie widać, bardzo dużo zależy od rozwoju osobistego, jedyną rzeczą jaką powinieneś zrobić to zastanowić się jak bardzo opłaca się lub też nie, zainwestowanie w siebie, w zestaw książek, e-book, dzięki którym wkroczysz na ścieżkę rozwoju osobistego. Jeśli ta kalkulacja jest dla Ciebie na minusie, to wiedz, że za ok. 7 lat zostaniesz w tyle wobec tych osób, które zdecydowały się na zakup biletu pt. „rozwój osobisty”. Ten czas i tak minie, ale ogrom wiedzy oraz doświadczenia, jaki można zdobyć jest na tyle potężny, że będzie widać mentalną różnicę między tymi, co postanowili sięgnąć po nową wiedzę, a tymi, którzy ją odrzucili. Na koniec pamiętaj jeszcze o zasadzie, która wywodzi się właśnie z rozwoju osobistego – work life balance. Bez tej wiedzy można oczywiście żyć i cieszy się każdym dniem, ale z tą wiedzą dodatkowo zrozumiesz, jak funkcjonować, aby Twoje życie było zbilansowane pod względem pracy, odpoczynku, aktywności (sportowej, jak jakiejkolwiek innej nie związanej z pracą). Może czas zakończyć dryfowanie w życiu i wskoczyć na falę, która pchnie Cię w odpowiednie dla Ciebie miejsce?

 

Zatem fundament danych z zakresu rozwoju osobistego został wylany. Dalej pozostaje już tylko kwestia Twojej decyzji. Czy chcesz iść przez życie właśnie z nową wiedzą, która pomoże Ci w praktycznie każdym aspekcie życia, czy też pozostać bez niej i jakoś tam, na byle jakim poziomie sobie funkcjonować. Wszystko jest w Twoich rękach. Jeśli masz jakieś opory, to znajdź ich prawdziwe źródło, wtedy łatwiej będzie podjąć decyzję. Ale nie zasłaniaj się wymówkami, a szczególnie brakiem czasu. Jeśli nie masz czasu dla siebie, to za chwilę okaże się, że inni też go nie będą mieli dla Ciebie, bowiem zaczniesz odstawać od rozwijającej się grupy. Oczywiście znajdziesz inną, taką w której królują wymówki i wspólnie będziecie się nimi upajać, ale to do żadnego rozwoju nie doprowadzi. Chyba, że wymówek, w których będziecie prawdziwymi ekspertami. Ale takim nikt dodatkowo nie zapłaci za prezentowane umiejętności…

 

Bartosz Jagodziński

 

28.06.2022 r.



ASK ME NO QUESTIONS. I TELL YOU NO LIES

Idąc przez życie jako osoba proaktywna, realizując różne role społeczne, spotykasz na swojej drodze wiele różnych osób. Nie zawsze nowe znajomości okazują się właściwe. Często zdarzają się sytuacje, w których natrafiając na teoretyczne życzliwe Ci osoby, zostaniesz wykorzystany. Stracisz zaufanie, pieniądze, renomę, swoją markę osobistą. Jednocześnie natrafisz na ludzi, których będziesz chciał już zawsze mieć przy sobie. Nie jest możliwe, aby natrafiać tylko i wyłącznie na osoby, które są Ci w 100% życzliwe i będą Cię wspierać. Jednakże zbierając doświadczenie z równych obszarów życia, możesz dokonać właściwego wyboru stawiając na kolejną nową znajomość.

 

Dobrzy ludzie i ich poprawne relacje z Tobą wprost dadzą Ci szczęście. To osoby, którym możesz zaufać i razem możecie coś stworzyć. Nie ma oczywiście konieczności zakładania od razu spółki akcyjnej, ale wystarczy razem żyć, tworzyć wspólny projekt na przykład „przyjaźń” lub założyć czy wejść w jakąś współpracę, ale też dzielić się emocjami, aranżować wspólne relacje, szczęście, emocje, wspomnienia. Chcesz właśnie z tą osobą lub tą konkretną grupą wyjechać na wakacje, dzielić wspólnie wolny czas, dlatego że lubisz spędzać z nimi każdą wolną chwilę. Macie wspólne zainteresowania lub jesteście w podobnym wieku lub na tyle interesują Was relacje obustronne, że szczerze za sobą przepadacie. W skrócie – dajecie sobie szczęście poprzez samo przebywanie ze sobą. Natomiast jakiekolwiek niejasności od razu prostujecie. Brak w takich relacjach zazdrości (z posiadania czy możliwości), nieufności czy ukrytych intencji powoduje, że bardzo dobrze współpracujecie ze sobą i się wspieracie. A na przykład spędzenie wspólnie pełnego urlopu podczas wakacyjnego wyjazdu, jest naprawdę dla waszych relacji dodatkową nagrodą.

 

Jednocześnie Ci najgorsi też nie zostawią Cię z bez niczego, bowiem otrzymasz lekcję na przyszłość, z której musisz wyciągnąć poprawne wnioski. Mimo, że stają za Twoją porażką, klęską oraz kłopotami, to jednak dają doskonałą lekcję wobec Twojej przyszłości. Wyciągnięcie właściwych wniosków z negatywnej sytuacji doprowadza w przyszłości do braku możliwości czy sposobności się jej powtórzenia. Po takich przykrych akcjach jesteś mądrzejszy i wiesz więcej. Zdecydowanie gorzej jest, gdy dalej skłonny jesteś popełnić podobny błąd – zaufać niewłaściwej osobie. Jednak będąc proaktywną osobą, doskonale odrabiasz ostatnią lekcję z zakresu porażki oraz błędów i już, wiesz jak masz postępować. Błędy kosztują, czasami są to bardzo duże finansowe koszty, czasami wizerunkowe czy też moralne. Nie ma znaczenia ich rodzaj, ale fakt, że każde niosą piętno negatywnych emocji, kłamstwa, złości, zrzucania winy na innych. Są to nieprzyjemne rzeczy, ale aby sobie z tym poradzić przypomnij sobie zasadę: wszystko mija i to też minie. Nie masz już wpływu na to, co się stało, mleko zostało rozlane i teraz nie ma sensu tracić energię na przeżywanie tego faktu. Nie masz już wpływu na przeszłość, dlatego lepiej skupić się na przyszłości, aby nie popełnić więcej błędów. To minęło, a rozgrzebywanie tej negatywnej historii będzie powodować rodzenie się na nowo negatywnych emocji. I taka spirala będzie się nakręcać, aż dopadnie Cię choroba, popadniesz w negatywne zjawiska lub przyciągniesz znowu niewłaściwe osoby.

