Alpha Team

CHANCE FAVORS THE PREPARED MIND
L. Pasteur

B L O G   2023
The Theory of Goals

Blog to miejsce do publikowania merytorycznych treści związanych z zagadnieniami dotyczących rozwoju osobistego, psychologii osiągnięć, motywacji. Znajdziecie tutaj najnowsze spojrzenie na różne zagadnienia.


facebook.com/AlphaTeamReal


Nazwa The Theory of Goals pochodzi z projektu zrealizowanego kilka lat temu, czego efektem jest strona facebook.com/toGoals

MINUS TRZY O 5 RANO

A jak jest u Ciebie z nawykami? Z tymi wszystkimi elementami, które pozwalają przekroczyć kolejny stopień czy poziom w rozwoju osobistym? Wznieść się ponad swoją strefę komfortu, doświadczyć nowych rzeczy? To, jak jest z tym u Ciebie? Jeżeli zdecydowałeś się czy zdecydowałaś się na poświecenie chwili i zapoznanie się z tym materiałem to oznacza, że prawdopodobnie nadal tkwisz w miejscu, niż się rozwijasz. A to oznacza, że praktycznie jest jeszcze gorzej, bowiem zaczynasz się cofać względem osób, które małymi krokami podążają za swoimi planami, celami, marzeniami. Po prostu odstajesz od nich. Skąd to wiem? To proste, popatrz na kogoś, że swojego środowiska, kto mimo podłych, niesprzyjających okoliczności nadal, konsekwentnie realizuje zaplanowane rzeczy. Nie znasz nikogo takiego? To oznacza, że jest jeszcze gorzej, bowiem otaczasz się osobami, które są niezwykle przeciętne i nie oczekują niczego od życia, poza funkcjonowanie we własnej strefie komfortu. A jednocześnie wpływają także i na Twoje zachowanie, sposób myślenia oraz niepodejmowanie aktywności. Już słyszę, jak protestujesz, mówiąc, że to Ci odpowiada, i że to jest Twoja sprawa jakie masz życie. Oczywiście, ale one będzie już nadal takie same, szare bez wyrazu oraz powtarzalne. Założę się, że znasz schemat – dom-praca-szkoła-dom lub jakiś podobny. Wszędzie gonisz, nie masz czasu. Tak naprawdę – uwierz mi – ten brak czasu to bardziej brak chęci. A zasłaniając się brakiem czasu chowamy się za kurtyną zwaną wymówka. Bowiem, to takie naturalne oraz prawie każdy ma tak samo. Ten brak czasu. No przecież on nie jest z gumy i się go nie rozciągnie. A pewnie, że nie. Ale wystarczy kilka sprytnych sztuczek i okazuje się, że znajdzie się brakujący czas. Inna wymówka – zmęczenie. To taki banał, że szkoda więcej to komentować. Z pewnością znasz kogoś, może nie nawet osobiście albo z internetów, kto znajduje czas na inne aktywności poza pracą zawodową, obojętnie jaka ona by nie była zajmująca i wyczerpująca. Jeśli naprawdę nie znasz nikogo? To jest jeszcze gorzej niż sądziłem. Oznacza, to że Twoje życie jest naprawdę smutne i całkowicie uzależnione od strefy komfortu. Czy zatem chcesz nadal tak funkcjonować przez kolejne 20, 25, 35, 40 lat? To naprawdę sporo czasu. Zatem jeśli nadal chcesz utrzymać swoją osobowość na takim samym poziomie, jak dotychczas, to nie ma sensu dalej czytać. Proszę wyłącz ta stronę. Do widzenia.

 

Natomiast jeśli czujesz jakąś chęć, nawet najmniejszą do zmiany, to dobrnij do końca materiału. Może okazać się, że właśnie to jest rzecz jakiej w tej chwili potrzebujesz. To nie jest tak, że nie masz czasu, ja Ci pokaże i udowodnię, że masz go pod dostatkiem, ale kwestią jest jego fatalne używanie, a dokładniej zarządzanie sobą w czasie. To jedno, ale drugi czynnik, w postaci stanowczej chęci opuszczenia swojej strefy komfortu, to zdecydowanie ważniejsza sprawa. O działaniu strefy komfortu możesz poczytać wiele w Google albo od razu skorzystać z praktycznego doświadczenia w jej pokonywaniu, czytając moją pierwszą książkę pod tytułem Strefa K (alpha-team.pl). Tak, oczywiście ten produkt jest na sprzedaż w formie e-book’a. Ale nie mam zamiaru Ci więcej o tym pisać czy zachęcać. Książkę możesz kupić w każdej chwili. Jednakże krok ten dla większości osób – gdzie ją znaleźć i jaki jest proces zakupu – jest nie do wykonania. Nie są wstanie tego ogarnąć, bo są zbyt leniwi oraz tak naprawdę w ogóle nie zależy im na inwestowaniu w siebie. Ja pamiętam kilkanaście la temu, jak mój mentor tylko słówkiem wspomniał tytuł książki, a za dosłownie 30 minut po skończonym seminarium odbierałem ją z księgarni (i wcale nie była to książka jego autorstwa). Chcieć to naprawdę być w mocy sprawczej. Jeśli czytasz dalej, to znajdujesz się w jakimś punkcie zwrotnym w swoim życiu. Takich punktów na Twojej linii czasu będzie sporo. Ważne jest, aby za każdym razem odczuwać palące pragnienie zmiany. Zawsze się znajdzie jakiś fragment życia, jakiś jego wycinek, element, który chcesz poprawić, zmienić, ulepszyć, po prostu updejtować. To zupełnie naturalna rzecz. Możliwe, że tak naprawdę potrzebujesz dokonać wyjścia poza swoją strefę komfortu oraz zrobienia czegoś niespodziewanego, czegoś nowego, czegoś ekstra, co pozwoli Ci spojrzeć na wszystko inne w innym świetle, innym filtrze. Może to właśnie jest ten czas, aby znaleźć kogoś kto Cię w tym wesprze. Możliwe, że wykonanie pierwszego kroku w kierunku całkowitej (ale kontrolowanej) akcji, zwanej wyskoczenie poza swoją strefę komfortu musisz wykonać z pomocą kogoś doświadczonego, kto ma na swoim koncie wiele takich historii. Zatem ruszaj na poszukiwania takiej osoby w Twojej lokalizacji. Jeśli w swoim środowisku nie znajdziesz odpowiednich osób, to już jest sygnał, że należy zmienić otoczenie, bowiem dalej przebywając w nim, nie urośniesz mentalnie. Zrób coś nietypowego, co spowoduje wielkie uderzenie endorfin, ale także pozytywnie wpłynie (nawet delikatnie) na sposób postrzegania codziennej rutyny (tej pozytywnej i negatywnej). Zrobienie czegoś wyjątkowego, czegoś co wymaga natychmiastowego opuszczenia strefy komfortu, na przykład zmiany stanu swojego poziomu termicznego szczęścia czy złamania granic związanych na przykład ze strachem przed ciemnością, zimnem, wodą pozwala na spojrzenie tej bojaźni prosto w oczy, ale także, a może przede wszystkim pomoże zwiększyć swoje możliwości w zakresie skutecznego pokonywania przeszkód. A bez wątpienia zimno, ciemność, woda, śnieg są mentalną oraz fizyczną przeszkodą. Dlatego warto robić takie rzeczy? Powodów jest mnóstwo, ale przede wszystkim, aby polepszyć swoją jakość życia, po to aby zdobyć wspomnienia, po to aby umocnić wzajemne relacje oraz niewątpliwie zaufanie, po to aby wspólnie zrobić coś nowego, aby przełamać swoje bariery oraz pokonać umysłowe przeszkody, aby wspólnie doświadczyć (chwilowego) stanu bólu związanego z wyjściem ze stref komfortu (a robimy to poprzez wejście do strefy dyskomfortu), aby zespołowo się cieszyć z wykonania zadania, aby przełożyć to doświadczenie na codzienne obowiązki, podczas których lub o których wiele razy wczesnej mówiłeś, mówiłaś, że „to niemożliwe, abym...”, „nie do wykonania”, aby pozbyć się stresu i negatywnego nastawienia, aby już po, zwyczajnie być dumnym z siebie i się tym chwalić. Wszystko siedzi w głowie. Tak się składa, że przesuwając swoje granice działania dalej, możesz wiele więcej niż Ci, co tego nie robią. To jest naprawdę wspaniałe uczucie, kiedy w teamie umacniacie wzajemnie relacje oraz pracujecie nad wzajemnym zaufaniem. Takie ekstremalne wyzwanie – a musi być takie, aby ruszyć nasz skostniały umysł oraz zatrząść dotychczasowym sposobem myślenia – pozwoli na naturalną produkcję hormonów szczęścia a są to tak naprawdę endogenne morfiny, które należą do grupy hormonów peptydowych wywołujących stany euforyczne, dobre samopoczucie oraz zadowolenie z siebie i podejmowanych decyzji. Redukują poziom stresu, ale przede wszystkim pozwalają w realnym życiu zdecydowanie łatwiej radzić sobie z napotkanymi problemami. Po takim przeżyciu powiesz...phi w weekend gorsze rzeczy robiłem, robiłam i dalej żyję, więc ten problem to tak naprawdę niewielka sprawa. To się sprawdza, to jest fakt, a z nim nie ma co dyskutować. Wspaniale jest obserwować reakcję osób, które pierwszy raz opuszczają natychmiast swoją uwielbianą strefę komfortu. W ich głowach – przed akcją – pojawiają się na przemian myśli pozytywne i negatywne, zrobię to, a jednak nie tym razem, toczą walkę ze sobą na wysokim i indywidualnym poziomie. Na końcu jest hasło doświadczonych przewodników: we have go! I następuje działanie! To także pokazuje siłę Twojego charakteru oraz poziomu odwagi. Raz, że ufasz innym, z którymi jesteś, a dwa w końcu zaufałeś samemu sobie – że dasz radę i nic złego się nie stanie. A to jest w takim wyzwaniu najważniejsze. Podbudowujesz swoje ego, swój poziom pewności siebie, swoje możliwości sprawcze. Dosłownie czujesz, że możesz o wiele więcej niż przedtem. Dostęp do tego wszystkiego jest całkowicie otwarty, wystarczy chcieć, wystarczy znaleźć przewodnika lub spróbować samemu. Jednak, jeśli nie masz wystarczającego poziomu dyscypliny, determinacji, uporu, wizji czy poczucia celu, to nagle może przyjść zwątpienie i zrezygnujesz. Z przewodnikiem, takie rzeczy zdecydowanie się nie zadzieją. Jednakże wyjście ze strefy komfortu zawsze jest tylko Twoją decyzją. Mówi się, że naprawdę ciekawe rzeczy dzieją się poza strefą komfortu. To prawda, ale aby tego doświadczyć musisz wykonać krok ku ...bardzo wiele osób nie znosi tego słowa, ale tak chodzi o zmiany. I już słyszę Twoją odpowiedź – nie mam czasu. Ok, to ja proponuję rozwiązanie - wyjazd 3.30 sobota rano, do 9:30 będziesz w domu i zajmiesz się swoimi sprawami. Rodzina nie ucierpi na tym, bo będzie jeszcze spać. Patent sprawdzony osobiście, tydzień temu 02.12.2023 r. Zatem zapisujesz się?

 

Zdjęcie: autor

 

Bartosz Jagodziński

 

04.12.2023 r.



ODNOWIENIE / UMOCNIENIE WIĘZI

 

Większy skok adrenaliny z pewnością mocniej wpływa na emocje oraz wspomnienia. To, że przy okazji wyszło się w jakimś stopniu ze swojej strefy komfortu, jest jednocześnie wyrazem całkowicie nowego doświadczenia, które realizowane solo albo z innymi pozwala na zbudowanie lub potrzymanie już istniejących relacji, umocnienie kwestii wzajemnej odpowiedzialności oraz zaufania. Wyzwania, które wiążą się z fizycznym wysiłkiem są najlepszym sposobem do wyzwolenia się z więzów własnej strefy komfortu. To fakt, z którym nie ma co wchodzić w dyskurs. Jednocześnie, jeśli zdiagnozowałeś, że Twoje relacje z bliskimi osobami nagle siadły z różnych powodów, pojawiły się niedomówienia, liczne przerwy w wzajemnym odwiedzaniu się, a nawet takie które swobodnie trwają ponad 365 dni, staliście się obojętni i jeśli nadal chcesz tej małej kładki, jaka was łączyła nie spalić, bowiem o moście już dawno nie ma co mówić, to jedną z propozycji może być zorganizowanie takiej aktywności, która rozpocznie się w momencie, gdy na dworze jest już ciemno, najlepiej w deszczową lub wietrzną pogodę lub jeśli tak się zdarzy, że akurat jest końcówka listopada to można liczyć na opady śniegu. Od dawien dawna wiadomo, że selekcje do wojsk specjalnych przeprowadza się w bardzo niesprzyjających warunkach. Robi się to z wielu względów, jak na przykład eliminacja słabych ochotników, eliminacja pozerów, eliminacja osób, które za bardzo cenią sobie komfort termiczny, ale także wykonuje się to w takich warunkach, aby przybliżyć, choć ułamkiem realne warunki podczas wypełniania zadań oraz zobaczyć, jak tacy kandydaci działają w grupie i w pojedynkę. Okazuje się, że na grunt cywilny bardzo łatwo jest przenieść niektóre założenia programu selekcji, aby wdrożyć program naprawy relacji lub jeśli są one na dobrym, poprawnym poziomie, jeszcze mocniej je zabetonować. Przeżywanie tych samym zmagań, fizycznych trudności naprawdę umacnia relacje. To jest jak spoiwo, które z nieprawdopodobną mocą łączy ludzi i daje im szczęście we wspólnie zrealizowanym celu. I właśnie takie rozwiązanie zalecane jest wobec osób, które próbują naprawić relacje, odbudować je lub jeszcze bardziej zacementować. Jak widać takie działanie jest przewidziane dla dwóch sytuacji. Wyprawa nocą w niesprzyjających warunkach zawsze musi mieć jakiś cel, aby jej uczestnicy doskonale wiedzieli, po co tam idą i jaki zamiar im przyświeca. To może być jakiś fizyczny punkt ukryty gdzieś za siedmioma górami i siedmioma rzekami, jakiś szczyt, punkt na styku granicy państwa, jakiś symboliczny element związany z historią regionu lub miejsce, w którym jeszcze nigdy nie byliśmy, a słyszeliśmy o nim. Pochodną tego wydarzenia jest fakt, że dzięki takiej wyprawie czy wyzwaniu naprawiamy to co, zepsute w relacjach lub je umacniamy. Wzajemna pomoc w pokonywaniu trudności czy zaufanie w zakresie tego, że możemy sobie zaufać w obliczu jakiegoś problemu na trasie upoważnia nas obustronnie do dzielenia się zaufaniem. Takie wspólne skoki adrenaliny, strachu (bo jest noc), przebijanie się przez zasypane szlaki lub brodzenie po kolana w zimnej wodzie otoczeni ciemnością i ciszą pozwalają na wspólne przeżywanie tych samych emocji, tego samego trudu. Tak się wiążesz na poziomie emocjonalnym z przyjacielem, kolegą, bratem, kuzynem itd. To jest wyższy poziom relacji niż zbudowanych o wzajemnie biesiadowanie przy butelce alkoholu. Takie doświadczenia na długo zostają w pamięci, a im gorzej było, jeśli pojawiły się podczas takiej wyprawy problemy, tym lepsze będą wspomnienia. Dzięki temu poprawie ulega komunikacja oraz pojawi się znowu chęć spędzenia wolnego czasu ze sobą. Wrócą wspólne tematy, a przede wszystkim pojawią się nowe. To wszystko można osiągnąć poprzez jedną wspólną aktywność. Jest to niesamowicie prosty proces, który wystarczy zainicjować. Bez zbędnych udziwnień czy długich konsultacji. Szybka akcja i w dwa, trzy dni zostanie zebrana grupa osób, które potrzebują albo naprawy sytuacji albo wzmocnienia relacji. A później już tylko wspólny wysiłek fizyczny i masz zagwarantowane osiągnięcie celu. Problemem, może być zrobienie pierwszego kroku. Okazuje się, że będzie on najtrudniejszy, ale jeśli uderzasz do odpowiednich osób, to odzew będzie zdecydowanie pozytywny. Tak więc już przed rozpoczęciem wyzwania, przeprowadzisz wstępną selekcję, która ukaże Ci, czy potwierdzi w zasadzie to, co czułeś wcześniej. Czyli jeśli korzystasz z opcji naprawy relacji, to w przypadku odmowy lub braku odzewu z drugiej strony będziesz miał wspaniałe potwierdzenie tego, co sądziłeś wcześniej – czyli ten kontakt, ta relacja już nie istnieje i nie warto się zajmować tym tematem więcej. Jeśli chcesz umocnisz relacje to naprawdę nie spotkasz się z odmową, może jedynie ze zmianą zaproponowanego terminu lub delikatną korektą wydarzenia. To się zadzieje automatycznie. Zatem najtrudniejsze będzie zrobienie pierwszego kroku i wysłanie zaproszenia na taką wyprawę. Zgodnie ze starą zasadą – jeśli oczekujesz zmian, zacznij najpierw od siebie, powoduje, że jako potencjalny organizator czy pomysłodawca, jesteś także zobowiązany do wysłania zaproszenia. Zatem take action and take action now. Czy to jest trudne? Z pewnością, ale przyda się w tym przypadku działanie impulsywne i trochę wrodzonej odwagi. Ogarnij miejsce, termin, godzinę, cel i wyślij do osób, z którymi chciałbyś się tam znaleźć. Zobaczysz, co się wtedy wydarzy. Albo odbijesz się od ich muru wymówek lub pustynnej ciszy, albo znajdziecie się w środku nocy w zimnym i mokrym miejscu, ale cholernie szczęśliwi. Zatem do roboty! Masz przecież jakiś cel – albo poprawa relacji albo je wrzucenie na wyższy poziom. Nie zmarnuj życia na spekulacje, domysły, niezrealizowane plany. Im więcej masz lat na karku, tym bardziej zrozumiesz, że taka konsolidacja działań jest Ci po prostu potrzebna.