 

Natomiast Ci najlepsi z najlepszych dadzą niezapomniane wspomnienia. Problemem nie jest znalezienie takich osób, ale odpowiednie ich segmentowanie. Nie wszyscy z Twojego kręgu są przecież Twoimi przyjaciółmi, nie wszystkim możesz jednakowo zaufać czy skierować się do nich po radę. Nie wszyscy są dla Ciebie jednocześnie, tak samo i bezinteresownie życzliwi. Cześć z zazdrości, że Ci się powodzi, że masz więcej, lepiej i dlatego może się zdarzyć, że będą podświadomie życzyć Ci porażki na jakimś froncie. Bardzo mały procent całości to ścisłe grono osób, z którymi masz zbudowane i zabetonowane relacje. To Twoi najbliżsi i najważniejsi przyjaciele. Osoby z pierwszego kręgu zaufania, którym możesz powiedzieć wszystko. Do nich zaliczają się też osoby, z którymi przeżyłeś najlepsze historie (zarówno te pozytywne jak i negatywne), ale to właśnie one – te wydarzenia was zacementowały, a wasze relacje zostały dodatkowo wzmocnione metalowymi prętami. To są osoby, do których dzwonisz i mówisz na przykład jakieś sprośne świństewka, a one od razu tym samym odpowiadają, bez obrazy majestatu. To faktycznie prawdziwy skarb mieć kogoś takiego. Z nimi masz najlepsze wspomnienia i bardzo dorosłe relacje. Jeśli interesujecie się na przykład jednym rodzajem sportu lub macie inne wspólne zainteresowania to dodatkowo uczestnicząc wspólnie w jakimś wydarzeniu, przykładacie kolejną cegiełkę do waszej przyjaźni. Wystartowanie w maratonie czy biegu przeszkodowym lub pojechanie na koncert, a nawet na wystawę czy jakieś tematyczne targi, umocni wasze i tak silne relacje i przeniesie je na poziom najlepszych wspomnień. Mając przy sobie taką grupkę najmocniejszych zawodników idziesz przez świat zupełnie z inną energią, bowiem oni automatycznie wspierają Cię w tym samym, bowiem też tego (samodzielnie) doświadczają. A jak działacie razem, łącząc siły to macie potężny rozmach. Tutaj, kłótnie, wyzwiska, obelgi przyjmują inny poziom. I nie rujnują relacji. Jednocześnie wspieracie się wzajemnie i dążycie nawet do tego samego celu. Oczywiście to, jest jak najbardziej możliwe, gdy prowadzi się wspólnie jakąś aktywność, działalność lub realizujecie wspólną misję. Nie bez powodu mówi się w świecie wojsk specjalnych między operatorami, że to kumple na całe życie. Bowiem raz, że musieli wykazać się niebywałą dyscypliną i determinacją, aby przetrwać selekcję dwa, że w późniejszym okresie służby są non stop wysyłani na kursy doszkalające lub podnoszące indywidualne predyspozycje, następnie po udziale w akcjach bezpośrednich na misjach, w których ryzykują najważniejszą wartością - życiem oraz życiem swojego kompana, gdzie najmniejszy błąd może spowodować, że nie wykona się zadania, ich wzajemne relacje są na poziomie kosmicznym. Praktycznie nie do osiągnięcia dla osób spoza wojska. Ich więzi są naprawdę na niebywale ogromnym poziomie zaufania.

 

Ale nie musisz służyć w wojsku, aby zbudować podobne relacje. Wystarczy tak, naprawdę przyłożyć się do dbania o już istniejące znajomości oraz przyjaźnie. Naprawdę drobne gesty na przykład jak pamięć o rocznicach, urodzinach czy telefon raz na jakiś czas są podstawa do pielęgnacji przyjaźni. Budowa relacji, a przez nie kluczowego czynnika, jakim jest dwustronne zaufanie to podstawowy filar oraz przepis na wieloletnią przyjaźń. Przyjaźń opartą na prawdziwych relacjach, emocjach (nie zawsze są one pozytywne, ale nawet negatywne niosą ze sobą impuls) i zaufaniu można budować wiele razy podczas życia, ale te zbudowane najwcześniej (nawet z czasów przedszkola czy szkoły podstawowej) i jeśli przetrwały próbę czasu, są naprawdę wyjątkowe! Jeśli masz taką możliwość, to chwal się taką przyjaźnią. Pokaż drugiej stronie w jakiś sposób, że jest dla Ciebie wyjątkowa. Nie musi to być cotygodniowy wpis w social mediach lub bukiet róż co miesiąc.  Wystarczą małe, miłe gesty, aby pokazać siłę przyjaźni, a jednocześnie pielęgnować już istniejące więzi i uczucia oraz relacje.

 

Zabetonowane relacje zarówno przyjacielskie, organizacyjne (tworzymy jako ludzie wspólnoty z innymi osobami) czy zawodowe to doskonała podstawa do wspólnego działania w przyszłości. Jednakże, mimo że mamy wylany ten beton, to zawsze będzie dochodzić do jego odkruszenia czy pęknięcia. Dlatego ważne jest, aby poprzez nasze działania odpowiednio utrzymywać w najlepszej formie ten betonowy filar, jak i w razie pęknięcia czy zawirowań zaraz go załatać. Jeśli nie podejmie się działań zaradczych, w chwili faktycznego pęknięcia lub pojawienia się pierwszych rys, to jak z na przykład z remontem ważnego mostu w ciągu komunikacyjnym miasta. Jeśli zostawi się go samemu sobie, to za kilka lat niezbędne będzie wykonanie generalnego remontu. Drobne odpryski – nie łatane na bieżąco – przerodzą się w tak wielkie ubytki czy pęknięcia, że bez generalnego remontu, taki obiekt się po prostu zawali. Tak samo jest z utrzymywaniem przyjaźni. Ona nie jest dana raz na zawsze. Potrafi być zarysowana, upaść i zaniknąć. Zatem dbaj o przyjaźń jako otrzymujesz i jaką sam ofiarujesz komuś, oczywiście, jeśli Ci na niej zależy. 

 

The good people give you happiness.

The worst people give you a lesson.

But the best people give you best memories.

 

Bartosz Jagodziński


23.06.2022 r.


 

INWESTUJ W SIEBIE

Temat dość można rzec, oklepany i niby praktycznie przez każdego znany, a jednak nie realizowany. Tak naprawdę punktem wyjścia jest to, że każdego roku powstają tony nowych informacji. Jednakże to nie jest aż tak istotne, jak to, że dotychczasowa wiedza, czy dotychczasowe spojrzenie na różne kwestie zmieniają się. I to jest właśnie clou progresu osobistego. Jeśli prywatnie, zawodowo czy w jakiejkolwiek formie zajmujesz się jakimś zagadnieniem i nie dokonujesz aktualizacji wiedzy o nowa wiadomość, nie robisz tak zwanej rewizji już posiadanej wiedzy to stajesz, gdy inni dalej jadą. Prostym przykładem jest to, że przyswojona porcja wiedzy w szkole na przykład podstawowej w wielu aspektach jest już po prostu nieaktualna. Nowe badania, nowe odkrycia naukowe przykrywają poprzednie. Wystarczy wykonać prosty test na sobie. Odpowiedz na następujące pytanie, czy prędkość światła to najwyższa[1] prędkość w przestrzeni kosmicznej i nic nie może poruszać się szybciej? Zważywszy jakiej odpowiedzi udzielisz, będzie ona wyznaczała to, ile pracy włożyłeś w siebie albo ile jeszcze musisz włożyć. Bez pracy nad sobą, bez tej inwestycji zostajesz w tyle. Nie bez powodu mówi się, że wiedza (informacja) to potęga. Nie można opierać się na nieaktualnych danych tworząc nowy projekt. Nie można bazować na starych informacjach, typu, bo kiedyś tak się robiło lub co gorsze bo zawsze się tak robiło, w odniesieniu do nowych okoliczności, które rzucają całkiem inne światło na realizowane zadanie. Nie updejtujesz swojej wiedzy i umiejętności to zostajesz w tyle. A to nie tylko kwestia relacji towarzysko-przyjacielskich, aby jakiejś gafy nie popełnić podczas rozmowy, ale przede wszystkim kwestia Twoich finansów. Jeśli w pracy zawodowej, a obojętnie co to jest, nie przyswajasz nowych rozwiązań, nie wykorzystujesz nowych możliwości, nie rozwiązujesz problemów w oparciu o najnowszą wiedzą, to nie awansujesz, nie rozwijasz się i nie zarabiasz więcej. Odstajesz w zespole. A to jest bardzo widoczne. Odstajesz razem ze swoją pensją. Inni przez to, że widzą więcej, rozszerzają swoją wiedzę, awansują. To działa pod każdą długością i szerokością geograficzną. Aby się rozwijać i nie tylko w zakresie swojej osoby (rozwój osobisty) należy wejść w tryb ciągłego przyswajania i aktualizowania wiedzy. Jest to niezbędny czynnik, który powoduje, że stajemy się proaktywną jednostką, która doskonale radzi sobie w otaczającym nas świecie. Zawodowo, prywatnie czy na stopie przyjacielskiej zyskujesz. Zyskujesz, jeśli zwiększasz swój potencjał o nowe informacje, nowe zasoby, jednocześnie aktualizujesz już posiadane. Wiedząc więcej, możesz i potrafisz więcej. Większość pojawiających się nagle problemów nie stanowi dla Ciebie przeszkody, lecz wyzwanie, które łatwo przeskakujesz. Wiedząc więcej nie koniecznie będziesz otaczać się większą ilością osób, ale będą to osoby, które będą wartościowo wpływać na Twoją osobę. Hasła typu: stań się lepszą wersją siebie obarczone są błędem związanym z ich złym zrozumieniem, co za tym idzie – nie podjęciem ich realizacji. Najpierw przecież musisz określić jaką Ty jesteś w danej chwili wersją, aby stać się lepszą wersją. A zauważ, że hasło zakłada, że w chwili obecnej jesteś tą słabszą, gorszą, złą wersją. Zatem wszystkie słowa o zabarwieniu negatywnym. Samo hasło stawia Cię w opozycji Twojej osobowości, ego do tego, że możesz być lepszą wersją, nie uwzględniając czynnika, że w zasadzie nie jesteś złą wersją. Dlatego więc określ czego potrzebujesz, bowiem nie koniecznie się okaże, że nowszej wersji siebie, a jedynie małego face-lifctingu lub upgrejdu wiedzy czy jakiejś już wcześniej nabytej umiejętności. Jak to określisz, czego Ci brakuje to zacznij działać w kierunku realizacji. Samo raczej się nie zdarzy, że po obudzeniu się rano zaczniesz płynnie mówić po włosku czy hiszpańsku. Nie nauczysz się także obsługiwać jakiegokolwiek systemu bez jego uruchomienia lub niezrobienia w nim błędów (nauka poprzez odkręcenie sprawy jest jedną z najlepszych). Inwestowanie w siebie zacznij od zdiagnozowania aktualnych potrzeb i niech one wynikają z Twojej wizji świata jaki kreujesz. Jeśli chcesz coś osiągnąć, a wymaga to zwiększenia pracy, zdobycia nowych kompetencji czy opanowania odpowiedniej materii to zabieraj się do działania. Samo nic się nie zadzieje. Nawet gdyby się nam wydawało, że tak jest. To jest właśnie cena, jaką należy zapłacić z góry, aby za określony przedział czasu coś mieć lub stać się osobą z nowymi umiejętnościami. To czy dziś zamiast treningu wybierzesz piwko z kolegami, to czy zamiast porannego biegu wybierzesz oglądanie TV (mowa o weekendzie), to czy w końcu zamiast nauczenia się kolejnej porcji materiału spędzasz czas w social mediach spowoduje określone konsekwencje. Nie teraz, ale dla Twojej przyszłości. Raz, że tracisz czas, zapał, determinację, nie wyrabiasz w sobie dyscypliny ani pozytywnego nawyku, a dwa, że Twój cel, dzięki, któremu będziesz szczęśliwy nie nadejdzie. On będzie się tak szybko oddalał od Ciebie, zupełnie jak robią to galaktyki odpychane przez rozszerzającą się przestrzeń. Czyli już wiesz, że zdecydowanie szybciej niż z prędkością światła. Inwestuj w siebie mądrze spoglądając w przyszłość, to co chcesz zdobyć, kim chcesz się stać, to co chcesz osiągnąć. To Twoje zadanie i nie możesz go delegować na nikogo innego na świecie. Bowiem nikt, poza Tobą tego nie będzie chciał osiągnąć tego, bowiem to nie jego cel ani marzenie. Zacznij od dziś. Podejmij akcję i zrób to teraz. Jeśli chcesz zmian (potrzebujesz ich) to wykonaj pierwszy krok właśnie teraz! Zacznij inwestować w siebie. 

 

Bartosz Jagodziński

 

19.05.2022 r.



[1]„(…) Niezwykle silne rozpychanie przestrzeni przez odpychająca grawitację w fazie inflacyjnej naprawdę oddalało każdy obszar przestrzeni od pozostałych z prędkością dużo większą od prędkości światła. Nie stoi to w sprzeczności ze szczególną teorią względności, ponieważ ograniczenie prędkości nakładane przez światło odnosi się do uchu w przestrzeni, a nie dotyczy ruchu związanego z puchnięciem samej przestrzeni. (…). Brian Greene, Struktura Kosmosu, s.321