 

 

Zdjęcie: autor

 

Bartosz Jagodziński

 

20.11.2023 r.



PRAWDZIWY LIDER -część 2

W pierwszej części materiału związanego z tematyką prawdziwego lidera zostały wskazane cechy charakteru, które muszą być zainstalowane w osobowości lidera. Oprócz wskazanych tam elementów lider musi mieć również cel oraz wizję w zakresie swojego pola działania. Chodzi o to, że jeśli nie ma wizji ukończonego celu, wizji i idei, tego jak po wykonaniu zadania czy ciągu zadań ma kształtować się ostatecznie wynik, to liderem nie może zostać, bo nie będzie miał komu liderować i czym kierować. Wizja tego, dokąd zmierza, ale też tego, co ze sobą zabiera – chodzi o zasoby ludzkie, zasoby materialne czy prawne oraz ostateczny wynik cel do którego drąży uruchamiając po drodze wszystkie zasoby, nie jest jasno sprecyzowany lub mglisty lub nie został określony, to nie może ktoś taki tytułować się mianem lidera. Lider zawsze wie, gdzie i po co idzie. Wie, jak ma zakończyć się realizowane przez niego zadanie. Wie, jaki cel przyświeca każdej podjętej decyzji lub odwrotnie, celowe niepodjęcie jakiegoś działania to także może być pośredni cel, który koniec końców doprowadzi do zrealizowania głównego zamierzenia. Droga, którą się porusza nie będzie usłana różami i mlekiem i miodem płynąca, ale będzie dziurawa i bardzo niebezpieczna. Będzie prowadzić przez wiele przeszkód, a im większy końcowy cel, tym te przeszkody w różnej postaci, będą coraz większe i będą pojawiać się z większą częstotliwością. Najlepszym doradcą czy nauczycielem w życiu jest porażka. Dlatego też przyszły lider musi mieć na swoim koncie kilkanaście porażek, a kilka nawet spektakularnych. Zarówno w sferze finansów, biznesu, zawodowym, osobistym, towarzyskim czy również sportowym. Każde takie załamanie, czy nawet wręcz próba złamania charakteru, zatrzymania z obranej drogi, jest przede wszystkim wyzwaniem dla jego osobowość oraz nastawienia na cel. Przy takich niepowodzeniach tylko wizja osiągniętego celu trzyma lidera na odpowiednim kursie. Inni się poddadzą, załamią, ale lider wie, że to jest tylko chwilowe niepowodzenie. Trzyma go właśnie wizja tego, do czego dąży. I to jest najpiękniejsze w tym, a jednocześnie najprostsze, że w sytuacji pierwszej przeszkody czy porażki zdecydowana większość osób podejmuje decyzje o rezygnacji i się po prostu poddaje. Następnie takie działanie zamienia się w nawyk i jest powtarzane za każdym razem przy najmniejszej pojawiającej się przeciwności czy przeszkodzie. Ale nie lider, on czy ona na chwilę pauzują, odpoczywają, analizują fakty, najlepiej w samotności. Zbierają się w sobie, odnajdują nową energię i zaczynają od początku. Czy to uczucie nie jest cudowne? Czy kiedykolwiek go doświadczyłeś? Charakter kształtują ciężkie wyzwania i podjęte niepopularne decyzje. Charakter taki trzeba hartować tak, jak stal, aby za kilka lat taka osoba stała się praktycznie nie do pokonania. Sportowcy doskonale wiedzą w czym rzecz. Piękne jest to, że liderem się stajemy po tych wszystkich przejściach oraz doświadczeniach. Zawsze mając cel i wizję oraz misję swojej osoby, organizacji czy działalności, jesteśmy na bardzo dobrej drodze do osiągnięcia sukcesu. A on ma nie tylko wymiar finansowy, ale przede wszystkim wewnętrzny, duchowy, bowiem mentalnie stajemy się innymi osobami. Bardziej jesteśmy odporni na przysłowiowe ataki niezrównoważanych osobowości czy nagle pojawiające się przeszkody i problemy. To fakt, że tego należy się nauczyć, aby aspirować do roli lidera. To nie jest tak, że taki zestaw cech jest nam dany lub zainstalowany wraz z urodzeniem. To wymaga ciężkiej i długiej pracy nad sobą. Zatem wizja oraz cel to wręcz naturalne cechy lidera. Można zadać fundamentalne pytanie – dlaczego upadamy? Wyłącznie po to, aby się podnieść mocniejszymi. Oczywiście na wiele rzeczy nie mamy wpływu, więc jeśli tak jest, to odpuszczamy i czujemy się wolni, a nie martwimy się latami i rozkładamy je na czynniki pierwsze. Nie da rady w ten sposób, to zrobimy to w inny. Ale zrobimy. Dążenie do celu to podstawowy warunek bycia liderem. I co z tego, że tamten projekt się nie udał? Trudno? Następnym razem nie popełnimy takich błędów, staranniej dobierzemy osoby do współpracy, będziemy ostrożniejsi w tym, kogo nazywamy przyjacielem i obdarzamy zaufaniem. Trudno, przegraliśmy, ale to nie czyni nas słabszymi czy gorszymi. Działamy nadal, ucząc się na porażkach. Wyciągamy wnioski i analizujemy, ale nie spuszczamy głowy w płaczu oskarżając cały świat za nasze niepowodzenie. Działamy właśnie w taki sposób, bo bierzemy odpowiedzialność za nasze decyzje, cele i wizję. Oto tajemnica osobowości lidera. Można powiedzieć, że faktycznie nic odkrywczego, ale liderów wokół nas niezbyt wiele...

Jeszcze jedna sprawa czy lider może być (kiedyś) autorytetem? Tak, ale nie jest to od niego wymagane. Autorytet to sprawa pewnych osiągnięć, też naukowych, ogromnego doświadczenia z wybranego obszaru, ale też temat związany z etyką czy pewnym rodzajem postępowania. Ten temat zostawiamy już bez komentarza. Osobowość lidera, to tak naprawdę pewien zespół cech, umiejętności miękkich, które zostały nabyte, wyuczone przez konkretną osobę. Plus do tego jego know-how oraz zwykła chęć odegrania roli lidera w otaczającym go środowisku.

 

Bartosz Jagodziński

 

27.10.2023 r.



PRAWDZIWY LIDER - część 1

Lider jest taką osobą, która bierze odpowiedzialność na siebie za projekt, którym kieruje, za wszelkie niepowodzenia oraz pomyślne zakończenie sprawy. Nie szuka winnych, nie oskarża nikogo, nie chowa się za wymówkami, nie zasłania niewiedzą lub niekompetencją. Nie unika odpowiedzialności czy odpowiedzi na trudne pytania. Nie mówi, że to inni, nie wchodzi w bezowocną polemikę na zasadzie – to wina układu sił, które się zjednoczyły przeciwko nam. Nie osądza innych w kategoriach zła dobra, bowiem doskonale wie, że każdy ma prawo do błędów, a one wynikają z różnych elementów. Dodatkowo bierze odpowiedzialność za wszystko, co mu się przytrafi w życiu prywatnym, zawodowym, także w dodatkowych sferach związanych ze sportem, hobby, zrównoważonym work-life-balance. Jest proaktywny oraz nastawiony na zbieranie i analizowanie faktów. Nie żyje przeszłością, nie wypomina, nie odnosi się do tego, co było i już nie wróci, ale żyje aktualnie tym, na co ma wpływ i co może zmienić. Jeśli taki lider, dodatkowo dobrze, logicznie i składnie się wypowiada, a jest jednocześnie w tym ciągłość i spójność, konsekwentna obrona swojego zdania oraz poglądów, to ma ogromną szansę, aby stać się dodatkowo benchmark’em. Osobą, która staje się marką, wręcz rozpoznawalnym znakiem towarowym, z którym kojarzone są pewne pozytywne cechy. To tak, jak logo Porsche – od razu widzimy w wyobraźni sportowy model 911 i wszystkie emocje, jakie mu towarzyszą. Lub buty Louboutin’a, które charakteryzują się czerwoną podeszwą. One są znakiem rozpoznawalnym stylu, jakości, prestiżu. Taki benchmark może stać się również ikoną pop kultury, ale także wyjątkową osobistością w życiu publicznym, a z czasem idąc określoną ścieżką, autorytetem. Nie wszystkim taka definicja lidera pasuje. Obserwując to, co dzieje się na świecie, a w szczególności na polskim podwórku widać, że liderami są ogłaszani różni ludzie. Ale to nie mieści się w wyżej wskazanym opisie. Liderem się ktoś staje, po tym, jak wykonał ogromną pracę poprzez inwestycję w siebie, w swój rozwój osobisty, w swoje umiejętności miękkie. Tak zwany lider mianowany lub wskazany przez kogoś, to zwykła bujda na biegunach. Tego się nie oszuka, nie oszuka się faktu, że ktoś zamiast brać odpowiedzialność za określony typ działania, szuka winnego i obarcza go winą za całe swoje niepowodzenia. Taki papierowy lider za dychę, nie czuje tego, że to on musi wziąć odpowiedzialność za swoje działania. I nawet jeśli nie poszło, tak jak zakładał z różnych względów, to jest to jego odpowiedzialność, a nie innych. Prawdziwy lider to doskonale rozumie. Tego nie uczą w szkołach, nawet wyższych. Nie dowiesz się tego, także podczas pracy zawodowej, chyba że masz mentora. Kogoś, kto wskaże Ci, dział rozwoju osobistego, który będziesz musiał przerobić, zupełnie tak samo, jak zakres określonego podręcznika na studiach. Liderem się stajemy. Po określonym czasie. Dużo pomaga nasza wiedza z danego obszaru oraz doświadczenie. Jednakże największym i najcenniejszym darem dla przyszłego lidera są problemy i porażki. Wszelkie upadki, klęski, przegrane, to najcenniejsi nauczyciele. Bowiem wyciągnięcie wniosków z tych niepowodzeń wprowadza nas na drogę sukcesu. Lider myśli zawsze pozytywnie i optymistycznie, nawet gdy jego otoczenie robi to inaczej. Ten jego wewnętrzny optymizm, wiara w wygraną, w zmiany, muszą być zaraźliwe oraz rozchodzić się od niego na cały zespół, podobnie jak rozchodzą się fale na wodzie po wrzuceniu do niej kamienia. Lider, doskonale wie, że nie ma wpływu na wiele rzeczy czy czynników, a już na pewno na przeszłość. Dlatego absolutnie nie przejmuje się tym, co było kiedyś, co mówią inni, ale konsekwentnie idzie na przód. Wie, że przeszłości nie zmieni, a więc nie rozwleka jej na teraźniejszość, a co gorsze na przyszłość. Zostawia to, co było i skupia się jak promień lasera na tym, co trzeba zrobić. Lider wykazuje także racjonalny poziom empatii, ale nie jest to płaszczyzna matki Teresy, wie, że trzeba pomagać, ale nie można uzależnić pomagających od tej pomocy. Tutaj z liderowania staje się mentorem, czyli daje wskazówki, pozwala popełniać błędy uczy, jak wyciągać wnioski z porażek, zawsze służy pomocą oraz wskazuje na braki w określonych obszarach. Lider musi mieć aspiracje, ale nie mogą one tak wpływać na jego ego, że będzie się nimi dusić. Dlatego, że doskonale wie, że sam niczego nie zwojuje, nie zbuduje, ani nie stworzy. Zawsze są potrzebni inni ludzie i ich pomysły, uwagi oraz pozytywna energia. Nie przypisuje tylko sobie zwycięstw, a porażki wpisuje w zakres swojej odpowiedzialności. Działa jako team. Bo wie, że w teamie osiąga się cele. Cele osobiste osiąga oczywiście sam, jednak cele związane z projektem w jakim działa, o czym doskonale wie, są celami całego teamu. Lider umie pozytywnie zmotywować, podbudować. Posiada także wysoki stopień samodyscypliny w działaniu. Dyscypliny, której uczył się podczas pracy nad sobą przez wiele lat. Charyzma, jaką ma taka osobowość, pociąga za sobą tłumy, ale jednocześnie bez elokwencji, inteligencji emocjonalnej nie dotarłby do ludzi, aby ich nakłonić do wykonania określonych zadań. Charyzma jako zespół cech powodują, że człowiek czy lider nią obdarzony wyróżnia się na tle innych, potrafi wywierać wpływ na swoje otoczenie, ale także rozciągać go na szerszy odbiór, przyciąga uwagę, przez atrakcyjność wypowiedzi, poniekąd może budzić szacunek, a nawet respekt, i aby nie przejść na ciemną stronę mocy i nie budzić uległości czy lęku, musi bardzo odpowiedzialnie, ale też naturalnie stać się pozytywną osobą. Nawet może to być magnetyczna osobowość, ale bezwzględnie musi mieć zrozumienie i szacunek dla drugiej strony. Tej przeciwnej. Ale też nie nastawiać przysłowiowego drugiego policzka, ale solidnie oddać, aby w przyszłości takie ataki się nie pojawiły. Odpowiednie reagowanie na zaistniałą sytuację ma także ogromne znaczenie, wtedy najbardziej widać, to czy ktoś jest liderem, czy tylko udaje takiego. Zachowanie spokoju w sytuacji krytycznej, wymagającej natychmiastowego działania, poprzez zebranie faktów pozwoli na wykreowanie siebie jako osoby zrównoważonej emocjonalnie oraz przygotowanej do radzenia sobie w stresie w trudnych sytuacjach. To także element składowych cech lidera. Upór, determinacja, wytrwałość, nastawienie na wynik, cel, pozwala budować osobowość lidera. I warto powtórzyć raz jeszcze, że liderem się stajesz. Na to stanowisko nikt Cię nie mianuje.

 

c.d.n.


Bartosz Jagodziński

 

Zdjęcie: Internet

 

17.10.2023 r.


 

IMPULS

To prawda, że bez odpowiedniej wiedzy, której niestety nie uczą w szkołach, nawet tych wyższych, nie będzie możliwe współdziałanie ze sobą samym. Chodzi o to, że należy zrozumieć, jaki wpływ ma na nas nasz rodzaj myślenia. Myślenie negatywne, które przychodzi doskonale łatwo, jest tym przeważającym. Dlatego, że łatwiej jest pomyśleć o czymś niemiłym, negatywnym, jednocześnie odwołując się do swojego doświadczenia życiowego lub, co gorsze do doświadczenia innych osób. Do przeszłości, do sytuacji które były, minęły, ale my dalej do nich wracamy bowiem tak jest łatwiej i przyjemniej. A jeśli pozwolisz, aby ktoś inny podejmował za Ciebie decyzje, aby wpływał na Twoje życie, na Twoje wybory, albo krytykował Twoje autonomiczne decyzje, sposób i styl życia, to jakie masz przed sobą perspektywy? Jesteś już zdominowany przez inne osoby czy osobę. I nie ma, co chować się za słabym charakterem, ale za tym, że nie potrafisz poderwać odpowiedzialności za swoje życie. To straszne, jak wielu ludzi oddaje zupełnie bezpodstawnie innym odpowiedzialność za swoje życie. Ty myśl inaczej zrobią to za Ciebie. A raczej już zrobili. Ta sentencja, zmuszająca nas do myślenia, do uruchomienia swojej osobowości, sprawia, że krzywimy się, dlatego że wiąże się z tym wzięcie odpowiedzialności za swoje życie. No przecież zdecydowanie prościej jest zrzucić na innych odpowiedzialność. To ich wina, a nie moja. To przez nich, to przez to, że mam złe wykształcenie, przez to, że źle mnie wychowali, przez to że inni byli lepsi, przez to, że mam taką pracę i tak dalej. Ale to zwykłe wymówki. Odwoływanie się do lat ubiegłych jako wymówki jest zwyczajnie w świecie naiwne, śmieszne i niedorosłe. Nie znoszę wymówek. W żadnej sferze życia, a szczególnie w sporcie. Doskonale to widać wśród osób, które po prostu okłamują siebie, że coś robią. Bo to nie wystarczy przyjść na zajęcia sportowe, na siłownię, na basen i rozmawiać lub siedzieć z twarzą wpatrzoną w ekran telefonu. Takie działanie to złudzenie, nie przynoszące efektów. Ktoś tak przez sześć miesięcy przychodzi do klubu i okazuje się, że po tym czasie efekt jest zerowy. No jak to, przecież chodziłem, chodziłam…następnie zaczyna narzekać...do dupy z tym, to nic nie daje. Ale tak naprawdę samo chodzenie nie daje nic, bowiem trzeb jeszcze ćwiczyć, a nie rozmawiać czy bawić się komórką. Ale to nie tylko sport. Praktycznie każda dziedzina życia, w której stosuje się wymówki wygląda tak samo, czyli z zerowymi efektami. Samookłamywanie się to cudowne tymczasowe lekarstwo związane z naszym brakiem dyscypliny. To też brak odpowiedniego (pozytywnego) nastawienia do osiągania celów, czy wiara w samoograniczające nas przekonania. Jeśli nie wierzysz w moc pozytywnego myślenia, to jakim cudem chcesz osiągnąć sukces w życiu. Przede wszystkim, w jaki sposób chcesz go zdefiniować. Skoro widzisz wszystko w czarnych lub szarych barwach, to jak możesz zobaczyć swoje powodzenie w tej czy tamtej sferze życia? Bez mentalnej zmiany nastawienia, czy nawet próby zmiany, nie wyjedziesz ze swojej strefy komfortu i nie staniesz się człowiekiem, który aktywnie korzysta z życia. Aktywność tą, należy rozumieć traktować jako świadome oraz odpowiedzialne podejmowanie decyzji za każdy obszar swojego życia. Wtedy zaczynasz inaczej myśleć, Twoja osobowość przechodzi z pasywnej, na proaktywną i zaczynasz widzieć różnicę między tym kim byłeś, a tym kim się stajesz. Dodatkowo tą różnicę zauważysz w najbliższym środowisku. To jak będziesz bardzo odstawać od innych osób, poprzez swoją wiedzę, postawę, umiejętności (bo nabędziesz nowe, mentalne) będzie tak wyjątkowe oraz jednocześnie dysfunkcjonalne dla innych, że Twoje środowisko samo zacznie się zmieniać, w takim sensie, że odetnie się od Ciebie, ale znajdziesz nowe. To z początku może się wydawać straszne, ale zrozumiesz z czasem tą zaletę. Za interesującą rzecz trzeba uznać, iż zmiana sposobu myślenia to rzecz do nauczenia się, jak każda inna. Ani przesadnie łatwa, ani całkowicie nie do ogarnięcia. Na początku wystarczy otworzyć swój umysł na zmiany i wykazać chęć, to znaczy chcieć to zrobić! Pozytywne nastawienie ma kolosalne znaczenie dla Twojej przyszłości. Ale żadna książka, żaden tekst, a nawet żadne seminarium z tego zakresu nie dokona zmian, nawet o setną milimetra, dopóki Ty nie wykrzeszesz chęci do zmiany. To się zaczyna wszystko od impulsu, który spowoduje resztę aktywności. Ale bez chęci i następnie podjęcia decyzji o działaniu nie wydarzy się nic. Tak naprawdę nic odkrywczego tutaj nie zostało napisane. Jednak dla zdecydowanej większości osób to nadal tajemna wiedza oraz strategiczna blokada wobec chęci zmian. Zmiana trybu myślenia z negatywnego na pozytywny to decydujący czynnik związany z Twoim dalszym życiem.


 

Bartosz Jagodziński

 

12.10.2023 r.



 

PRAGNIENIE

 

Pragnienie jest tą siłą, która popycha nas do działania. Przynajmniej powinna, ale też nie wszystkich. Zdecydowana większość osób woli nic nie robić i żyć tylko marzeniami. Jednocześnie krytykując tych, którym się udaje. Pragnienie jest czymś naturalnym, przychodzi do nas tak łatwo, bowiem jest jedną z prawd życia. Coś czego chcemy, coś czegoś pożądamy, aby polepszyć swoje życie jest naturalną formą naszego rozwoju. Zabijając takie pragnienia lub odsuwając je od siebie skazujemy się automatycznie na marazm oraz przeciętność. Może takie działanie – odrzucanie pragnienia, jest podyktowane tym, że duży wpływ na nas miało wychowanie, patologiczne ujęcie religii, uwarunkowania środowiskowe, dysfunkcjonalne relacje rodzinne, czy zazdrość lub średniowieczne przekonania obecnego partnera lub znajomych. Takie rzeczy są na porządku dziennym i jeśli dalej będziemy je przyjmować i wchłaniać jak tlen, to dalej będziemy tylko przeciętnymi osobami z przeciętnym życiem, w którym winę za wszelkie niepowodzenia będziemy kierować jak najdalej od siebie. Taki sposób na prowadzenie firmy zwanej życiem jest trochę bezsensowny oraz nie rokuje zysków. Wyrzekanie się pragnienia zasłaniając się dogmatami religijnymi czy zdobytym nauczaniem w szkole podstawowej, mając jednocześnie kilka dekad na karku jest tak prymitywne i pozbawione logiki, jak ślepa wiara w to, że za sprawą ucałowania świętego obrazu dostaniemy wniebowstąpienia. Takimi bujdami jesteśmy karmieni co najmniej od zerówki. Ale przecież można położyć solidną tamę na takie banialuki. Otóż jednym z pierwszych elementów pod budowę takiej zapory jest wzięcie na siebie odpowiedzialności za swoje życie. Następnie zrozumienie faktu, że wszystko, co Ci się przydarzy w życiu będzie wymagało od Ciebie oceny – albo pozytywnego nastawienia albo negatywnego. Zrozumienie faktu, że za wszystko odpowiadasz Ty, a nie ktoś inny, pozwoli Ci przekroczyć magiczną granicę między dorosłością, a czasami dzieciństwa. Zdarza się tak w wielu przypadkach, że taka granica jest w ogóle nie przekraczana lub robi się to w wieku dopiero 40, 50, 60 lat. Ale im mocniejsze jest Twoje pragnienie lepszego życia i się go nie wyzbędziesz, tym szybciej taką barierę przekroczysz. Nie można mówić do siebie „jestem odpowiedzialny” i jednocześnie myśleć negatywnie. To niemożliwe. A sam fakt tego, że rozmawiasz z sobą w taki sposób – jestem odpowiedzialny, stanowi, że Twoje życie nabiera innego kształtu. Zapomnij o przeszłości, skup się na tym co stanowi Twoje pragnienie i nie odrzucaj tego.  Skoncentruj się na celu, czyli pragnieniu, a zauważysz, że zaczną dziać się ciekawe rzeczy. Nie napiszę, że cuda, bo będzie to kłamstwo, ale aktywujesz wtedy na przykład prawo przyciągania. Natomiast dalsze odrzucanie realizacji pragnień, bo uważasz poprzez złą wiedzę czy przymus religijny, że tak jest lepiej, bliżej boskości lub cokolwiek innego stawiasz za priorytet to zwyczajnie okłamywanie się i skazywanie na bardzo przeciętne funkcjonowanie, w każdym aspekcie życia, to jest: praca, zamieszkanie, finanse, zdrowie, nieruchomości, aktywność fizyczna, rodzina, przyjaciele, wakacje, itd. Nie powinno się nawet z uwagi na logikę umysłu, rezygnować ze swoich pragnień. Dlaczego masz się skazywać na gorszy poziom niż korzystać z wyższych? Dlaczego sam siebie sabotujesz? W imię jakiś wyższych zasad, które za pewne zostały Ci wmówione jeszcze, gdy byłeś dzieckiem? Jakie ma to znaczenia na przykład 30 czy 50 lat później? Pragnąc czegoś realizujesz siebie, swój potencjał, uruchamiasz swoje możliwości oraz stajesz się kreatywniejszy. To nic złego, że dąży się do polepszenia swojego życia. Wręcz powinno być to nauczane w szkołach zamiast niektórych całkowicie pozbawionych realizmu przedmiotów. Pragnienie jest piękne, bo zaspokaja Twoje potrzeby. Twoje potrzeby są cudowne, bowiem pochodzą wprost z Twojego serca i umysłu, więc nie mogą być ani w sprzeczności z Tobą, ani z normami, w których funkcjonujesz. To tak naprawdę dar od życia – odczuwanie pragnienia. Więc nie zabijaj go i nie pozwól aby zrobili to inni, którzy chcą (albo już to zrobili) przejąć władzę na Tobą i narzucić Ci obce zdanie i wizję świata. To nie ich pragnienie i prawdopodobnie nigdy go nie zrozumieją. One jest dla nich nieistotne, błahe, wręcz głupie. Dlatego bezwzględnie należy skupić się na tym, co stanowi Twoje pragnienie i wychodzi z wewnątrz Ciebie, następnie nad jego realizacją, przekształcając je w cel. W tym samym czasie przejmujesz odpowiedzialność za siebie i swoje życie oraz odcinasz się tasakiem od wszelkich negatywnych osób ze swojego otoczenia, bez znaczenia kim one są. Nie niszcz pragnień, nie skazuj się na naprawdę szare i przeciętne życie. Idź po swoje, zrozum, że pragnienie to nic złego. Zrealizuj się, a odczujesz radość, spokój, ulgę i spełnienie. Dążąc konsekwentnie do realizacji swoich pragnień, staniesz się lepszym człowiekiem, dlatego, że okoliczności zwane życiem będą wymagać od Ciebie nowych umiejętności oraz zmiany mentalnej swojej osobowości. Twoja jakość i jasność myślenia ulegną poprawie, staniesz się lepszy. Pomimo tego możesz odrzucić swoje pragnienia, a wtedy staną się Twoimi ograniczeniami, które będą ciągnąć się za Tobą przez całe życie, jak przykładowa kotwica. Niekoniecznie będą Cię spowalniać, bowiem żyjąc odrzucając pragnienia nie czujesz żadnych emocji, nie potrzebujesz także energii pozytywnej, celów więc i Twoje życie będzie jałowe, szare i pozbawione kreatywności. Takie życie z dnia na dzień, przed telewizorem lub smartfonem na pewno będzie dla Ciebie ostoją i strefą komfortu, ale nie będzie Cię pchać w ramiona lepszej wersji siebie. Sam będziesz się ograniczać i deprecjonować swoje potrzeby. A to prosta droga do zostanie osobowością zwaną starożytną babką. To proste, wybór leży przed Tobą.

 

Bartosz Jagodziński

 

29.09.2023 r.



STAROŻYTNA BABKA


Wszystko wskazuje na to, że nasze poglądy na przeróżne tematy, nie podlegają aktualizacji, przez to stajemy się pozbawieni możliwości doświadczenia nowych rzeczy, bowiem raz zaczerpnięta opinia związana z jakąś rzeczą, osobą, tematem jest z nami praktycznie przez całe życie. To katastrofalny błąd, który pozbawia nas możliwości poznawczych, ogranicza oraz powoduje, że stajemy się nieadekwatni do obecnej sytuacji, do otaczających nas ludzi. Stajemy się w swoich poglądach, ale też i zachowaniu, myśleniu, postępowaniu, starożytną babką. To określenie, co prawda wymyśliła moja 6-letnia córka, ale jest w nim dużo prawdy. Starożytna babka to osoba, które żyje wyłącznie przeszłością, nie dokonuje aktualizacji danych, wiedzy, odrzuca wręcz nowe informacje oraz badania, bowiem uznaje je automatycznie za złe i zakłamane. Woli, aby wszystko było po staremu, tak jak kiedyś. Jednocześnie nie rozumie otaczającego jej świata oraz zmieniających się wszelkich trendów. W tym samym czasie kategorycznie stwierdza, że kiedyś w dalekiej przeszłości było lepiej. Atakuje innych swoim negatywnym nastawieniem, marudnictwem, narzekaniem oraz z płynnością oraz prędkością dźwięku tworzy negatywne scenariusze na wszystko, co się takiej osobie zaprezentuje. To naprawdę jest dramatyczna osobowość. Ale jest ich pełno. Każdy w rodzinie mam taką starożytną babkę lub zna ze swojego otoczenia o istnieniu takiej.  Przede wszystkim to nieprzyjmowanie do siebie nowych informacji i rzeczy skutkuje tym, że jej wiedza, wyobrażenie, poglądy są dalece od tego, czym zajmuje się dzisiejszy świat. Nie chce tego zrozumieć, nie widzi potrzeby (ma takie prawo) uczestniczenia w aktualnym życiu, ale w tym samym czasie atakuje, krytykując innych, którzy korzystają z możliwości jakie przynosi im rzeczywistość. Takie osoby są wszędzie, w rodzinie, szkole, pracy, na uczelniach. Potrafią naprawdę zrujnować swoim nastawieniem życie innych. Jednak od takiej starożytnej babki można albo się odciąć, albo trzymać bardzo mocno na dystans. Każda interakcja w postaci dyskusji na argumenty kończy się standardowo awanturą. Jest to wręcz zadziwiające, jak takie osoby mogą tworzyć negatywne wizje, emocje i tym żyć. Wręcz nieprawdopodobna ilość tych złych, emocji jakie takie osoby potrafią wytworzyć powaliłaby stado słoni, a co dopiero innego człowieka. Poglądy takich osób są tak nieaktualne i wręcz oderwane względem aktualnej wiedzy czy badań lub nawet technologii, iż bardzo ciężko wchodzić z nimi w jakąkolwiek rozmowę. Dryfują sobie przez swój świat z szczątkami wiedzy, która zdezaktualizowała się tak samo, jak Windows 98. Po części dzieje się tak, że nie mają celów, pasji, planów, żyją z dnia na dzień, krytykując innych ładują (przez te działanie) swoje baterie negatywnego życia. Boją się, ale nie chcą zrozumienia czy wytłumaczenia dzisiejszego obrazu świata czy możliwości technologicznych, które to życie mogą ułatwić. Żywią się natomiast pesymizmem, negatywnymi emocjami, problemami innych i mimo braku jakichkolwiek kompetencji do dawania komukolwiek rad związanych z pewnymi decyzjami, robią to nagminnie, wpierdalając się tym samym w życie innych, czasami nawet z butami. Nie rozumieją, że każdy ma prawo decydowania o swoim życiu, nie chcą zrozumieć, że Ty wiesz więcej i lepiej, wręcz szydzą z tego, jak podejmujesz decyzje i idziesz pod prąd broniąc swojego zdania czy przekonań. Mają obrany pewien schemat zachowania, który około 100 lat temu przestał obowiązywać, ale takie osoby dalej go używają, twierdząc, że jest poprawny. Ich fanatyczne związane z określoną religią czy partią polityczną tworzą jednostronny dramatyczny obraz tego, jak nie powinno się formułować pewnych zdań, wniosków, narzucać innym swojego nieaktualnego zdania.  Problemem będzie, jeśli ulegniesz takim starożytnym babkom. Jeśli jednak należysz do osób proaktywnych to znasz doskonale metody odpornościowe przed takimi osobami. Wszechobecna krytyka działań czy planów innych osób wynika z tego, że osoby takie się nie podporządkowały i żyją swoim życiem. I to jest największa złość oraz szał wśród tych starożytnych babek. Bowiem oni uważają, że wiedzą lepiej, że wiedzą wręcz najlepiej, symultanicznie nie będąc ani na sekundę w Twojej sytuacji, ani nie mając najnowszej wiedzy i niezbędnych kompetencji, aby ją ocenić. Ale uwaga, nie wiek decyduje o tym, czy ktoś staje się starożytną babką, ale sposób myślenia oraz postępowania. Bowiem nawet mając trzydzieści parę lat możesz wpaść w ten zaklęty krąg i awansować na stanowisko starożytnej babki. A taki awans praktycznie jest dożywotni. Jak widać sposób myślenia to kluczowy element, który nas tworzy i powoduje, to kim się stajemy. A stajemy się albo pozytywnymi postaciami albo negatywnymi w filmie zwanym życiem. Najciekawsze jest to, że sam wybierasz własną rolę. Nie jesteś przecież zmuszany przez nikogo. Nie musisz grać roli czy stać się starożytną babką, może wybrać zupełnie inne rozwiązanie. Doskonale znasz ze swojego otoczenia takie osoby i wiesz, jaki wręcz destrukcyjny potrafią mieć wpływ na słabsze osobowości. Zatem wybór jest taki, że się odcinasz od takich osób, ale też pracujesz na sobą, aby kiedyś się nimi nie stać. To Twoja rola i z tego zadania musisz wywiązać się perfekcyjnie. Masz za dużo do stracenia. Chroń swoje zdrowie psychiczne i nie pozwól, aby te rujnujące cechy starożytnych babek przedostały się do Twojej psychiki. Walcz o to, abyś zawsze mógł bronić swojego zdania, podjętych decyzji. Bo to jest Twoje życie i nie musisz się nikomu podporządkowywać.