NAWYK ODPUSZCZANIA

Odpuszczanie, rezygnacja, poddanie się to nic innego jak po prostu nawyk. Jeśli raz, czy dwa dopuścisz do sytuacji, w której nagle zrezygnujesz ze swojego celu, porzucisz działanie, odrzucisz wykonaną pracę, to taka rezygnacja przekształci się u Ciebie w bardzo zły nawyk. To zupełnie tak samo jak, rezygnacja ze startu w zawodach sportowych lub rezygnacja z wyjazdu wakacyjnego lub każda inna forma związana z Twoją aktywnością, w której nagle odpuszczasz dalsze działania. Taki nawyk raz zakorzeniony w Twojej głowie będzie notorycznie się aktywował w sytuacji, która wymaga dalszej pracy od Ciebie nad celem lub realizacją planu, ale nagle zabraknie Ci energii, zapału, chęci lub zdarzą się inne okoliczności losowe. Zwycięzcy mają inny nawyk – nigdy nie odpuszczać. Nie rezygnować, iść do przodu, mimo przeciwności. Nie ma znaczenia co się stanie, oni idą naprzód. Tak się fajnie pisze i czyta o tym, ale jak to jest w rzeczywistości w praktyce? Otóż tylko nieznaczna część ludzi jest w stanie odrzucić pojawiające się przeciwności i iść dalej w swoim kierunku. Nawyk odpuszczania, rezygnacji jest dla nich nie znany. Wolą zdecydowanie nawyk, który nie pozwala mi odpuścić. Nie powala na jakąkolwiek rezygnację, a w momencie zwątpienia czy chwilowym braku energii mimo wszystko zaciskają zęby i prą wprzód. Nie jest to łatwe, wymaga bardzo dużej samodyscypliny. Jednak można się tego nauczyć i uczynić z tego nasz atut. Mało kto ma w CV wpisaną umiejętność: nawyk nieodpuszczania. To oczywiście jedna z miękkich kompetencji, jakie należy zdobyć, aby zostać proaktywną jednostką i wyróżniać się wśród tłumu. Odpuszczenie tematu, tak samo jak jego kontynuowanie, czyli nieodpuszczanie to zwykły nawyk. Jeśli potrafisz wytrwać przy swoim, w momencie, kiedy huraganowy wiatr życia wieje Ci po twarzy, to oznacza, że naprawdę jesteś wybitną jednostką i masz bardzo wielkie szanse na osiągniecie sukcesu. To pokazuje, że masz silną osobowość, która nie daje za wygraną i walczy ze wszystkimi przeciwnościami, jaki Cię otoczyły. Z jednej strony nawyk odpuszczania bardzo łatwo przyswoić i się nim za kumplować. Wymaga to tak naprawdę olania swojego działania z dwa razy, wtedy powstaną w mózgu nowe połączenia odpowiadające właśnie za odpuszczenie, rezygnację. Dojdzie do tego, że gdy znajdziesz się w podobnej sytuacji w przyszłości, od razu Twój mózg przywoła sytuację w jakieś się poddałeś, zrezygnowałeś i dostosuje ją automatycznie to Twojej obecnej. To doprowadzi to kapitulacji. Twoje działanie zostanie przeznaczone na klęskę. Natomiast nawyk związany z nieodpuszczaniem, działaniem jest dużo ciężej wyrobić. Bowiem raz, że należy odpowiednio dostosować swoją osobowość do tego, że się nie rezygnuje, a to nie jest proces szybki, a dwa należy mieć tak samo, jak w przypadku rezygnacji, jakieś wzorce tego, że nie poddałeś się w przeszłości. Wtedy automatyczny mechanizm porówna dwie sytuacji i podpowie, jak się zachować. Powie: „zobacz – poprzednio było tragicznie, ale nie zrezygnowałeś, dalej robiłeś swoje, mimo przeciwności losu – to dlaczego miałbyś teraz zrezygnować, skoro też jest źle?” Wtedy zaczynasz inaczej myśleć i działasz. Czasami wydaje się, że nie robimy postępów w jakimś działaniu, obojętnie czy to jest związane z nauką języków, nowych umiejętności czy ćwiczeniami fizycznymi. Wydaje się, że powtórki nie mają sensu, bowiem nie widać postępów. A jednak, mimo że chcesz odpuścić, to wytworzone przez Ciebie pozytywne nawyki pchają Cię do działania. I z upływem czasu okazuje się, że dzięki temu, że stawiłeś opór przeciwnością i okryłeś się mocną dyscypliną, to wskakujesz automatycznie na wyższy poziom. Jesteś wtedy z siebie szalenie zadowolony, duma i radość dosłownie Cię zalewają. Szczególnie, gdy popatrzysz na innych, jak zrezygnowali. Jeśli raz zrezygnujesz, to może nic wielkiego się nie wydarzy, ale jeśli będzie to trzeci i kolejny raz, to oznacza, że opanował Cię nawyk rezygnacji. Poddać się może każdy, wytrwać przy swoim potrafią tylko nieliczni. I tu wcale nie chodzi o wielkie rzeczy czy projekty, ale o czynności życia codziennego – czytanie książek, treningi, sprzątanie itd. Jeśli przy małych rzeczach potrafisz zrezygnować, bo na przykład jesteś zmęczony lub Ci się nie chce, to jak poradzisz sobie z naprawdę wielkimi? Nawyk odpuszczania przejmie nad Tobą całkowitą kontrolę zupełnie jak strefa komfortu. Będziesz jego zakładnikiem przy każdym zaangażowaniu lub działaniu w jakimś projekcie, czy innej aktywności. Czy zrezygnujesz z planowanej podróży, czy już w trakcie jej trwania - nie ma znaczenia, bowiem jedno i drugie nazywa się po prostu rezygnacją.  Zatem legną w gruzach Twoje plany, marzenia a nawet cele, jeśli masz nawyk rezygnacji. Niczego nie zbudujesz, nic nie stworzysz. Ciągłe rezygnacje będą Twoją drugą naturą, a za jakiś czas okaże się, że życie stanie się monotonne i szare, a pod jego koniec pojawi się żal. Zazdrościsz innym, że trzymają się swoich postanowień i idą wprzód mimo niepewności? Też tak możesz. Wystarczy, że wyrobisz w sobie nawyk nieodpuszczania. Małymi krokami nauczysz się w jaki sposób nie odpuszczać. Wszystko w Twoich rękach. Pamiętaj, że odpuścisz raz, dwa lub trzy razy, a zbudujesz bardzo negatywny nawyk, który potrafi zrujnować życie, pogrzebać plany i marzenia. Zatem nie odpuszczaj! Wytrwaj, przetrwaj bowiem to ma sens.

 

Bartosz Jagodziński

 

06.05.2022 r.



IF IT WAS REALITY...

 Spacerując sam, wzdłuż rzeki, na terenie zalewowym, porośniętym trawą w zadumie nad ostatnimi wydarzeniami, jakie rozpoczęły się 24 lutego, zmianą mentalną wśród, tak zwanych elit zarządzających, zjednoczeniu praktycznie całego cywilizowanego świata wobec niczym logicznym nie uzasadnionej agresji jednego aparatu państwowego, przeciwko innemu państwu, nagle zauważam, że cała rzeczywistość, która mnie otacza jakby się po prostu zatrzymała. Nastała momentalna cisza, nawet szum drzew, odgłosy płynącej rzeki czy ruch powietrza przestały istnieć. Spoglądając przed siebie widzę jakąś postać, która zbliżając się w moim kierunku wyciąga dłoń. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie otaczająca ją dość intensywna poświata, która z jednoczesnym zbliżaniem się tej osoby do mnie, zanikała. A może to tylko promienie Słońca tak padały? Okazuje się, że po przywitaniu zaczynamy rozmowę, ale nie potrafię wskazać w jakim języku, jednakże bez problemu się rozumiemy. Postać ta, wygląda zupełnie tak samo, jak ja, ty czy inni. Jak człowiek. Jednak nie do końca jestem przekonany, że to naprawdę człowiek. Mimo wszystko, nie czując strachu czy przerażenia zaczynamy iść przed siebie rozmawiając…

 Zapytał pierwszy - a gdybyś tak nagle, spotkał istotę spoza widzialnej części wszechświata, która doskonale orientuje się w tym, co się dzieje na waszej Ziemi i zapytałaby – dlaczego wy, jako jeden gatunek, żyjący razem na jednej niewielkiej planecie, nie mający tak naprawdę fizycznych, ani technicznych możliwości opuszczenia jej, nie mówiąc o opuszczeniu układu słonecznego, żyjąc samotnie w galaktyce nazwanej przez was droga mleczną, a dodam, że możecie być sami, jako istoty myślące w tym wszechświecie – czynicie sobie nawzajem tyle zła? Tyle strasznych rzeczy? Dlaczego w waszym gatunku jest tyle nienawiści, zazdrości, negatywnych emocji? Dlaczego? Bo widzisz...kontynuował, jednocześnie jesteście zdolni do wielkich rzeczy, do wielkich odkryć, które przybliżają was do wielkości, a z drugiej strony wydaje się, że macie zaprogramowany jakiś gen autodestrukcji. Dlaczego?

 Co byś odpowiedział? Weź pod uwagę, że Twój rozmówca – to inteligentniejsza forma życia, niż homo sapiens, chociażby dlatego, że pokonała niesłychane odległości, czas oraz szereg innych praw wywodzących się z fizyki kwantowej, aby być tu z Tobą i rozmawiać. A my jako ludzkość, raptem postawiliśmy nogę na Księżycu.