 

18.09.2023 r.

 

Bartosz Jagodziński



CZŁOWIEK NIGDY NIE JEST SAM, JEŚLI MA MARZENIA, PASJE, CELE

Bo to one go napędzają i trzymają na odpowiednim kursie. Dzięki temu, że potrafił stworzyć dla siebie marzenia, cele, uruchomił kreatywność, która wpłynęła na jego pasje taka osoba, mimo iż fizycznie będzie sama, mentalnie sama nigdy nie będzie. To co robisz, co sprawia Ci przyjemność, co powoduje efekt flow, podczas wykonywania tych czynności jest siłą napędową dla Twojej osobowości. Nie możesz być sam, skoro potrafisz marzyć oraz masz cele. Bowiem mentalnie otaczasz się tymi rzeczami, chcąc nie chcąc spotykasz inne osoby z podobnymi zainteresowaniami, z którymi wymieniasz doświadczenie, wiedzę. Czasami nawet korzystasz z ich pomocy czy wspólnie coś tworzycie, choćby nawet przez chwilę. Człowiek nigdy nie jest sam, jeśli ma konkretnie sprecyzowane cele oraz własną wizję przyszłości. Samotność to także stan umysłu, nie tylko fizyczna dolegliwość.  Skoro potrafisz się czymś zająć, tak mocno, że tracisz zupełnie kontakt z otaczającą Cię rzeczywistością, nie reagujesz na upływ czasu to oznacza, że nie jesteś sam, bowiem coś masz, coś tworzysz, czymś się zajmujesz. Nie jesteś na środku pustkowia. Otaczasz się rzeczami, które Cię wznoszą, budują, kreują, a Ty dzięki temu rośniesz oraz się rozwijasz mentalnie. Czy to pasja, czy hobby, czy też sposób na życie, czy zainteresowanie, zawsze coś znajdziesz, co będzie Cię prowadzić, a Ty będziesz się dzięki temu zmieniać. Będziesz doświadczał nowych rzeczy oraz wyciągał wnioski, czasami nawet zmieniał poglądy czy budował nowe relacje oparte na emocjach, wspólnych zainteresowaniach, identycznej pasji czy prostej chęci zrobienia czegoś wspólnie. Dlatego nie jesteś nigdy sam, jeśli masz marzenia i cele. Zawsze znajdą się osoby, które będą Ci pomagały w przeskoczeniu na wyższy poziom. Które zaoferują pomoc, otworzą nowe drzwi lub poprzez docenienie dotychczasowej pracy, jaką wykonałeś będąc pod jej wrażeniem pomogą Ci sięgnąć nowych obszarów, które wcześniej były niedostępne. Dlatego nawet przez chwilę nie myśl, o tym że coś robisz sam. Jeśli naprawdę dobrze popatrzysz, to zauważysz, że zawsze ktoś jest, kto Ci w jakimś stopniu pomaga. A robi to dlatego, że widzi Twoje zaangażowanie, wiedzę, doświadczenie, pasję, wytrwałość, dyscyplinę, energię jaką wkładasz w swoją pracę, widzi poświęcony czas oraz determinację do wytrwania, przetrwania i tworzenia. I nie ma znaczenia, czy jesteś podróżnikiem, sportowcem, twórcą, artystą czy kimkolwiek innym. Jeśli masz marzenia, cele i pracujesz nad nimi, jeśli poświęcasz swój czas, środki, aby zobaczyć nowe miejsca, odkryć nowe rzeczy związane z Twoimi pasjami, to będziesz dostrzeżony. Konsekwentnie idź naprzód, kierując się sercem, pasją, marzeniem, celami, a wygrasz. Twój upór, determinacja, doświadczenie zbierane latami, dyscyplina, aby wytrwać, czy czasami przetrwać zostaną nagrodzone. Bowiem dzięki swojej pasji, marzeniom spotkasz ludzi, którzy nagle w krytycznym momencie podadzą Ci rękę. To nie są puste slogany, ale słowa pisane doświadczeniem życiowym. A dzięki takim sytuacjom będziesz miał możliwość na odniesienie sukcesu na Twoim polu. Naprawdę człowiek nigdy nie jest sam, jeśli ma marzenia, pasje cele, dlatego że energia jaka pojawia się, gdy realizuje kolejne wyzwania, otacza go i pozwala na długie i nieprzerwane godziny pracy. Może wtedy nie pić, nie jeść, nie reagować na otaczający go świat. Jest skupiony na konkretnym zadaniu i dlatego ma niebywałą szansę na odniesienie pełnego sukcesu. Twoje zaangażowanie, możliwości, know-how powoduje, że nie jesteś przecież sam. Masz ze sobą te umiejętności. Są zawsze przy Tobie i czekają na to, aby je użyć. Są stale w pełnej gotowości bojowej. Wystarczy z nich skorzystać. Naprawdę nie jesteś sam, współpracując ze swoją podświadomością. Wykorzystaj jej zasoby dla pracy dla Ciebie, a zrozumiesz, że nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz sam czy sama. Dzień i w nocy wszystko Ci sprzyja. Ale weź się do roboty i działaj, rozwijaj się, kreuj, twórz, poznawaj, spotykaj, doświadczaj, wymieniaj się wiedzą, dziel umiejętnościami. Bądź wizjonerem, miej wizję oraz strategię na swoją osobę. Wtedy nie będziesz sam. Wtedy wygrasz. Wygrasz szczęśliwe życie. 

 

Bartosz Jagodziński

 

06.09.2023 r.

 

SZCZĘŚLIWY TRAF

Czy tak naprawdę w życiu liczysz na szczęśliwy traf, czy na konkretne określone i spisane przez Ciebie cele? To proste pytanie, ale odpowiedź oddzieli Cię od pewnej, zdecydowanie większej grupy społecznej i wprowadzi do mniejszej, ale osiągającej sukcesy. Szczęśliwy traf stanowi życzeniowe myślenie polegające na tym, że bez wskazanych celów, podróżujesz przez życie odbijając się od jednej przeszkody do kolejnej (zamiast je pokonywać), wmawiając sobie, że „taki już jestem”, „takie są okoliczności”, „trzeba się dostosować”, „nie mam kompetencji” itd. będziesz zabiegać o pozwolenie kogoś innego, na zrealizowanie określonego zadania. Bez pragnienia, bez określenia tego, czego naprawdę chcesz osiągnąć i co mieć, bardzo ciężko będzie trafić w cel. W zasadzie będzie to niemożliwe, bowiem celu nie ma. Życzeniowe myślenie sprowadza się do stwierdzeń typu: „chciałbym być…”, „chciałbym mieć…”. Zauważ, że mając jasno określone cele, inaczej też myślisz, nie w kategoriach chciałbym, ale mam, ewentualnie będę mieć, lub jestem do konkretnego dnia w przyszłości.  Natura jest wobec nas obojętna, stąd można wprost wnioskować, że nikt nie przyjdzie do Ciebie i nie zaproponuje palety z konkretnymi celami, nie zapyta kim chcesz zostać, co mieć, co osiągnąć. To musisz zrobić sam. To czy osiągniesz jakiś cel, czy tego nie zrobisz dla natury jest zupełnie obojętne. Nawet to, czy dziś uderzy Cię spadająca z dachu lokomotywa, czy wrócisz cały do domu. Tak skonstruowane są prawa mentalne, prawa życia. Ale jednocześnie, jak zaczniesz pracować nad sobą, jak zaczniesz myśleć o tym, co chciałbyś mieć w życiu, co przerodzi się w cele, zaczną dla Ciebie pracować prawa mentalne. Zaczniesz przyciągać do siebie rzeczy oraz okoliczności, ludzi, którzy będą podobnie myśleć i pomogą z realizacją celów. Wiesz, akurat możesz natrafić na odpowiedni fragment w książce lub znaleźć artykuł w sieci, który rozwieje pewne wątpliwości oraz poprowadzi Cię prostą drogą do celu. To działa. Ale trzeba najpierw wiedzieć to, co chce się osiągnąć od życia. A to samo nie przyjdzie, dlatego że jest to praca jaką musisz wykonać osobiście. Nie ma sensu liczyć na szczęśliwy traf lub na to, czy ktoś wyciągnie do Ciebie rękę i wskaże – to i to jest dla Ciebie słuszne, sprawiedliwe i zbawienne. Nie. Nikt o tym, oprócz Ciebie nie może decydować, z prostej zasady – nikt nie jest Tobą, nie zna Twoich myśli, pragnień oraz celów. Doskonale wiesz w jakich warunkach i jakich okolicznościach i podczas jakich czynności czujesz flow, dosłownie odpływasz, nie zauważasz upływu czasu, czujesz się fantastycznie, wykonujesz te czynności w sposób płynny, intuicyjny, z wielką radością i satysfakcją. Cokolwiek to jest, to właśnie ta rzecz, nad której rozwijaniem musisz pracować, to będzie Twoja przyszłość. Twój cel, Twoje miejsce w życiu. Wtedy zrozumiesz, że wykonując tą rzecz lub te rzeczy, nie przepracujesz już więcej ani jednego dnia w życiu. Tu nie ma co liczyć, na szczęśliwy traf, po prostu zacznij szukać wewnątrz siebie tej określonej czynności. A jeśli popracujesz trochę dłużej i uda Ci się znaleźć sposób, aby ją wykonując dodatkowo zarabiać, to jesteś prawdziwym szczęściarzem. Bowiem znalazłeś sposób na zarabianie na życie wykonując to, co przynosi Ci satysfakcję. I mógłbyś to robić nawet za darmo. Dla każdego z nas jest to zupełnie inna czynność. Dlatego to jest zadanie dla Ciebie, aby odszukać te elementy i zacząć je rozwijać. To się sprawdza pod każdą szerokością i długością geograficzną. Ale najpierw należy popracować nad sobą. I niech ktoś jeszcze powie, że rozwój osobisty to ściema. To autentycznie działa. Wielokrotnie przez ostatnie lata doświadczyłem tego. Chciałem spotkać się osobiście z moim nauczycielem – Brianem Tracy - udało się to aż 8 razy, chciałem testować najdroższe sportowe i luksusowe samochody – i mam fajną stronę o motoryzacji premium sport oraz już za sobą z 50 testów, chciałem jeździć autem z segmentu premium –  jeżdżę, chciałem mieć wysportowaną i umięśnioną sylwetkę – mam, chciałem mieć wysokiej klasy sprzęt sportowy – i mam wszystko marki Salomon….tak można i dalej, ale co jest najważniejsze, to jasno określone cele oraz nieodparta chęć ich osiągnięcia. Nie przejmowanie się przeszkodami, ale widzenie właśnie ostatecznego celu zamiast chwilowych problemów. To wszystko i dodatkowo inne osiągnięte już rzeczy, nie były szczęśliwym trafem, ale sensownie zaplanowanymi celami i konsekwentnie realizowanymi.  Stąd tak ważne jest to, aby określić czego tak naprawdę chcesz od życia, na każdym jego etapie. Bowiem to się zmienia i dla przykładu, jako dziecko pożądałem resoraków i kloców Lego, trudno abym jako nastolatek czy student lub teraz pożądał tego samego. Dlatego im więcej masz wiedzy, im więcej czytasz i im głębiej się rozwijasz, tym klarowniejsze stają się Twoje myśli oraz pragnienia, a co za tym idzie i cele. One wręcz muszą się zmieniać i ewoluować w czasie. Jednak zanim się to stanie, zanim zmienisz swoją osobowość i zaczniesz pracę nad sobą, musisz wiedzieć, czyli określić co tak naprawdę chcesz od życia. A zatem co to jest? I co bardzo ważne – należy to zrobić dla każdej jego sfery: finansowej, rodzinnej, zdrowotnej, sportowej, duchowej, materialnej. Bez tego będziesz jak chorągiew na wietrze – raz to, raz tamto, a innym razem może coś innego. Bądź w zamian klarowny, konkretny, konsekwentny, zdyscyplinowany, zdecydowany, a nawet uparty i wtedy sam się przekonasz, że to co, napisane zostało wyżej jest prawdą.

 

Bartosz Jagodziński

 

10.08.2023 r.


PANDORA

Chyba prawie każdy zna mit o Pandorze. Są jego różne wersje, ale każda sprowadza się do tego, że po otwarciu puszki na świat rozlały się wszelkie nieszczęścia. Puszka Pandory w znaczeniu przenośnym to coś, czego lepiej nie ruszać, otwierać, zaczynać, ponieważ grozi to sprowadzeniem nieszczęścia, wywołaniem nieprzewidzianej katastrofy. Puszka Pandory jest też symbolem nagłego nagromadzenia się problemów, nieszczęść i zmartwień. To symbol problemów, czegoś, co wywołuje mnóstwo nieprzewidzianych trudności, ale również źródło niekończących się smutków i kłopotów. Przede wszystkim to przenośnia negatywnych emocji, myśli. A należy pamiętać, że myśl jest twórcza. Źle myśląc, oddalamy się od ideału dobra oraz miłości. Myśląc negatywnie odchodzimy w mroki przeciętności oraz wiary, że ślepy los nami kieruje. Pandora otworzyła puszkę z nieszczęściami, która zalała cały świat, jednak na jej spodzie było coś, co pozwala przetrwać – nadzieja.  Niby głupi mit, ale z jak mocnym przekazem. Nadzieja. Ona pozostaje zawsze na samym końcu, kiedy niesprzyjające okoliczności uderzają w nas jak fale na oceanie, jedna za drugą. Cała ideą puszki Pandory sprowadza się do tego, że zdecydowana większość ludzi w bajeczny i automatyczny sposób potrafi myśleć negatywnie. Wszelkie zwątpienia w siebie, w zadanie, w realizację celu, w swoje marzenia powodują, że to nie wychodzi. A jak już faktycznie tak się stanie, to otrzymuje się pewne potwierdzenia dla schematu myślenia. W naszym mózgu tworzą się połączenia, które będą się aktywować za każdym razem, jeśli będziesz chciał coś zrobić. Nie ma znaczenia wielkość tej rzeczy, ale sam fakt, że chcesz coś zrobić. Od razu pojawia się gorąca i ekscytująca myśl o zrealizowanym celu i to jest naprawdę super, ale dosłownie za chwilę zostaje przypomniany dawny schemat porażki i już wszystko zostaje pogrzebane. Rezygnacja wcześniej z jakiegoś zamierzenia, celu, misji, zadania, czegokolwiek powoduje nawyk. Każda rezygnacja to kolejna cegiełka nawyku odpuszczania. Jeśli masz taki właśnie nawyk, to nie ma szans abyś coś osiągnął w życiu. Nie wierzysz w siebie ani w swoje możliwości. Puszka Pandory z przypisanymi jej wszelkimi nieszczęściami, ale także wchodzącymi w niej skład negatywnymi myślami, uczuciami, w szczelności zazdrością, nienawiścią, ale także brakiem wiary w siebie, a dużą wiarą w porażki oraz problemy czy przeszkody sprowadza się do tego, że nie potrafisz wyjść poza swoją strefę komfortu. Czujesz się bezpiecznie, w tym co robisz i jak robisz. Prawdą jest, że przez swój sposób myślenia sprowadzasz na siebie odpowiednie okoliczności oraz sytuacje. Jeśli niezmiennie myślisz w kategoriach negatywnych to, w jaki sposób możesz oczekiwać pozytywnych zmian w swoim życiu?  To jest jeszcze gorsze niż otwarcie puszki przez Pandorę, bowiem sam siebie okłamujesz i oszukujesz, mówiąc „następnym razem”. Ale „następnym razem” znów postąpisz według znanego Ci schematu, aktywując nawyk odpuszczania. I tak będzie za każdym razem, aż do momentu, gdy przyjdzie czas na podsumowanie życia. Praktycznie każdy problem da się rozwiązać, a jeśli nie ma rozwiązania to po prostu odpuść i idź dalej. Negatywne emocje są jednak zbyt silne, bowiem przytrzymują cię w przeszłości, w tym co już było. Jakie znaczenia dla obecnej sytuacji ma to, że ktoś coś kiedyś powiedział, zrobił, nie zrobił? To jest już przeszłość. Pandora pozwala na wiarę, że nieszczęścia oraz przeszkody są nam przypisane z automatu, bo ktoś powie – taki jest ten świat. Ale to część kłamstw, jakimi się karmiłeś od dzieciństwa. Zmiana sposobu myślenia, z negatywnego na pozytywny jest już pierwszym krokiem ku dobrym zmianom. Historia o Pandorze mówi też o tym, że zawsze pozostaje nadzieja. Większość twierdzi, że „jest to matka głupich”, ale takie osoby albo chcą zabłysnąć intelektem w towarzystwie, albo próbują kolejny raz negować to, że z każdej sytuacji są wyjścia, ale trzeba trochę odwagi i dyscypliny, aby je znaleźć. Najprościej jest popaść w dramatyczny nastrój, w którym widzi się wszystko w czarnych barwach, a każda aktywność czy próba działania zostaje automatycznie zniszczona przez strefę komfortu. Tutaj pojawia się problem z tym, co nazywa się odpowiedzialnością. Wzięcie odpowiedzialność za własne życie jest niesamowicie trudne, bowiem to właśnie Ty będziesz odpowiedzialny za wszystko co się Ci przydarzy jak i to, co Ci się nie przydarzy. A tak naprawdę to Ty masz decydujący wpływ na swoje życie, rodzaj myślenia i dziania. Taki stan rzeczy jest wprost nie do przyjęcia dla większości, dlatego tak bardzo w ówczesnym świecie przydaje się zawartość puszki, którą otworzyła Pandora. Mimo, że historia jest znana od czasów starożytnej Grecji, to nadal spełnia swoją rolę, bo za nią można się po prostu schować, jak za zasłoną i powiedzieć: „a co mam zrobić, takim już jestem”, a to doskonała wymówka. Lecz prawda jest zgoła odmienna. Jeśli naprawdę interesują cię zmiany swojego życia, swojego zachowania oraz sposobu myślenia, to nic, naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, aby zacząć działać. Jeśli tylko będziesz chciał, to otworzą się przed Tobą drzwi do rozwoju osobistego. Jeśli przez nie wejdziesz, to odkryjesz zupełnie inne sposoby myślenia, ale nie tylko o sobie samym oraz swoich zdolnościach i możliwościach, ale także zaczniesz rozróżniać jak bardzo istotne jest to, aby myśleć wyłącznie w kategoriach pozytywnych i jaki to ma wpływ na Twoje zdrowie, Twój sposób działania oraz Twoją przyszłość. Masa ludzi nie chce nawet słyszeć o tym, kolejna część kpi z rozwoju osobistego, ale są także jednostki, które będą na każdym kroku informować, że to po prostu nie działa i jest przereklamowane, a jednocześnie z zazdrości będą zjadać pazury patrząc, jak ich znajomi realizuję kolejne cele. Ale to nie jest dla Ciebie. Dla Ciebie jest wydostanie się z tego zaklętego kręgu nieudaczników zasłaniających się wiecznie wymówkami oraz strefą komfortu i wskoczenie do grupy 10% najlepszych osób Twojego społeczeństwa. Nie jest to wcale nierealne. Jak najbardziej da się to zrobić, ale trzeba po prostu chcieć oraz zacząć działać. Otwarta przez Pandorę puszka i historia, to tym co się z niej wydostało, to nic innego jak obraz aktualnego świata, gdzie pod przykrywką wymówek, braku kontroli nad własnym czasem, brakiem dyscypliny, brakiem determinacji, brakiem chęci do zrobienia czegoś więcej, niż tylko podstawowe działania, brakiem uczciwości wobec siebie względem posiadanych umiejętności, brakiem zrozumienia, że istnieją inne rozwiązania niż marudzenie, narzekanie czy czarne wizje wszystkiego, za co chcesz się zabrać, stajesz się udziałowcem tej części społeczeństwa, która nie stawia przed sobą żadnych, absolutnie żadnych wymagań, a jednocześnie krytykuje tych, którzy realizują swoje cele. To jest naprawdę złe, prymitywne i obarczone chorobą psychiczną. Ale każdy dokonuje wyboru. Zatem czy to, co wylazło z puszki Pandory – wszelkie nieszczęścia, arogancja, negatywne nastawienie, negatywne myślenie, wymówki, próżność, podłość, nienawiść, prokrastynacja, niechęć, złość, zazdrość, brak dyscypliny, żal, ale także choroby wywołane sposobem myślenia, będziesz przyjmować do swojego życia, bo tak po prostu jest, czy powiesz „NIE” i zbudujesz tamę wobec tego wszystkiego, a sam zaczniesz inwestować w swój rozwój osobisty, w siebie i staniesz się taką, osobą która wkroczy za chwilę do Klubu 10% najlepszych osób w Twoim kraju? Za wejście do KLUBU 10% trzeba zapłacić cenę z góry i już teraz, od dziś zacząć działać w określonym kierunku. Nie zostawiaj tego, na tak zwane później, bowiem te później przerodzi się w nigdy. Niektórym naprawdę jest ciężko zrozumieć, że to jest bardzo ważna kwestia, bowiem dotyczy wprost ich życia. Pamiętaj, że Pandora zostawiła (przypadkiem, czy też celowo) nadzieję, przez co należy rozumieć wiarę w coś lepszego, innego, pozytywnego niż wszystko to, co wydostało się z puszki. Nadzieja na to, że zmieni się Twój sposób myślenia oraz działania, że zmieni się Twoja osobowość.

 

Zdjęcie przedstawia Pandorę otwierającą puszkę z nieszczęściami według obrazu Arthura Rackhama.

https://artsycraftsy.com/rackham_prints.html

 

Bartosz Jagodziński

 

20.07.2023 r.



ZNALEZIENIE WŁAŚCIWYCH OSÓB


Nie czekaj na idealne warunki. One nigdy nie nastąpią. Zamiast tego bądź gotowy na przyjście trudności oraz przeszkód. Rozwiązuj je i pokonuj natychmiast, jak się pojawiają, to pozwoli Ci na szybkie osiągnięcie zapisanego celu. Tak postępując ustawisz się na pierwszej linii na drodze ku lepszej formule życia. Używaj działania to zwalczania strachu, a przez to zwiększania potencjału pewności siebie. Przejmuj inicjatywę, wszędzie tam, gdzie widzisz swoją rolę lub rozumiesz, że okoliczności będą Ci sprzyjać w realizacji określonych zadań. Z tym czekaniem na idealne warunku możesz się ostro przejechać. Im dłużej będziesz oczekiwać na stan idealnego ułożenia spraw w życiu, tym dłużej będziesz bierny, zamiast być aktywnym. Taki moment nigdy nie nadejdzie. To jest tak podobnie, jak z pierwszym pocałunkiem, z małżeństwem, jak z urodzeniem dziecka, jak z innymi ważnymi sprawami w życiu. Nie ma na to idealnego czasu. To się po prostu dzieje. I albo wchodzisz w to całym sobą, albo potrzebujesz jeszcze dorosnąć. Jeśli ktoś Ci mówi, że jesteś na to albo za młody, albo już za stary, albo nie znasz się, to zmień od razu otoczenie, a jeśli nie możesz drastycznie odciąć się od takich osób, bo to na przykład jest ktoś z rodziny, to ogranicz do minimum wszelkie kontakty. Nikt, poza tobą nie może ani kontrolować Twoich myśli, ani decydować, co do tego co chcesz robić w życiu. Nikt nie jest Tobą, nie ma takich kompetencji jak Ty, nie ma takiej wiedzy, zainteresowań. Nie jest emocjonalnie tak silny jak Twoja psychika. To właśnie Ty oraz Twoje kompetencje oraz umiejętności miękkie, pozwalają na podjęcie odpowiednich decyzji, które dotyczą Twojej osoby. Wiek nie ma znaczenia, znaczenie ma Twoja determinacja i decyzja, co chcesz w życiu robić. Aby gdzieś dotrzeć, trzeba mieć jasny plan tego, co chce się uzyskać, zdobyć lub kim zostać. Bez tego się tylko błądzi. Oczywiście jest też tak, że pierwotne założenia mogą, a nawet mają prawo się zmienić, ewoluować. To naturalna kolej rzeczy w chwili, gdy zdobywamy nowe umiejętności, poszerzamy wiedzę oraz zwiększamy swoje zainteresowania. Cały czas się uczymy, dzięki czemu powiększamy nasz stan posiadania (wiedzy) oraz umiejętności. To skutkuje szerszym spojrzeniem na otaczający nas świat i pozwala na zwiększenie tkwiących w nas możliwości. Czasami może się zdarzyć, że poznając kogoś, po jakimś czasie łączycie swoje kompetencje i tworzy się współdziałanie, celem osiągnięcia wspólnego celu. Taką postać może przybrać wspólna działalność, stowarzyszenie sportowe, cokolwiek. To będzie granie do wspólnej bramki, celem uzyskania pewnych korzyści. Albo sam tak działasz, albo łączysz się z innymi. Podczas każdego działania, praktycznie zawsze pojawią się nagle i niespodziewanie problemy. Taka jest ich natura, że zapukają w najmniej odpowiednim czasie. Ale już wiesz, że nie ma idealnego momentu na pojawienie się problemów. Dlatego jeśli one się pojawią, należy od razu po przeanalizowaniu ich, zacząć przeciwdziałać. Zbierzesz najlepszą na dany moment wiedzę i zacznij krok po kroku rozprawiać się z przeszkodami. Może i z początku wydadzą się naprawdę wielkie i trudne do przeskoczenia, ale to tylko pozory. Jeśli się tylko odważysz to je zmieciesz ze swojej drogi. Nie raz już to przecież robiłeś. Trochę trudniej będzie ze zmianą otoczenia, z wymianą zasobów ludzkich, które w jakiś sposób Ciebie otaczają. Nie jest żadnym problemem, aby odciąć się od osób, które są osobami negatywnie nastawionymi do życia, które żerują na Tobie, które ciągną Cię w swoją stronę, czyli w stronę przepaści, które udają przyjaźń albo mają jakiś inny, ukryty cel, aby mieć kontakt z Tobą. To robi się szybko, w porównaniu do procesu pozyskania nowych znajomości. Jeśli raz się sparzyłeś na jakieś formie znajomości, to drugi raz będziesz bardzo ostrożny w szukaniu nowych kontaktów. A jak je znajdziesz, to z pewnością od razu nie zalejesz 100% zaufaniem. I tu pojawia się problem, ale oczywiście wiesz, że problemy się rozwiązuje, a nie kolekcjonuje, lecz mimo wszystko z początku problemem będzie odnalezienie takich „nowych” osób. A są to takie osoby, przy których Ty będziesz wzrastać, które są lepsze w jakimś względzie od Ciebie, które pozwolą Ci na uruchomienie swoich talentów i możliwości. Bo to Ty masz wzrastać, dzięki ich wpływowi na Ciebie. Zatem jeśli Twój poziom świadomości, umiejętności miękkich jest wywindowany na wysoki pułap, a rozwój osobisty traktujesz tak samo poważnie, jak oddychanie, to Twoim zadaniem będzie odszukanie osób, które są przynajmniej o poziom wyżej niż Ty. Czy to trudne zadanie? To zależy, jaki poziom rozwoju reprezentuje Twoja osoba. Na pewno nie jest to niemożliwe. Kluczowe jest znalezienie takich osób, bowiem właśnie z nimi będziesz chciał spędzać swój wolny czas, a jednocześnie one też będą tego chciały. W taki oto sposób stworzysz krąg osób, którymi będziesz się otaczać, a one wyzwolą w Tobie nowe moce, dodadzą motywacji, a może i nawet pokierują na odpowiednie ścieżki życia. Zatem zasada, powiem Ci kim jesteś, jak popatrzę na osoby, z którymi spędzasz czas jest nadal obowiązująca. To bardzo istotne, z kim dzielisz się pomysłami, problemami, przyszłością, bowiem w jakiś sposób będą wpływać na Twoje zachowanie. Im więcej otrzymasz tym lepiej. Otaczaj się mądrym, dojrzałym środowiskiem, a będziesz wzrastać. Nie możesz latać z orłami, dłubiąc w trawie z kurami – to stara zasada, która nabiera nowego znaczenia w środowisku osób aktywnych i proaktywnych. W sumie najlepiej byłoby, gdyby takie osoby – osiągające widoczne sukcesy – stały się dla Ciebie punktem zwrotnym. Nie chodzi o to, aby na siłę się z kim przyjaźnić, bo jeździ Mercedesem i być na każde jego westchnięcie, ale aby ta nowa znajomość była na zasadzie wzajemność, szczerości, szacunku, wzajemnego zainteresowania i tym samym chęci spotykania się. A jak faktycznie ma tego Mercedesa czy BMW, to wspaniale, bo udało się jej odnieść sukces, a ludzie sukcesu dzielą się wiedzą oraz pomagają innym też odnieść sukces. Dlatego, że tak działają prawa mentalne i sposób myślenia takich osób. Dzielą się wiedzą, umiejętnościami oraz możliwościami, oczywiście jeśli o to w jakimś stopniu poprosisz. Robią to, bo doskonale wiedzą, ile trzeba włożyć pracy, poświęcenia, determinacji, uporu, dyscypliny oraz czasu, aby osiągnąć zapisane i zaplanowane cele. Zatem jeśli mentalnie jesteś gotowy na dokonanie zmiany swojego środowiska, to bardzo dobry znak, że chcesz i potrzebujesz się dalej rozwijać. Łatwo jest mieć otoczenie, z którym się dobrze bawisz, a one i Ty sam mnie wymagacie od siebie nic więcej, poza poziom absolutnego minimum. Jednak, aby się nawzajem motywować, uczyć się od siebie, dawać wartość dodaną do takiej znajomości jest już niewiarygodnie ciężko. I może wydaje się, że takie poszukiwania właściwych osób mogą być bardzo mozolne, to jednak warto to zrobić. Zacznij już dziś poszukiwania. Być może okres wakacji przyniesie odpowiednie rezultaty. Ja właśnie też wchodzę w ten proces.

 

Bartosz Jagodziński

 

07.07.2023 r.