 Ciężko w jednej chwili sprostać odpowiedzi, na tak postawione pytania o emocje, o zazdrość, o zło. Fakt, że nasza wiedza o psychologii jednostki jest już na tyle rozwinięta, że odpowiedź mogłaby powstać całkiem logiczna, jednakże na pewno nie czyniłaby zadość naszemu pytającemu. Skoro doskonale rozumiemy procesy związane z pozytywnymi i negatywnymi zjawiskami, jakie dzieją się w naszym umyśle, to dlaczego decymujemy się na te złe? Skoro my odpowiadamy za to, jakie są nasze myśli – a mózg w jednym momencie może je tworzyć w walorze pozytywnym lub negatywnym, nigdy łącząc ich jednocześnie – to, dlaczego łatwiej nam przychodzą te złe, negatywne niż pozytywne?

 Co byś powiedział, zwracają uwagę na fakt, że wobec widzialnego Wszechświata jesteśmy jak rozkrojone ziarenko piasku. Praktycznie bez znaczenia i niewidzialni. Równie dobrze mogłoby nas nie być. Z resztą taki okres kiedyś istniał. Procesy związane z tworzeniem się nowych gwiazd czy galaktyk działy się miliardy lat przed nami i będą się działy po nas. Nagle okazuje się, że nie mamy nic wspólnego z tym, co się dzieje wokół nas w sferze mechaniki kwantowej, bowiem jesteśmy dla niej obojętni, ale odkrywając ją i wykorzystując dla celów ludzkości stajemy się raptem tak mądrzy, że powalamy wcześniejsze wieki i praktycznie każde odkrycie naukowe. Zatem, z jednej strony mamy moc tworzenia, a z drugiej siłę niszczenia. Jest w nas wiele sprzeczności. Potrafimy czynić latami zło i siać zniszczenie, ale tak samo długo możemy czynić dobro, współpracować ze sobą, tworzyć, odkrywać i czerpać z tego radość.

 Bardzo ciężko pozbierać myśli i dać sensowną i logiczną odpowiedź. Dlatego powiedziałem, że nie wiem, dlaczego od stuleci robimy sami sobie krzywdę. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie mając na uwadze fakt, że to jest tylko jedna planeta, oddychamy jednym i tym samym związkiem chemiczny (tlenem), dookoła nas, w naszym układzie słonecznym jesteśmy sami, w galaktyce jesteśmy zupełnie osamotnieni, a w tym – jak wspomniał rozmówca na początku – wszechświecie nie tylko, że samotni, jak neutrino przemierzające przestrzeń, ale również bez jakiejkolwiek technologii, które pomogłaby nam lub ułatwiły przemieszczanie się na wielkie odległości w zdecydowanie krótszym czasie niż obecnie. Czyli nasza cała wiedza zgromadzona od ok. 8000 lat przed naszą erą plus lekko ponad 2000 lat naszej ery, nie rozwinęła nas na tyle, abyśmy mogli, tak eksplorować nasz wszechświat, jak kontynenty. Gdyby nie ogólna i szczególna teoria względności, a później szalony rozkwit mechaniki kwantowej z początków XX wieku, to dalej tkwilibyśmy mentalnie w czasach Newtona. Jest to niewyobrażalne, jak mały postęp się dokonał w ciągu tych lat. Jednakże z drugiej strony nawet 10000 lat, wobec wieku Wszechświata, to zaledwie nie zauważalna statystyka.

 Pytający uśmiecha się, ale nadal oczekuje jakiejkolwiek odpowiedzi. Tutaj w grę nie wchodzi historia o geopolityce, o wpływach czy zyskach, fobiach czy nienawiści, bowiem te rzeczy nie mają znaczenia wobec wielkości, czy idei samego Wszechświata. Nie budują go, nie tworzą w nim niczego, co spowodowało, że on jest taki, jaki jest obecnie. Okazuje się, że będąc, żyjąc na Ziemi, nie zbyt często zestawiamy do z ideą Wszechświata, bowiem nasze codzienne troski, zmartwienia, ale też sukcesy i radości nie mają żadnego znaczenia wobec wszech świata, w którym się znajdujemy gdzieś zupełnie na uboczu.

 Okazuje się, że pada następne pytanie – skoro, Ty nie potrafisz na nie odpowiedzieć, jako przedstawiciel waszej rasy, to jak ma odpowiedzieć cała reszta? Dlaczego będąc zupełnie sami czynicie sobie zło? Dlaczego nie wykorzystacie już wiedzy, którą dysponujecie i nie użyjecie pozytywnych emocji celem szerzenia idei pokoju oraz rozwoju, by wydostać się z galaktyki, w której znajduje się was układ słoneczny, odwiedzić następną i kolejne. Nie chcecie poznać więcej? To wszystko jest do odkrycia. Pomyślcie o czymś więcej, niż o tym, że przez ułamek chwili jesteście – według waszego osądu – żyjącymi istotami. Około – kontynuował – 14 mld lat temu, o czym doskonale wiesz powstał Wszechświat, w którym obecnie znajduje się wasza planeta. To ogrom czasu – czasu, który sami stworzyliście, aby łatwiej było wam ogarnąć życie. Ale nie tylko czas, bowiem jest jeszcze przestrzeń, materia, antymateria. Wasze odkrycia dokonane w mechanice kwantowej pozwalają już na wiele, ale to zdecydowanie zbyt mało, aby wyskoczyć poza Księżyc, a co dopiero mówić o wyjściu poza układ słoneczny, czy galaktykę. Mówił dalej, a jeśli się okaże, że koncepcja obecnego wszechświata sprowadza się do jego powolnego unicestwienia, co za tym idzie – wszystko co w nim obecnie się znajduje przestanie być i mieć znaczenie? Jeśli tak by było, to jesteście jako gatunek, skazani na porażkę. Wszystko co kiedykolwiek zostało napisane, stworzone, wynalezione przepadnie. Nie zrobicie kopii zapasowej, nie schowacie, nie ukryjecie nigdzie tych wydawałoby się dla was bezcennych informacji.

 Na moje pytanie – czy tak będzie? Nie odpowiedział.

 W końcu odważyłem się i zadałem mu pytanie – czyli rozumiem, że jesteśmy tutaj w czasie rzeczywistym, idziemy i rozmawiamy, mimo że nie wiem w jakim języku, podałem Ci rękę na przywitanie i odczucia z tego tytułu były takie same jakbym się witał z kimkolwiek na Ziemi. Czy zatem jesteś twórcą wszechświata, świadomości, podświadomości i mechaniki kwantowej, czy może przedstawicielem twórcy? Jak mam Ciebie zidentyfikować…

 Tylko się uśmiechnął.

 Stwierdził - to nie ma w ogóle znaczenia. Naprawdę. W waszym pojęciu świata – zawsze występują dwie zwalczające się siły - dobra i zła. Za dobrą nazywacie boga, twórcę, nieskończoną inteligencję, a za złą przeciwną stronę, czyli – destrukcję, śmierć, i nawet określacie to mianem ciemności. Ale, zauważ, że są to elementy które w waszym odczuciu, w jakiś sposób tworzą balans. Jednak to tylko wasza koncepcja równowagi.