RODZAJ MYŚLI KSZTAŁTUJE NASZ ZDROWIE


Czy prawdą jest, że negatywne emocje mogą wywołać chorobę organizmu? Tak oczywiście, tak samo jak pozytywne mogą go wyleczyć, oczywiście w niektórych przypadkach z pomocą lekarza. Negatywne emocje działają tak samo na organizm jak wirusy, bakterie. Toksyczne myśli zalewają nasz ośrodek myślenia, powodując złoć, negatywne nastawienie, złe mentalne obrazy wobec poszczególnych osób lub sytuacji, w szczególności z przeszłości. To wszystko zapętla się w nas samych, wpływając bezpośrednio na stan naszego zdrowia. Jeśli faktycznie się tak zdarzy, że masz ich bardzo dużo, że zaczynają otaczać Ciebie z każdej strony, a jednocześnie Twoje mechanizmy obronne nie działają lub ich po prostu nie masz, to za chwilę odbije się wszystko na Twoim zdrowiu. Twoje myśli – zawładną Twoim stanem zdrowia. Nie dając upustu negatywnym emocjom lub nie pozbywając się ich na przykład poprzez powtarzanie formułki „lubię siebie” lub „dzień i w nocy wszystko mi sprzyja”. Te afirmacje mają niesamowitą skuteczność, ale trzeba je stosować, a przede wszystkim uwierzyć w ich skuteczność. To znowu sprowadza się do świadomego kontrolowania swoich myśli, wiedzy co do faktu, że negatywne myśli (wyrażane poprzez negatywne emocje) niszczą nas od środka, a pozytywne nastawienie staje się swoistym antybiotykiem na nasze dolegliwości psychiczne oraz fizyczne. Nie można przejść obojętnie obok tego problemu, w szczególności, gdy legitymujesz się jako człowiek proaktywny. Mając cechy osoby, która dzięki swojej świadomości, a przede wszystkim dzięki współdziałaniu z podświadomością potrafi odpowiednio pozytywnie pokierować własnym życiem, zdrowiem, a przede wszystkim myślami, staniesz się prawdziwą fabryką nastawianą na realizację i osiąganie celów. Odpowiednie nastawienie, co do myślenia o ludziach, o rzeczach, o marzeniach, planach, celach spowoduje, że stajesz na kursie kolizyjnym ze swoimi pragnieniami. A to, czego pragniesz, pragnie także Ciebie. Jeśli zastosujesz się do prostych zasad, które wymagają od Ciebie zmiany sposobu myślenia. Negatywne emocje natomiast są zdecydowanie łatwiejsze do wyprodukowania czy utrzymania. Dosłownie pstrykasz placami i już je masz w stosunku do konkretnej osoby lub jakiejś grupy. Nic prostszego. Jednakże ich druga strona to tak zwany bumerang, bowiem jeśli wobec kogoś lub czegoś myślisz źle, negatywnie, wręcz żywisz nienawiść, to przecież ta cała złość nie idzie nigdzie, ale siedzi w Tobie i Cię bardzo powoli, ale skutecznie niszczy. Twoje myśli nie wpływają przecież na zachowanie innych. To nie zabawa w czary, piekło-niebo, voodoo czy innego rodzaju podobne bzdety. Wszystko dzieje się w Twojej głowie. Jeśli są tam same negatywne i destrukcyjne myśli, jeśli wszystko widzisz w czarnych barwach, jeśli żywisz urazę do spraw z przeszłości, jeśli druzgoczące czy miażdżące emocje wpływają na Twoje konkretne zachowanie w postaci zaniechania jakiś aktywności, jeśli jesteś przepełniony krytyczną wizją siebie oraz nieprzychylnie oceniasz innych z Twojego środowiska, to musisz zdać sobie sprawę, że masz ogromny problem. Stałeś się fabryką negatywnych emocji, wspomnień. Intelektualnie zapuściłeś się w wieki średnie, nie współpracujesz ze swoją podświadomością, nie myślisz racjonalnie, a z nastawieniem cechowanym negatywnością. Musisz zdać sobie sprawę, że daleko nie zajedziesz będąc taką osobą. Jeśli te frustracje, lęki psychiczne, zazdrość, produkcja negatywnych emocji będą w Tobie narastać, to bardzo szybko Twoje zdrowie zostanie poddane próbie sił, którą przegrasz. Mówiąc wprost: zachorujesz. Jest przecież bezpośrednio związek z tym jakim jesteś człowiekiem (jak myślisz), z tym jak się czujesz. Jeśli jesteś zbalansowany, czyli potrafisz aktywnie wpływać na swój sposób myślenia, rozumiejąc jednocześnie, że negatywne myśli są cichymi zabójcami, a wszelkie elementy typu zazdrość, niechęć, wrogość, awersja, nienawiść powodują tylko wzbieranie się fali negatywnych uczuć, emocji, która zalewa niczym powódź Twój cały organizm, nie tylko ośrodek myślenia, ale dosłownie każdy organ, każdą komórką. Złe myślenie zdarza się każdemu. Ale te osoby, które potrafią temu się oprzeć (proaktywne), mające wysoki poziom wiedzy z zakresu psychologii osiągnięć potrafią szybko zrozumieć swój błąd oraz szybko i skutecznie niemu przeciwdziałać. To, że ktoś postępuje w taki nierozważny sposób, to naturalnie jego sprawa oraz jego życie, ale oczywiście nie stanowi wzoru ani do naśladowania, ani osoby, z którą warto spędzać czas czy coś wspólnie robić.  Brak świadomość o tym, że negatywne emocje mogą beznadziejnie wpływać na nasze zdrowie oraz nastawienia do innych, a przede wszystkim na nas samych powoduje, że intelektualnie w sensie poznawczym staczamy się. Żyjemy nieaktualnymi przekonaniami, negatywnymi emocjami, niczym normalnym nieuzasadnioną złością, urazą czy wręcz niechęcią. Po co, tak żyć? Odwiedź jest prosta, bo tak jest wygodniej. Złe nastawienie buduje się szybciutko, zupełnie jak przysłowiową babkę z piasku. Raz, dwa i już produkujesz negatywne myśli. Gorzej jest z tymi pozytywnymi. Aby to zrobić, należy najpierw zatrzymać swoją produkcję hejtu, a następnie uruchomić pozytywne nastawienie. A to wymaga wiedzy, włożenia pracy oraz świadomego działania. Dlatego właśnie negatywne zachowanie się jest dużo łatwiejsze. Łatwiej na kogoś wylać cysternę hejtu niż wiaderko pozytywnych myśli. Ale prawdą jest, że tak zachowujący się ludzie są niestabilni psychicznie, ale do pewnego momentu są uleczalni. Zdrowa, proaktywna jednostka, nastawiona na cele oraz tworząca wokół siebie pozytywne relacje nie będzie zachowywała się w tak nieodpowiedzialny sposób, bowiem wie, że odbije się to na jej zdrowiu. Świadome jednostki potrafią doskonale zarządzać swoimi emocjami oraz myślami. Doskonale wiedzą, że mózg może jednocześnie myśleć, o czymś lub o kimś albo pozytywnie, albo negatywnie. Nie może jednocześnie tworzyć i pozytywnych i negatywnych myśli czy obrazów mentalnych. Dlatego świadomie wybierają to w którą stronę idą. Bowiem doskonale znają konsekwencje działania negatywnych emocji oraz aury złego nastawienia swojej osoby do otaczającego świata. Jeśli myślisz pozytywnie to doskonale wiesz, że myśli, ale także i słowa mają siłę, moc, która oddziałuje z naszą podświadomością, świadomością i pozwala na wzniesienie się mentalnie wyżej, ponad tych, którzy tylko wyśmiewają się z tych zasad, prawd ogólnych życia. Każdy dokonuje wyborów. A są one podyktowane pewnym sposobem postępowania i myślenia. Zawsze można wrócić na właściwe tory i nauczyć się jak myśleć pozytywnie. Zawsze. Ale pod jednym warunkiem, trzeba tego naprawdę chcieć. Samo nic się nie zadzieje. Istnieje wiele przesłanek, aby po prostu myśleć pozytywnie, ale jednocześnie jest tyle samo elementów, które zachęcają nas do zupełnie odwrotnego sposobu myślenia. Ten wybór to walka między dobrem a złem. Między tym, jak chcesz spędzić swoje życie, a tym jak bardzo chcesz je sobie utrudnić, czy wręcz zatruć. Chyba klaruje się już jasny obraz, tego za jaką stroną się warto opowiedzieć. Nie zniszcz swojego życia, bo właśnie, o to w tym wszystkim chodzi.


 

Bartosz Jagodziński

 

26.06.2023 r.


MOTIVATION LEADER

Ile możesz otrzymać motywacji od innej osoby? Na ile jej autorytet, wiedza, doświadczenie powoduje, że potrafi wpłynąć na Twój tok myślenia i spowodować, że zaczniesz myśleć pozytywnie? Jak mocny musi być taki lider, dzięki któremu korzystasz z tego co oferuje jego warsztat oraz umiejętności rozwiązywania problemów czy radzenia sobie z nimi? Jak mocno czujesz się związany emocjonalnie z taką osobą, że po jej odejściu będziesz odczuwać pustkę? Jednocześnie całej jej życie, czy całe postępowanie jakie mogłeś obserwować skupione było na dzieleniu się pozytywną energią, radością oraz niezapomnianymi wspomnieniami. Pozytywne emocje nie potrafią się zamazać, wymazać, zastąpić, umrzeć. One są wieczne. Z negatywnymi jest różnie, ale zazwyczaj znikają po ustaniu przyczyny. Natomiast te pozytywne, związane z radością, szczęściem, miłością są nietykalne. Zupełnie jakby pochodziły z innego świata. Praktycznie w ogóle nie wprowadzasz się w stan złości, negatywnych myśli tylko po to, aby przeżyć coś negatywnego, co otarło się o Ciebie lata temu. Inaczej jest z tymi pozytywnymi myślami, wracasz do sytuacji, gdzie czułeś się wspaniale, komfortowo, spełniony lub byłeś w takim flow, że od tego momentu mogło upłynąć 10, 15 a nawet 20 lat, a i tak potrafisz wspominając te sytuacje – uśmiechnąć się. Zatem pozytywne wspomnienia mają dla nas ogromny wpływ. Raz, że tworząc je lub będąc pod ich wpływem czujemy się fenomenalnie, a dwa zostawiają one trwały, pozytywny ślad w naszej psychice. Nie da się im odmówić tego, że wpływają w dobry sposób na nas. Ale też musi być jakiś impuls lub jakaś osoba, która je dzięki swojej osobowości, wytworzy razem z nami. To tak zwany kierownik zamieszania, czyli ktoś pretendujący do naturalnej roli lidera w jakiejś dziedzinie. Ktoś kogo podziwiasz z jakiś przesłanek, z kim (w jego towarzystwie) czujesz się wspaniale i jednocześnie otrzymujesz ogromne dawki pozytywnej energii. Tworzy się także nieformalna więź między wami, dzięki której przepływa pozytywna energia oraz wspomnienia. I tak naprawdę bez znaczenia jest to, czy choć raz rozmawiacie czy nie, czy podaliście sobie rękę czy nie, bowiem i tak nadajecie na tych samych falach. A jeśli akurat była szansa na takie zachowanie i rozmowę, to wasze relacje, mimo iż jesteście trochę obcy dla siebie wzmacniają się jeszcze bardziej. Przeważnie tacy liderzy coś tworzą, publikują, zatem masz dodatkową okazję do skorzystania z tej wiedzy czy innych elementów oddziaływania na Twoją psychikę. Oczywiście może to być sztuka, malarstwo, wiedza merytoryczna, muzyka, umiejętności miękkie, lingwistyczne, sportowe itd. Ich osiągnięcia pretendują w pewnym momencie do wyniku światowego w zakresie odwoływania się do autorytetu. Dodatkowo w jakiś sposób pozwalają Ci na rozwój Twojej osoby. Jednak tworzone przez nich dzieła, monografie, książki, utwory z czasem przeradzają się w hity, które stają się dla obecnego świata jakimś kanonem. Jednocześnie transportując niewidzialną porcję pozytywnej energii za każdym razem jak z nich korzystasz. Przeważnie tacy naturalni, a nie powołani liderzy mają bardzo bogate doświadczenie oraz wiedzę w swoich dziedzinach. Ich twórczość jest bezprecedensowa oraz doceniana na całym świecie. Tak naprawdę pretendując do pewnych kręgów społeczeństwa, jest nietaktem mówiąc się nigdy nie słyszałem o tym i o tym lub nie znam tego. Nie musisz być przecież fanem jazzu, ale powinieneś wiedzieć z czym się to je. Chodzi o to, że dzięki takim liderom mamy wspaniałą i niebywałą okazję, nie tylko do dzielenia się wspólnie pozytywną energią, ale także do jej magazynowania na trudniejsze czasy. A pozytywną energię można magazynować za pomocą wspomnieć, relacji, zdjęć, filmów, rozmów, sytuacji. Po prostu w chwilach słabości, przypominasz sobie określone sytuacje i od razu zaczynasz czuć się lepiej. To właśnie jest bezpośrednia moc działania pozytywnej energii lidera na Twoją osobę. Ale wiadomo, że nie tylko liderzy kreują przepływy pozytywnej energii. Bardzo ważne jest również to, jakie przesłanie zostawia taki lider dla wszystkich? Musi być przede wszystkim pozytywne oraz rozbudzać emocje. Musi dawać nadzieję, niszczyć zło. Takie przesłanie również musi być nieśmiertelne, jak jego dzieła czy cała twórczość. Autorytet takiego lidera wynika z tego, ile potrafi i czy potrafił dać innym poprzez swoją ekspresję, szeroko rozumianą twórczość oraz osobowość. Ile dzięki temu zyskałeś dawek pozytywnej energii i jak ona wpłynęła na Ciebie i Twoją osobę i co dzięki temu udało Ci się osiągnąć? Dalej, jak Ci pomogła w życiu podczas pojawiających się prywatnych trudności przeszkód? Następnie można zadać pytanie co się stanie, gdy zabranie już takiego lidera pozytywnej energii? Jakie jego przesłanie zostanie w Tobie? Na ile skorzystasz z tej energii? A jakie zatem jest przesłanie od mojego lidera? „Proszę, nigdy się nie poddawaj, sprawiaj, że niemożliwe staje się możliwym, zamieniaj truciznę w lekarstwo, zatem możesz stać się naprawdę szczęśliwy, ponieważ szczęście staje się tobą na zawsze” Są to słowa Tiny Turner.

 

Bartosz Jagodziński

 

31.05.2023 r.


 

ZMIEŃ SWOJE MYŚLI

Ktoś by powiedział, że to zwykły banał – zmień swoje myśli, a zmienisz swój świat. Ale faktycznie życie składa się z drobnych, ale też i większych banałów, do których nie przywiązujemy wagi, a okazuje się, że mają kolosalne znaczenia dla naszego funkcjonowania. Zasadą jest, że Twój mózg produkuje ogromną liczbę myśli każdego dnia, są one albo pozytywne, albo negatywne. Nigdy takie i takie jednocześnie. Zatem masz już obalony pierwszy banał – bowiem rodzaj Twoich myśli będzie miał bezpośrednio wpływ na to jak się dziś będziesz czuć, zachowywać, odnosić do innych lub działać. Jeśli będą to same negatywne to i Twój nastrój i relacje z innymi będą również obarczone formą negatywnej nuty. Jeśli będziesz myślał kreatywnie w sposób otwarty oraz życzliwy innym, to ten sposób pozytywnych myśli odzwierciedli się w Twoim nastroju oraz w relacjach z innymi. To nie banał, ale fakt. Jednak nie o pozytywnym nastawieniu tutaj mowa. Chodzi o to, aby spojrzeć na to z czym masz do czynienia, na Twoje problemy, wyzwania, zadania w zupełnie inny sposób. Zacząć od strony kreatywnej oraz oraz tak się nastroić, aby całkowicie zrezygnować z powiedzonek „nie da się”, „nie dam rady”, „to niemożliwe”. W zasadzie zmiana w sposobie myślenia spowoduje zmianę Twojego świata, Twojego pojmowania rzeczywistości oraz interakcji w jakie wchodzisz z innymi. Fajnie byłoby też wymienić lub na początku zrewidować otoczenie w jakim działasz. Bowiem ilość osób (4 do 5), z którymi spędzasz czas decydują o tym, jak się zachowujesz, jak działasz oraz czy jesteś napędzany ku celom, czy raczej ściągany i ściskany przez ich życiowe nieudacznictwo. Sposób myślenia to także, myślenie oparte na tym, aby realizować cele, a nie żyć z dnia na dzień realizując zadania życia, które na nas spadają. To jest właśnie jedna z idei tego, że jeśli zmienisz sposób myślenia zmienisz Twój świat, czyli wszystko co się dzieje z Tobą i wokół Ciebie. Interesujące jest to, że tak naprawdę nie ma w tym żadnego triku, magii czy niewidzialnej ręki losu. Wszystko znajduje się w Twojej głowie. Im bardziej nastawisz się na to, żeby ustalić cel lub jego krotność, tym szybciej zaczniesz myśleć w sposób konstruktywny, kreatywny, w sposób nastawiony na cel. To spowoduje aktywowanie prawa przyciągania, czyli to czego pragniesz, pragnie Ciebie. Jeśli zatem będziesz zadawać się z osobami, które nie mają żadnych celów lub też celowo negują tą ideę (a uwierz, że znajdziesz taki osoby niezwykle blisko Ciebie), to nie będziesz miał ani okazji, ani możliwości by ruszyć z miejsca, mimo że wewnętrznie czujesz taką potrzebę. Dlatego zmiana myślenia – nawet w stosunku do swojego otoczenia, a może przede wszystkim i w pierwszy kroku to należy zrobić – pomoże Ci wydostać się z kręgu przeszłości i wskoczyć w krąg przyszłości. Z osobistego doświadczenia powiem, że niestety, ale trzeba zmienić swoje otoczenie. Już trzy razy taki zabieg przeprowadziłem, a dostrzegam, że czeka mnie kolejny raz, w którym już poszukuję nowych, mądrzejszych od siebie osób. Bowiem urosnąć można tylko przy lepszych od siebie. To naturalnie wymusza zmianę sposobu myślenia. Czasami dzieje się to w sposób naturalny, a czasami trzeba dopomóc. Ważne jest jednak to, że nastawiasz się na chęć stworzenia, zrobienia czegoś zupełnie nowego, co w konsekwencji doprowadzi do zmiany Twojego stanu posiadania, zasobów oraz możliwości. Nowe możliwości czekają na odkrycie. Tylko musisz się doważyć, aby zacząć je eksplorować. Nastawić się na pozytywne myślenie oraz określony cel. I zapamiętaj, nie ma tak, że się nie da, nie ma tak że to jest niemożliwe. To tylko iluzja Twojego umysłu tak działa. Niemniej jednak, jeśli uwierzysz w to, że coś jest niemożliwe (uwaga- zmiana sposobu myślenia), tak się też stanie i to będzie niemożliwe. Ale jeśli popatrzysz na to z innej strony (tej pozytywnej) okaże się, że rozwiązanie czeka na wyciągnięcie ręki. I to także nie jest banał, który wiele osób wyśmiewa lub totalnie ignoruje. Pamiętaj, że masz władzę, nad tym w jakiś sposób myślisz i jakiego rodzaju są to myśli. Pozytywne lub negatywne. Nigdy one łączne nie będą. Warto zatem skorzystać z jasnej strony mocy i pozwolić, aby świadomość oraz podświadomość wspólnie pracowały nad Twoimi celami. Ale aby tak się stało musisz wprowadzić korekty do swojego sposobu myślenia. Podejmij taką próbę, a przekonasz się jaką to daje moc oraz możliwości. Z pewnością dasz radę, ale na początek musi pojawić się impuls do działania. A to już jest zawsze po Twojej stronie. Zatem czy chcesz cokolwiek zmienić w swoim dotychczasowym życiu? Podejmij akcję już teraz.

 

Bartosz Jagodziński

 

18.05.2023 r.



CO JEST WYJĄTKOWEGO W DYSCYPLINIE?

W skrócie można powiedzieć, że pozwala na realizację celów. Każdych celów. Jednocześnie jej ciemna strona to przywiązanie do określonego działania, które nie pozwala Ci na zrobienie kroku w bok, czyli takiego który nie jest związany z Twoimi planami. Trochę pozbawia spontaniczność i oryginalności, ale nagroda jaka jest nam należna za taki mały minus to zrealizowanie zaplanowanego celu. Zatem można przymknąć oko na delikatne ograniczenia, bowiem funkcjonujemy, aby osiągnąć ważniejsze rzeczy niż chwilowa spontaniczność. Dyscyplina poprawi nasz sposób działania, uporządkowuje nasze życie oraz pozwala na osiągnięcie tego wszystkiego, co sobie założyliśmy. Nie można dokonać wielkich rzeczy, bez posiadania pierwiastka dyscypliny. Nie można mieć rezultatów godnych najlepszych na świecie (w każdej dziedzinie), bez posiadania zdolności samodyscypliny. Nie można w końcu być systematycznym, spójnym ze sobą i swoimi celami bez dyscypliny, która utrzymuje nas w ryzach niczym grawitacja naszą planetę w układzie słonecznym. Jednocześnie ta sama dyscyplina nie pozwala nam na robienie rzeczy, które odciągają nas od naszych celów. To taki automatyczny mechanizm. Oczywiście on nie zadziała w sytuacji, gdy nie traktujemy poważnie naszych założeń. Wtedy sami siebie okłamujemy, pozwalamy sobie na ustępstwa, od malutkich po całkowicie ogromne. Jeśli decydujesz się aby coś ze sobą zrobić, to ze wszystkimi konsekwencjami musisz podążać określoną drogą, bowiem inaczej raczej nie będzie miało to ani sensu, ani efektu. Tak naprawdę osoby, które wykazują się pierwiastkiem dyscypliny są na samym szczycie. Reszta oczywiście pod grubą kreską, a przestrzeń oddzielająca jednych od drugich z każdym dniem się zwiększa. Dyscyplina pozwala na działanie w każdej sferze, czy to sport, czy to nauka, czy to opanowanie umiejętności miękkich, czy to praca zawodowa. Cokolwiek wstawisz, to zauważysz, że oparciem jest właśnie dyscyplina, jeśli traktujesz tą rzecz na poważnie i chcesz dokonać zmian i zrealizować założony cel. Bowiem jeśli nie, to stajesz się nałogowym kłamcą, który korzystając z ogromnego wachlarza wymówek okłamuje przede wszystkim sam siebie, a następnie innych. Stojąc za wymówkami nie masz żadnych szans z osobą, za którą stoi dyscyplina. Nawet w skali kwantowej nie masz cienia szansy. Prawdą jest, że przez wysoki poziom dyscypliny jaki reprezentujesz będziesz lub już odstajesz od reszty Twoich znajomych. A to przecież cholernie kłuje w oczy. To, że osiągasz kolejne zapisane cele, a inni nie. Drugą stroną tego odstawania jest to, że mając założony sportowy cel i obrany szczegółowy kierunek działania w tym zakresie nie będziesz (nawet odczuwać chęci) uczestniczył w imprezach czy spotkaniach, na których królują wyroby akcyzowe. Tak naprawdę doskonale wiesz, że alkohol niezbyt sprzyja Twojemu zaangażowaniu w sport. Może przez to zostaniesz uznany za nudziarza, ale sorry masz wyższe cele niż leżenie następnego ranka z kacem w łóżku. Między innymi z tym aspektem boksuję się od kilku lat i ogarnia mnie bezsilność jak komuś mówię, że zdrowo się odżywiam i nie jem tego i tego i nie piję, a druga strona patrzy się na mnie jak na osobnika, który przybył z zupełnie innej galaktyki. To powoduje naturalną niechęć do spotykania się z Tobą i nawet te najlepsze przyjaźnie, znajomości po czasie rozsypują się lub też są na drodze erozji. Zatem stanie się tak, że niektórzy będą gadać (plotkować) tylko o Tobie, bo stracili przywilej rozmowy z Tobą. To jest minus wysokiego poziomu samodyscypliny. Ale jesteś przecież na tyle silny, że to przetrwasz. Mimo, że z początku wcale nie będzie Ci łatwo. Dyscyplina pomaga w tym, aby wyglądać lepiej (ćwiczenia, w tym ich regularność oraz systematyczność), lepiej się ubierać, bowiem wybierasz mniej chłamu z poliestru, a celujesz w drogie rzeczy z naturalnych materiałów (nie wydajesz kasy na słabej jakości rzeczy w wielkiej ilości, a decydujesz się zapłacić więcej ale za 2 lub 3 naprawdę wysokiej klasy i jakości ubrania), lepiej mieszkać (dyscyplina określa Twoje działania w zakresie zebrania środków na remont lub kupno nieruchomości takiej jaką chcesz, a nie takiej na jaką możesz sobie pozwolić), jeździć lepszym samochodem, spędzać naprawdę pasjonujące wakacje (na to wszystko potrzebne są środki, które mając taki cel, przeznaczysz na jego realizację). Dyscyplina dba o Twoje finanse, ale to jest naprawdę oczywiste i nie wymaga szerszego komentarza. Doskonale można zauważyć, że pojawiają się plusy jak i znak przeciwny w stosunku do (stosowania) dyscypliny na wysokim poziomie, bowiem tylko taki pułap da efekty. Reszta to mizerne próby udowodnienia sobie, że jest się zdyscyplinowanym człowiekiem. A tak naprawdę przy pierwszej próbie stosowania dyscypliny ulegniesz napotkanej pokusie. I to jest właśnie smutne, że zaczynasz się okłamywać „to tylko jeden raz”, „to nic nie znaczy”. Problem jest taki, że odpuszczanie, luzowanie sobie, chowanie dyscypliny za szafę przeradza się w nawyk. Nawyk odpuszczania. Zrobisz tak raz, to może końca świata się nie doczekasz, ale dajesz sobie furtkę do kolejnych razy. Aż za trzecim lub czwartym wpadniesz w nawyk. Dyscyplina pozwala na wypracowanie innego nawyku – nierezygnowania! To dopiero jest jak mówi mój znajomy – petarda! Nie rezygnuj! Dlaczego miałbyś to robić? Z jakich pobudek? Słabości charakteru, chwili? Przecież nad tym można popracować – szczególnie nad swoim charakterem. A czym on tak naprawdę jest? To przecież zlepek kilku elementów opisujących Twoją osobowość. Dlaczego miałbyś zrezygnować z działań jakie prowadzisz od dłuższego czasu i które przynoszą efekty, tylko dlatego, że ktoś inny tego nie pojmuje? Z jakiego powodu masz wprowadzić erozję do swojej dyscypliny? Jeśli Twoje otoczenie jest na tyle samolubne lub ignoruje Twoje zasady, to najlepszym krokiem będzie jego zmiana, na takie, które funkcjonuje tak samo jak Ty. Okaże się, że po jakimś czasie stracisz stare znajomości, bowiem nie będzie wspólnego mianownika podczas rozmów. Bo będziesz za bardzo odstawać wiedzą, umiejętnościami, a przede wszystkim stylem bycia. I nie chodzi o to, że się wywyższasz. Ty po prostu, dzięki dyscyplinie będziesz tam, gdzie oni też by pragnęli być, ale są zbyt leniwi lub nie traktują dyscypliny z należytym szacunkiem. Znajdziesz nowe znajomości, które z czasem będą mogły mieć szansę na przekształcenie się w przyjaźnie. Ale to już będzie wymagać także Twojego zaangażowania. Często też słyszę: „bo Tobie się chce” – tak (!), szczególnie chce mi się wstawać o 4.30, aby od 5 rano zacząć biegać i zrobić do 9 rano 42 km. Albo biegać przy -150 C lub w deszczu lub przy zupełnym załamaniu pogody, która przypomina biblijny koniec świata. Nie, w ogóle mi się często nie chce iść wieczorem na trzeci lub czwarty trening siłowy w tygodniu, przerzucać z lewej na prawą żelastwo lub nim machać, a później zwisać jak małpa na drążkach. Nie chce mi się, ale idę, ćwiczę, biegam, bo tego wymaga ode mnie moja dyscyplina, bo tego wymaga ode mnie mój cel, bo tego chce mój organizm. Zmuszam się, a wtedy jest naprawdę mega ciężki trening. Dokładnie czasami się zmuszam, bo wymaga tego definicja dyscypliny – czyli wyboru między tym czego chcesz, a tym czego chcesz najbardziej. Mając pasje, hobby zauważ, że te rzeczy wymagają od Ciebie rozwijania i zwiększania wiedzy, informacji, zatem bez dyscypliny tego nie robisz. Rozwijając swoje zainteresowanie należy się pojawić w kilku miejscach w kraju i Europie każdego roku, czy mi się zawsze chce jechać po 700 km w jedną stronę? No nie zawsze! Ale zbieram się w sobie i to robię. Regularnie, konsekwentnie i systematycznie wykonywać określoną pracę, zadania to jednocześnie realizować swoje plany oraz cele i dbać o swój rozwój. Warto zwrócić uwagę, że Twoja dyscyplina zwana samodyscypliną to jedna z podstawowych cech świadcząca o tym, czy w przyszłości odniesiesz znaczący sukces na jakimkolwiek polu, czy też będziesz należał do standardowej części społeczeństwa. Krótko mówiąc ni chuja zdziałasz, jeśli nie uaktywnisz w sobie dyscypliny. Jak to zrobisz, wskakujesz na zupełnie inny poziom działania. Dyscyplina to też sztuka wyboru, bo albo ją będziesz rozwijać, albo ten czas zmarnujesz na zupełnie inne rzeczy, które niestety nie zbliżą Cię do Twoich celów. Chyba najmocniejszą definicję dyscypliny wprowadził E. Hubbard, która mówi, że jest to zdolność robienia tego co trzeba, kiedy trzeba i bez względy na to czy się chce czy nie chce. Tego nie trzeba komentować.

 

 

Bartosz Jagodziński


05.05.2023 r.