Skoro – kontynuował jestem tutaj – to musi być coś więcej niż wy i wasze rozumienie świata i wszechświata. Coś lub ktoś kiedyś bardzo dawno temu nadał bieg pewnym sprawą, ale czy przyświecała temu jakaś głębszą intencją, czy inna rzecz – nie wiadomo, ale to także jest bez znaczenia. Problemem u was jest to, że próbujecie zaglądnąć chwilę przed tym, w jaki sposób nastąpił Wielki Wybuch tworzący wasz Wszechświat, a nie chcecie wejrzeć w głąb siebie. Tworzycie wspaniale teorie, które potraficie wyliczyć i potwierdzić w wielu eksperymentach, a nie rozumiecie siły jaką jest pozytywne nastawienie wobec innych. Stawiane hipotezy związane z budową cząstek elementarnych – z których notabene – wszystko się składa są – wtrąciłem…prawdziwe? No właśnie odparł – chcecie za wszelką cenę wynieść na piedestał teorię wszystkiego, sądząc, że będzie to teoria całej fizyki, obejmująca cały Wszechświat, łącząca mechanikę kwantową z fizyką klasyczną i tym samym nadając jej przydomek boski, ale jednocześnie nie potraficie zajrzeć w głąb siebie i zrozumieć procesów, które dają Wam czystą, pozytywną moc, energię. Z jednej strony jesteście konstruktywni, ale też jednocześnie autodestrukcyjni wobec siebie samych.

Czy sądzisz – kontynuował, że złość, nienawiść, złe emocje, komukolwiek w widzialnym Wszechświecie w czymś pomogły? Czy myślisz, że taka zła energia pozwala na dokonanie odkryć, na zrozumienie tego co było chwilę, albo nie było, przed Wielkim Wybuchem?

 Szliśmy dalej, w zupełnej ciszy przez kilka metrów, zanim spojrzałem i uświadomiłem sobie, że oprócz ciszy to faktycznie musiał się czas zatrzymać, bowiem nawet nurt rzeki był wstrzymany, zupełnie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jakby ktoś wcisnął pauzę na pilocie. Przestraszyłem się, że mogę nie żyć i to inny wymiar, jednak odczuwałem otoczenie poszczególnymi zmysłami.

  Odezwałem się pierwszy po dłuższej chwili – zaraz, co zrobiłeś z czasem? Jest względny, przecież wiesz – odpowiedział i zależy od układu odniesienia. No tak - dość szybko odpowiedziałem. Czas zwalnia przy dużych prędkościach i wokół masywnych obiektów, całkowicie się zatrzymuje przy prędkości światła oraz w horyzoncie zdarzeń i w ogóle nie istnieje w centrum czarnych dziur. Zgadza się – odparł. To zatem gdzie my teraz jesteśmy? - dopytałem.

 Nie uzyskałem odpowiedzi. Czas wam ułatwia życie – dla wszechświata, galaktyk, gwiazd w sumie jest nieistotny – powiedział. One go nie mierzą, nie muszą. Nie został – jak wy to określacie na Ziemi – ujarzmiony przez żadną rzecz we Wszechświecie, w którym on zwalnia, bądź zatrzymuje się lub nie istnieje. Dalej sięgacie zbyt wysoko, nie mając jeszcze silnych fundamentów, i to dlatego tak często upadacie. Sięgnijcie wewnątrz siebie, zrozumcie swoją świadomość, współpracujcie z podświadomością, nie używajcie negatywnych myśli. Takie podstawowe rzeczy, a omijane są przez ludzkość od stuleci. Zrozumieć to, jaki jest sens tego wszystkiego to zbyt wiele. Bo może go nie ma wcale? Skupcie się na sobie. Na swoim wnętrzu, nad tym co czujecie, co chcecie osiągnąć, zmienić jednocześnie nie niszcząc samych siebie.

 Idziemy dalej w zupełnej zadumie, nagle padło z jego strony pytanie - czyli nie zamierzasz mi odpowiedzieć na moje pierwsze zadane wcześniej pytanie? Powtórzy je, całkowicie spokojnym głosem - dlaczego wy, jako jeden gatunek, żyjący razem na jednej niewielkiej planecie, nie mający tak naprawdę fizycznych, ani technicznych możliwości opuszczenia jej, żyjąc samotnie w jednej z miliardów galaktyk – czynicie sobie nawzajem tyle zła?

 Przez chwilę zastanawiałem się, czy on naprawdę chce znać odpowiedź czy już ją zna, a to jest jakaś forma testu dla mnie? 

 Hm...odpowiedziałem - więc skoro w tej chwili, bez udziału czasu, rozmawiam właśnie z taką istotą, która znalazła się tu w sposób zupełnie dla mnie nie zrozumiały i jakimś cudem zatrzymała czas, a może i też przestrzeń i skoro zadaje mi takie pytanie, to chyba naprawdę oczekujesz jakiejś sensownej odpowiedzi?! Tak? Ty tego naprawdę nie rozumiesz! Mimo Twej inteligencji oraz szerokiej wiedzy czy znajomości całej mechaniki kwantowej nie potrafisz zrozumieć skąd u nas, jako gatunku tyle wzajemnego zła? Nie wiem, czy to nie wynika przypadkiem z wolnej woli, która w jakimś stopniu determinuje indywidualne działanie każdego z nas. Bo popatrz – kontynuowałem – korzystając z tego przywileju, tej wolnej woli, mogę w zasadzie zrobić wszystko. Jednakże czym innym jest ta czynność wywołana wolną wolą, bo może być dobra lub zła a czym innym jest sama wolna wola. To tak naprawdę wybór lub wybory, których dokonujemy w oparciu o wolną wolę. Jednakże, nie wolno zrzucać winy za podjęte decyzje na wolną wolę. Zastanowił się przez dłuższa chwilę i w końcu odpowiedział, czy to nie jest próba usprawiedliwienia tych złych rzeczy, jakie potraficie czynić, a jednocześnie uzasadnienie dla wszelkiego dobra? Czy zatem rozumiana przez was wolna wola to jednocześnie siła napędzająca wszelkie procesy we wszechświecie? Odpowiedziałem, ze spuszczoną głową, że po prostu nie wiem. I dodałem szybko - ale na pewno wolną wolą nie można usprawiedliwiać czynionego zła, chociaż nie jest ona blokadą przed jego czynieniem.

 Mój tajemniczy rozmówca się nagle zatrzymał. Coś ci pokażę, wyciągnął otwarta dłoń przed siebie i w przestrzeni pojawił się obraz, w zasadzie widok naszej małej planety, następnie układu słonecznego, galaktyki, super gromady galaktyk, było tego mnóstwo, praktycznie nieskończone ilości, które rozjaśniały przestrzeń wokół siebie, ale im dalej się oddalaliśmy tym robiło się coraz ciemniej. Powiedział - teraz to w zasadzie przeszłość. Im dalej się oddalamy tym widzimy tylko obrazy, które z prędkością światła zbliżają się do nas, a biegną z jednego punku. Popatrz - obserwując niebo nie widzicie teraźniejszości tylko przeszłość, przez odległość we wszechświecie. Zatem jeśli na jednej skali jedziemy w przód z ograniczeniem prędkości światła i robimy takim sam ruch w tył, też z tym samym ograniczeniem, to z jednej strony zobaczymy przeszłość, sam początek. Ale z drugiej strony czy tylko teraźniejszość? Przy założeniu, że uda Ci się biec na równi ze światłem. Przyszłości na pewno nigdy nie ujrzysz. Ale czy ta teraźniejszość nie jest przypadkiem już przeszłością? Szybko odpowiedziałem, że rozwiązanie daje szczególna teoria względności. Może i tak – odpowiedział.

 Chodzi o to, że będąc zupełnie sami, zamiast rozwijać się w odpowiednim czasie i poziomie, toczycie nieustannie walki sami ze sobą. Wasz gatunek – kontynuował – jeszcze długo nie odkryje tego, co czeka na odkrycie i pozwoli wam się zbliżyć do obszarów, wobec których tylko spekulujecie, dopóki zasłaniając się wolną wolą, będziecie czynić zło wobec siebie. Może tak dla odmiany zajmiecie się równowagą, czyli utrzymaniem balansu między odwiecznymi prawami natury, z jednoczesnym pozytywnym nastawieniem wobec siebie. Będziecie mogli odkrywać wszelkie specjalnie ukryte przed wami tajemnice mechaniki kwantowej. A to pozwoli wam tworzyć nowe technologie, które przyspieszą wasz rozwój, jako ludzkości. Rozwój, który pozwoli na dużo więcej niż wysłanie sondy ma Marsa.

 Ścinał moją dłoń, mówiąc - do zobaczenia. Jednakże w tym uścisku, było coś dziwnego, zimnego oraz przeszywającego lekkim bólem. Nagle się obudziłem. Zegarek wskazywał 3.31, brzask. A więc to sen, stwierdziłem, ale całkiem realistyczny. Próbując na nowo zasnąć, jednakże poczułem lekki ból prawej dłoni. Co jest? - powiedziałem do siebie. Znalazłem komórkę i poświeciłem bolące miejsce...


Bartosz Jagodziński


26.04.2022 r.




PLANOWANIE 

Wybierając się na wakacyjny wyjazd przeważnie tworzy się plan realizacji tego celu. Bez znaczenia jest docelowe miejsce, bowiem i tak tworzysz najpierw cel, a później plan działania, aby jego zrealizować. Robisz tak od lat, prawda? Każdego roku wyjeżdżając na wakacje najpierw zajmujesz się procesem związanym z wyznaczeniem celu – czyli miejsca, do którego chcesz się udać. Góry, morze, ocean, pustynia, zawsze jest coś co powoduje, że akurat te konkretne miejsce jest Twoim celem. Jeśli należysz do osób wysoce zorganizowanych, to odpowiednio wcześniej zaczniesz swoje przygotowania do wyjazdu. Ale mając już określony cel, zdecydowanie łatwiej będzie dostosować do tego plan realizacji. To tak na prawdę nie muszą być wakacje, wystarczy dłuższy weekend, aby zacząć wyznaczać cel. Osoby, które są podróżnikami, zwiedzają świat robiąc to praktycznie na własną rękę, mają umiejętność wyznaczania celów oraz planowania rozwiniętą na wyjątkowo wysokim poziomie. To właśnie dzięki temu, że potrafią odpowiednio wcześniej zacząć planować, mają więcej czasu, w przypadku znalezienia się w sytuacji, która natychmiast wymaga korekty planów. Przyjdzie im to zdecydowanie szybciej niż całej reszcie osób, które nie mają rozwiniętej tej umiejętności na poziomie swobody działania. Planowanie nie dość, że ułatwia funkcjonowanie, to także dodaje mnóstwo czasu, który możemy wykorzystać na całkiem inne działania, niż funkcjonowanie w nagłym stresie wywołanym zmieniającymi się okolicznościami. Cel zostanie celem, ale droga do jego osiągnięcia może być albo wydłużona z naszej winy, albo  z winy lub czynników niezależnych od nas -  na przykład w związku z pojawieniem się okoliczności, których w ogólnie nie zakładaliśmy w pierwotnej wersji planu. Niemniej sama wiedza lub umiejętność związana z wyrażaniem celów, jak i planów na piśmie podwaja lub potraja naszą zdolność do osiągnięcia tego celu. Czy to będzie planowanie imprezy urodzinowej lub wyjazd wakacyjny czy budowa domu lub zakup nowego mieszkania lub samochodu, zawsze mamy wskazany cel oraz zrobiony do niego plan działania. Gorzej jest, gdy z naszego lenistwa lub niewiedzy tego nie mamy lub nie robimy. Wtedy w zasadzie błądzimy jak w bardzo gęstej mgle. To nie jest stan pożądany dla osób zdyscyplinowanych oraz proaktywnych. Mając plan, masz szersze możliwości reagowania na zmieniające się okoliczności niż bez niego. Mając plan działania możesz wymieniać jego poszczególne elementy (zupełnie jak panele), w monecie pojawienia się nowej wiedzy lub informacji. To wszystko oczywiście zależy jak bardzo silny lub wielki jest Twój cel. Ale plan zawsze daje elastyczność i jest dość obrazową prognozą osiągania i realizacji poszczególnych etapów dotarcia do celu. To tak naprawdę bardzo podstawowa wiedza. Nie jest ona ani tajemna ani na tyle niezrozumiała (jak mechanika kwantowa), że próbując opanować jej ideę zaczynasz siwieć. Planowanie zawsze pomagało, odpowiednio wcześnie zastosowane daje szeroki wachlarz możliwości. Dlatego także powrót do podstaw, które są związane z psychologią osiągnięć, wyznaczaniem celów, to dla proaktywnej osoby właściwie podstawa. Bez tej umiejętności będziesz poruszać się jak kierowca bez nawigacji w dużym mieście szukający konkretnego miejsca. Wybór celów, jakie potrzebujesz osiągnąć musi wymagać od Ciebie określonej wiedzy z samego zakresu wyznaczania celów, ale to niestety nie wszystko. Bowiem, bez skutecznej umiejętności planowania możesz mieć najlepsze cele na świecie, a i tak będziesz co najwyżej robić kilka kroków w ich kierunku, zamiast zbliżać się do nich z prędkością dźwięku. Nie poczynisz postępów, gdy to co chcesz osiągnąć nie zostanie odpowiednio przemyślane i zaplanowanie w oparciu o najlepsze, dostępne informacje. Otoczenie wokół nas zmienia się zdecydowanie szybciej, niż 10 czy 15 lat temu, a to za sprawą szybkości z jaką docierają do nasz najnowsze informacje. Ich ilość dosłownie zniewala i czasami nie pozwala na wybranie, tych które są dla nasz najistotniejsze lub najbardziej odpowiednie, aby podjęć decyzję. Faktycznie w obecnych czasach łatwiej jest dostać czy osiągnąć pewne rzeczy. To niesamowity plus, ale jednocześnie, aby nie wpaść ich ofiarą – tych czasów, należy odpowiednio przetwarzać i spokojnie trawić otaczającą nas rzeczywistość. Bowiem nie wszystko wymaga naszej uwagi lub naszego spojrzenia. Dosłownie wycinek z całości informacji może nam wspomóc. Reszta to albo spam, albo fałsz. Dlatego doskonała umiejętność planowania raz, że uwalnia nas od błędów, dwa dostarcza więcej wolnego czasu, który przydaje się w sytuacjach   krytycznych, a trzy wypełnia nas wewnętrznym spokojem. Działając według planu możemy w doskonały sposób ujarzmić chaos i sięgnąć zdecydowanie szybciej swojego celu, niż działając bez niego. Jest to prosta rzecz, a jednak, dla niektórych stanowi taką trudność, jak wspinaczka na Mont Everest. Czemu tak się dzieje? Otóż problemem jest lekceważenie idei celu, planowania, wyśmianie zalet psychologii osiągnięć. Oczywiście można działać w chaosie, na podstawie nieprawdziwych informacji, ale historia pokazuje, że takie akcje szybko się kończą klęską. Szkoda, tak naprawdę czasu na takie podejście do tematu swojego życia. Szkoda być ignorantem, szkoda nie wykorzystać dostępnej wiedzy. Jednakże każdy z nas sam odpowiada za swoje życie, czy mu się to podoba, czy nie i sam będzie musiał zmierzyć się z wszelkimi wyborami. Lepiej chyba mieć solidne zaplecze, aby nasze cele, plany i wybory był osiągalne.

 

Bartosz Jagodziński


28.03.2022 r.





THE MIND HAS TO BE STRONGER THAN YOUR FEELINGS

Co sprawia, że część z nas jest gotowa zrobić coś zdumiewającego i jednocześnie nieakceptowalnego przez zdecydowaną większość społeczeństwa? Co sprawia, że te osoby swoim zachowaniem łamią kolejne bariery związane z różnymi aktywnościami w życiu? Co powoduje, że oni to robią, jednocześnie dobrze bawiąc się, a reszta osób zupełnie nie rozumie tego rodzaju zachowania? Czy to brak wyzwań życia codziennego jest przyczyną do takiego działania? Co można powiedzieć tym, którzy nigdy by się nie odważyli wykonać takich działań? Jednocześnie jak bardzo przeszkadza innym takie niestandardowe działanie, które całkowicie niszczy schemat status quo i „idealnego świata” osób, które są w zdecydowanej większości w społeczeństwie? Historia ludzkości, w przepiękny sposób ukazuje, że tylko nieliczne jednostki potrafiły się wybić, coś stworzyć lub porwać tłumy zmieniając losy świata. Wszelkie wynalazki, teorie czy doświadczenia były przecież oparte na tysiącach prób i tonach porażek. Jednocześnie wielkie wyczyny w różnych aspektach czy aktywnościach życia należały do jednostek, a nie przecież do tłumów. Odkrycia naukowe – jak na przykład odkrycie mechaniki kwantowej czy zrozumienie, że światło jest jednocześnie falą i strumieniem cząstek (fotony) z jednej strony były krytykowane, ale z drugiej dały ogromne możliwości zrozumienia świata i stały się podwaliną pod nowe technologie, wykorzystywane w życiu codziennym. Zawsze to co nowe, a jednocześnie burzące dotychczasowy układ budzi kontrowersje i jest krytykowane przez zdecydowaną większość, która nie rozumie zmian. Tak samo dzieje się, gdy Ty, jako jednostka próbujesz zupełnie nowych rzeczy lub zaczynasz uprawiać sport lub angażujesz się w inna aktywność, której idea nie dociera do 90% osób, które znasz i nagle okazuje się, że zamiast cię w tym wspierać, otrzymujesz krytykę. To jest ciekawe, że osoby, które upajają się krytyką wobec Ciebie i Twoich działań, nigdy same nie próbowały wyjść poza swoją strefę komfortu. Nie są wstanie zrozumieć poprzez swoje ograniczone myślenie, że ten rodzaj sportu, ta forma aktywności sprawia Ci przyjemność. Ty natomiast masz swoją grupę społeczną (mimo że malutką), która tak samo jak Ty odnajduje się w tym i jest szczęśliwa robiąc to co robi. Zaściankowe, średniowieczne myślenie to przyczyna wszelkich klęsk ludzkości.

            Jednak wracając do głównej myśli – czyli czym kierują się takie osoby? - nie należy doszukiwać się odpowiedzi związanej z zakładem psychiatrycznym. Takie osoby nie cierpią na żadne schorzenia umysłowe, jakby życzyła sobie tego większość krytykująca. To jest kwestia zupełnie inna. Takie osoby uwielbiają przekraczać swoje granice. Uwielbiają robić więcej niż inni, uwielbiają ekstra-ordynaryjny styl życia. Uwielbiają to, jak kończąc zadanie zalewa ich fala dopaminy oraz endorfin. Uwielbiają, gdy taka aktywność jest wsparta niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Uwielbiają się torturować fizycznie. Takie osoby odczuwają radość z takiej aktywności. Doskonale rozumieją, że dzięki temu, iż przekroczą kolejną granicę staną się wewnętrznie umocnieni, silniejsi, może trochę lepsi, ale już na pewno mentalnie oddalą się od tych wszystkich innych. Jednocześnie, jeśli jakieś niepowodzenie czy trudność stanie im na drodze w codziennym życiu, to zdecydowanie z większą łatwością, efektywnie się mu sprzeciwią. Aby odważyć się iść własną droga, trzeba mieć pewne cechy charakteru, które wyzwolą w Tobie odpowiedni poziom determinacji, uporu, samodyscypliny. Regularność myślenia w zupełnie inny, odmienny sposób jest dla nich codziennością. Wyrwanie się z szarej definicji dnia codziennego stanowi potężne źródło energii. Wyzwania lub aktywności fizyczne, w jakich uczestniczą są natomiast zmorą dla wszystkich krytykantów.  Z drugiej strony są to tak silne reakcje, że osoby nie rozumiejące tego wchodzą w zwykłą krytykę. Sama determinacja, dyscyplina, konsekwencja, upór, czy wręcz nieustępliwość działania są niezbędne, aby robić czy działać inaczej niż cała reszta. Nawet jeśli działa się w skrajnie niesprzyjających warunkach. Chcieć od życia więcej, to przede wszystkim dać z siebie więcej, więcej niż zwyczajna większość. Więcej niż ktokolwiek oprócz Ciebie tego wymaga. To wewnętrzne poczucie realizacji napędza Cię i kieruje w ramiona strefy dyskomfortu, w której możesz wzrosnąć. Sama walka z sobą, aby nie odpuścić, tylko dotrwać do końca ukazuje tak naprawdę Twój charakter. Takie działanie wskazuje, że Twoja determinacja pozwala na osiągnięcie założonego celu. Jeśli zatem w aktywności sportowej masz założony cel – i mimo zupełnie niesprzyjających warunków realizujesz go, to posiadasz wielką zdolność do przeniesienia tego na życie codzienne. Prowadzi to do tego, że cele jakie wyznaczasz sobie w codziennym życiu, są zdecydowanie łatwiejsze do osiągnięcia, niż dla większości ludzi, bowiem posiadasz już zestaw cech, które pozwoliły Ci wcześniej, w niesprzyjających warunkach, na zrealizowanie celu.

            Z drugiej strony nie ma czegoś takiego jak brak obaw, czy wyłączenie strachu. To towarzyszy każdemu, ale ważne jest nastawienie – DAM RADĘ, PORADZĘ SOBIE, bowiem one będą za chwilę determinować Twoje działanie czy aktywność w niesprzyjających warunkach. Oczywiście, że negatywne, złe myśli czy zwątpienia pojawią się, bowiem tak działa Twoja strefa komfortu oraz psychika ludzka, jednakże ważne jest to, co z nimi zrobisz. Jak je wykorzystasz czy każesz im spadać, czy się im poddasz. Można je nawet wykorzystać do pomocy w osiągnięciu celu, ale to wymaga od Ciebie dość sporej dyscypliny.