ITERACJA

Iteracja to powtarzanie. Inaczej czynność powtarzalna tej samej operacji, ale w pętli z góry określoną liczbę razy lub aż do spełnienia określonego warunku. Co to ma wspólnego z pracą nad sobą? Otóż bardzo wiele. Aby coś osiągnąć (cokolwiek założysz, że to będzie), musisz wykonać, zrobić rzeczy (nowe), których wcześnie nie robiłeś. Dla przykładu chcesz wystartować w maratonie, ale wcześniej nigdy nie biegałeś czy biegałaś takich dystansów. Zatem przygotowaniem do zawodów, będzie przebiegnięcie co najmniej jeden raz (ale najlepiej dwa) całego dystansu, tylko po to, aby zobaczyć, jak zachowuje się organizm i co się dzieje z Tobą podczas pokonywania ponad 40 km, a następnie zrobienie kilku mniejszych dystansów na przykład 20, 25 km. Zatem mając takie przygotowanie wiesz, że poradzisz sobie z królewskim dystansem na prawdziwych zawodach oraz doskonale wiesz, jak zareaguje Twoje ciało. Pomijam aspekt techniczny – czyli odpowiednie obuwie, ubranie, nawodnienie. Chodzi tylko o fakt, że musisz wykonać zadanie, pracę zupełnie nową, taką której wcześniej nie wykonywałeś. Dlatego ma to bezpośredni związek z także z rozwojem osobistym, duchowym, generalnie z rozwojem lub rozwinięciem swojej osobowości. Bowiem nie można oczekiwać od życia, że nastąpi jakaś zmiana, jednocześnie robiąc w kółko te same rzeczy. To jest niedorzeczne myślenie. Pracując nad sobą, na przykład nad tym, aby w każdej sytuacji potrafić myśleć w sposób pozytywny (co, tak naprawdę nie jest niczym trudnym, ale z początku przypomina to wejście na w samych slipach zimą na Śnieżkę) musisz posiadać pewien warsztat wiedzy lub cech czy umiejętności miękkich, które w prosty sposób pozwolą Ci na stanie się inną (mentalnie) osobą. Bowiem umiejętność myślenia w sposób pozytywny w krytycznych czy dramatycznych sytuacjach wymaga naprawdę wielkiego spokoju, opanowania swoich emocji oraz rozwagi i szerszego spojrzenia na zaistniałą sytuację. Tego da się nauczyć, ale nie w jeden wieczór. Dlatego właśnie iteracje są potrzebne, aby wypracować odpowiednie mechanizmy obronne przed negatywnymi myślami. Słowa typu: „katastrofa, dramat, masakra, nie da się, niemożliwe, poddaję się, nie widzę wyjścia” bardzo szybko pojawiają się w głowie w chwili określonego zdarzenia. A jeśli w sytuacji kryzysowej zamiast uruchamiać zestaw nr 1 czyli narzekania, weźmiesz głęboki oddech i powiesz...zastanówmy się nad tą sytuacją, jak z niej wybrnąć-to co się wtedy stanie? Dramatyczna przemiana nastąpi w Twoim ośrodku myślenia, bowiem zatrzymasz negatywne myśli, a w tym samym momencie nastąpi produkcja myśli kreatywnych, z rozwiązaniami a następnie pozytywnych. Pamiętaj, że to Ty odpowiadasz, za to jakie myśli produkuje Twój mózg. Mogą być albo pozytywne – kreatywne, albo dołujące, negatywne. Nigdy jednocześnie nie będą takie i takie. Nabycie dodatkowych umiejętności wymaga czasu, z tego fantastycznego względu, że każdy z nas jest zupełnie inny, to jedni nabierają nowej wiedzy szybciej, inni dłużej, a inni w ogóle. Zasada jest podstawowa, musisz chcieć. Cokolwiek by, to nie było wyrażasz chęć nauczenia się, zdobycia wiedzy, umiejętności. Ta chęć powoduje, że budzą się w Tobie (poukrywane) pokłady energii do działania. Ta chęć daje Ci kopniaka w dupę, aby ruszyć z miejsca. Następnie następuje proces szukania wiedzy oraz jej gromadzenia. W rozwoju osobistym, najlepsze na początek są książki, robienie notatek, następnie audiobooki, kolejny etap to seminaria i kursy on-line. I tutaj należy dobrze wystartować, czyli dobrze wybrać to, czego będziesz się za chwilę uczyć. Twoja nowa baza wiedzy musi być spójna, logiczna, wzajemnie się uzupełniać (jak teorie w fizyce) i dać się zrozumieć zupełnie za pierwszy razem (ok, może to nie dotyczy mechaniki kwantowej). Bardzo ważne jest, aby wybrać kogoś, kto posiada już taką wiedzę i dzieli się nią w sposób bardzo mądry, przystępny i prosty. Ja wybrałem, z samego początku, czyli ponad 20 lat temu, osobę o międzynarodowym autorytecie, jednocześnie na tyle sprawdzoną i polecaną, że po przeczytaniu 90% jego książek (a wydał ich ponad 80), odbyciu 8 seminariów mogę powiedzieć, że spójność w przekazywaniu informacji czyni go po tylu latach nadal wiarygodną osoba. Dlatego wybierz dobrze na początku, bowiem to będzie wiedza, do której będziesz wracać i na której będziesz się opierać. Jednocześnie opierając się na wewnętrznej motywacji, czyli tej siły zwanej chęcią do działania, do zdobycia wiedzy będziesz mógł uczuć się, pogłębiać wiadomości przez kolejne lat. To także jest istotne bowiem, za pewien czas, na przykład za 20 lat (jeśli nadal będziesz rozszerzać swoją wiedzę, umiejętności) to doskonale wiesz, że nie przepaliłeś tego czasu. Nie zmarnowałeś 20 lat, tylko robiłeś coś, co dawało i nadal daje Ci ogromną satysfakcję. Jeśli ktoś Cię spyta, czy przez ostatnie 5, 15, 20 lat zrobiłeś coś, co z konsekwencją pozytywne oddziałuje na Twoją teraźniejszość, a za chwilę i przyszłość, to będziesz mógł z pełną satysfakcją powiedzieć „TAK”. Ale jeśli nie, to okaże się, że ten czas, nawet dwie dekady został przepierdolony na nie wiadomo co. I tego tak naprawdę szkoda najbardziej. Zmarnowanego czasu. Zdecydowanie rozsądnie jest go tak wykorzystać, aby w przyszłości dla nas pracował. Jak? No to przecież dość oczywiste albo zbierzesz przez ten czas nową wiedzę, która przerodzi się w nowe umiejętności albo zostaniesz prawdziwym weteranem w jakiejś dyscyplinie sportu, bo przez 20 lat można osiągnąć bardzo dużo, albo zostaniesz ekspertem dziedzinowym w jakiejś wybranej przez siebie specjalizacji (będziesz się wypowiadać, pisać, publikować) albo nie stanie się zupełnie nic. To jest nie tylko kwestia wyboru, ale przede wszystkim kwestia konsekwencji dla Twojej przyszłości i o tym fakcie zapomina bardzo wielu. Nie ma co ukrywać, że jest potrzebne do takiej postawy trochę odwagi, aby wytrwać, dyscypliny, aby przetrwać, determinacji, aby uzyskać efekty, regularności, uporu, aby kontynuować.  Ale to także cechy, których można się nauczyć. Generalnie w życiu można nauczyć się każdej umiejętności, pod warunkiem chęci. Dlatego te iteracje są bardzo istotne. Powtórki czynią z nas mistrzów. Oczywiście po pewnym czasie. Można powiedzieć, że im wcześniej tym lepiej, ale tak naprawdę można też w zupełnie inny sposób – tak żyć z dnia na dzień, bez planów czy celów. Tak żyje zdecydowana większość osób. I mają do tego takie samo prawo, jak Ty do tego, aby nie być w tej większości i działać. To w sumie kwestia wyboru i chęci zmian. Tak lub nie. Nie ma innej opcji. Działasz albo nie działasz, nie ma nic takiego jak „spróbuję”, bowiem nie można zaangażować się na jakiś procent. W takiej sytuacji jest to zwykła strata Twojego czasu. Funkcjonuj zgodnie z zasadą, że 100% to Twoje absolutne minimum. Wtedy zaczniesz wymagać od siebie więcej niż inni od Ciebie wymagają. Mimo, że tak naprawdę nie musisz, to wymagaj od siebie, za każdym razem więcej. W sporcie więcej powtórzeń, czy dłuższego dystansu, w nauce więcej stron do przeczytania, więcej słówek, więcej książek. Nie idź na łatwiznę, bowiem masz za dużo do stracenia – swoją przeszłość.

 

Bartosz Jagodziński

 

25.04.2023 r.


ZAUWAŻALNOŚĆ PROBLEMU 2

Problem z istnieniem strefy komfortu jest niezdiagnozowany. Jest on ignorowany, bagatelizowany lub wprost nieuznawany przez większość ludzi. Nie są podejmowane próby jego przestawienia szerszej publiczności w znaczeniu dla nas wszystkich. Sama strefa komfortu istniej. Zupełnie jak promieniowanie gamma czy X. Jednak jest zupełnie nie zauważalna dla obserwatora. Jednak może ją poczuć, zdiagnozować oraz co najważniejsze, jej przeciwdziałać. Jest to przecież jeden z mechanizmów naszej psychologii. Związany z naszą psychiką, odpowiadający za to czy nam się coś uda, czy też nie. Problem jest dramatycznie poważny, a jednak zupełnie pomijany na każdym kroku naszej edukacji. Zupełnie tak samo jest z tematyką celów. Tego też nigdzie nie uczą. Oczywiście ta wiedza jest dostępna, nawet można stwierdzić, iż jest ogólnie dostępna, ale tylko dla zainteresowanych. Tylko dla proaktywnych, tylko dla osób, które potrzebują zrozumieć, dlaczego są wewnętrznie blokowane, wstrzymywane przed działaniem. To nie jest tak, że ta wiedza jest tajemna lub poziom jej skomplikowania przypomina teorię pętlowej grawitacji kwantowej.  Nic z tych rzeczy. Prawdą jest, że wymagana jest, od osoby, która ją przyswaja, konfrontacja z własnym sobą. Dlatego, że będzie to za pierwszym razem straszny szok, który przerodzi się w zaprzeczanie, niedowierzanie i odpychanie problemu od siebie. Zauważyć problem to jedno, ale przeciwdziałać mu to zupełnie inna historia. Jednakże osoba proaktywna musi się z tym zmierzyć. Najłatwiej jest żyć w trybie „dzień za dniem”, po najniższej linii oporu, na najniższych wymaganiach lub omijając wszelkie dodatkowe aktywności. Po dniu pracy położyć się na kanapie przed ogromnym telewizorem i do znudzenia oglądać, co tylko jest wyświetlane. Często bez żadnego zastanowienia się, jaki leci przekaz. Najniższa linia oporu jest przewidziana dla każdego z nas i otrzymujesz ją od życia w gratisie. Jednak Twoje życie też będzie przypominać tanią promocję na koszach w supermarkecie. A to chyba nie jest najlepsza wizja przyszłości. Dodatkowo to, co otrzymujemy od życia nazywa się możliwościami. Te możliwości czekają na Ciebie. Są oczywiście dobrowolne, wymagają dodatkowej pracy, poświęcenia czasu, czasami są to takie aktywności, które nie dadzą (od razu) efektu, ale ich rozwijanie, trwanie czy praca (ta dodatkowa) sumarycznie przyniesie efekty. Wymagane jest od nas zaangażowanie, czas oraz chęci. Wtedy te dodatkowe możliwości otrzymane od życia, dadzą plon. Zdziwisz się jak odmieni się Twoje dotychczasowe życie. Jednak najpierw należy zapłacić cenę z góry – tego wymagają te dodatkowe możliwości, tego wymaga życie. Jeśli nie zapłacisz, to figa z makiem i dalej lecisz dalej na zerowym lub minimalnym poziomie rozwoju.  Jednak, gdy zdecydujesz się na wejście w świat rozwoju, to ta cena może początkowo być przytłaczająca, ale za każdym razem jest warta wniesienia opłaty z góry. Samo nic się nie zadzieje, zmuszony, zmuszona jesteś wykonać krok w określonym kierunku. Wykonać jakąś akcję. Tak naprawdę większość dorosłych jest zagubiona, z niską samooceną z pakietem negatywnych emocji (z negatywnymi doświadczeniami), z brakiem wiary w siebie, z całą paleta gotowych do użycia wymówek, za to wszystko odpowiada ich własna strefa komfortu. Dlatego tak istotne i ważne jest rozpoznanie tego problemu jego zrozumienie i wdrożenie działań zapobiegawczych. Co oczywiście jest działaniem dobrowolnym.  Jednakże bez wdrożenia tego pakietu: ”nowa, nowy ja” nie mamy, co szukać swojej przyszłości połączonej z realizacją marzeń. Dlatego tutaj, na stronie www.alpha-team.pl jest źródło do przeciwdziałania Twojej strefie komfortu. Nie będzie tutaj kwiecistych przemów, które mamią tylko umysł, nie będzie tutaj szkoleń on-line czy seminariów, które za chwilę wypadają z głowy, a za utrwalenie zdobytej tam wiedzy trzeba znów płacić. Masz przed sobą portal oraz efekty ponad 20 letniej pracy w zakresie rozwoju osobistego. Czytaj i stosuj się do zgromadzonych wskazówek i zamieszczanych materiałów. Twoje zaangażowanie będzie determinować to, jaką wiedzę zdobędziesz i co z nią zrobisz. Pamiętasz stare porzekadło, że im dalej w las tym więcej drzew? Dlatego sam lub sama zdecydujesz, kiedy będzie potrzebne dedykowane szkolenie dla Ciebie lub Twojego teamu. Nikt nie będzie tutaj Ci wciskać, że teraz, że właśnie w tym tygodniu, że jest promocja. Nie. Wykonasz pierwszy etap pracy nad sobą, to również wykonasz krok w postaci kontaktu z nami. Nie daj sobie wmówić, że samemu się nie zdobędzie wiedzy, bo to kłamstwo. Oczywiście potrwa to więcej czasu, niż gdybyś uczestniczył, uczestniczyła w szkoleniu lub seminarium, które jest prowadzone pod okiem eksperta dziedzinowego.  Takie doświadczenia są bezcenne. Jednak czasami jest tak w życiu, że ten czas jest potrzebny. Niezbędny, aby zrozumieć ideę rozwoju osobistego. Bez sztucznego narzucania tematyki przez ekspertów za dychę. Odrobienie samemu zadania domowego, – jakim jest praca nad sobą w jakimś aspekcie Twojego życia, jest zdecydowanie bardziej efektywne, wartościowe i przerodzi się w prawdziwy, pozytywny nawyk i będzie bardziej namacalne, niż sztucznie wykreowane szkolenie, na którym zostanie omówiony temat ogólnie. Pracując samemu, zawsze możesz się skonsultować, zadać pytania, poszukać odpowiedzi (łączność z nami w zakładce kontakt). Pamiętaj też, że efekty pojawią się dopiero po określonym czasie, który sama lub sam określasz właśnie poprzez wykonaną pracę. Materia związana z rozwojem osobistym nie jest skomplikowana jak mechanika kwantowa, jednak wymaga Twojej chęci i odpowiedniej ilości czasu. Dlatego tutaj nagłaśniamy i walczymy z problemami, jakie stwarza strefa komfortu.  Nie zakupujemy nic pod dywan. Diagnozujemy jej działanie w każdym aspekcie Twojego życia. A ma to szerokie powiązanie z tym, kim jesteś, co robisz, jak robisz i z tym, co możesz osiągnąć, mówiąc jej przysłowiowe „go fuck yourself”. Te wspomniane zagubienie, niska samoocena wprost wypływają z Twojej strefy komfortu. Z tym się nie urodziłeś, nie urodziłaś. Nie nabyłaś, nabyłeś z więzami krwi rodzinnej lub dziedziczeniem. To wszystko jest automatycznie (nieświadome) działanie Twojej osoby wobec otaczającej Cię rzeczywistości. Zrozum proces, przekonaj się, stań się naprawdę lepszą wersją siebie. Bez zbędnego upiększania tematu jak to dobrze jest myśleć pozytywnie lub działać w samodyscyplinie. Po prostu zrób to! Wszystko w Twoich rękach.

 

Zdjęcie: autor łamiący kolejny raz swoje ograniczenia.


Bartosz Jagodziński


16.04.2023 r.



CZAS DORASTANIA


 

Tak naprawdę człowiek dorasta, gdy zrozumie fakt odpowiedzialności za swoje życie. Wszytko, co mu się przytrafi, ale także wszystko, co mu się nie przytrafi, jest sumą jego działań. Bądź ich braku. To przykre, kiedy mając już kilkanaście lat dalej uważamy, że ktoś powinien nam coś dać, lub podejmować za nas decyzje. A jeśli nie nam nie wychodzi, to powinien być też ktoś, na kogo można przerzucić odpowiedzialność. Z jednej strony to jest walka z naszymi brakami kompetencyjnymi, z drugiej strony jest to niewiedza lub co gorsza lenistwo. Jednakże to, co, jest w tym najgorsze, to fakt ich dobrowolnie zrzekamy się naszej wolności w postaci odpowiedzialności lub podejmowania decyzji, na czyjąś korzyść. Generalnie obwiniamy innych, w szczególności los, jednocześnie nie mając żadnych uwag do nas samych. No, bo niby, jak je mieć, skoro uważamy siebie za chodzące ideały? Brak krytycznego spojrzenia na własne „ja” przy jednoczesnym braku jakiejkolwiek odpowiedzialności za siebie determinuje nadchodzącą porażkę życiową. Skoro nie masz wizji, planu, celów, pomysłu na siebie oraz swoje życie, jednocześnie nie możesz być za nie odpowiedzialny, bowiem brak działania, to po prostu zaniechanie aktywności. Idąc po najniższej linii życia, czyli robieniu tylko tego, co pozwala na utrzymanie się w minimalnym zakresie, pozbawiamy się możliwości czerpania z życia pełnymi garściami. To, że się nie chce, lub że bez sensu, lub że to nie dla mnie itd. to zwykłe wymówki. To proste. Otaczając się nimi z każdej strony, niczym murem obronnym zasłaniamy się przed dodatkową pracą związaną z naszym rozwojem. Bazując tylko na tym, czego się nauczyłeś w okresie obowiązkowej edukacji spowoduje, że nie będziesz mógł ruszyć z miejsca, bowiem nie mając wystarczającej wiedzy, będziesz odstawać od schematów. Z drugiej strony mając tą wiedzę interdyscyplinarną, szeroko rozbudowaną, także będziesz odstawać od swojego środowiska, które automatycznie się zmieni. To znaczy, że samo odejdzie od Ciebie, ale też znajdzie się nowe. Tylko przy lepszych od siebie możesz wzrosnąć. Robiąc ciągle to samo, nie można oczekiwać innych rezultatów. Dlatego nie biorąc na siebie odpowiedzialności za swoje życie, decyzje, cele, plany, nie wyrwiesz się z działania swojej własnej strefy komfortu. To nie internetowe frazesy, ale fakty. Jeśli nie rozumiesz idei odpowiedzialności za swój każdy krok, którą Ty sterujesz, nie ktoś inny, to nie pojmiesz życia poza strefą komfortu. Tak naprawdę clou tego wszystkiego sprowadza się to prostej rzeczy – chcę lub nie chcę. Jeśli chcesz coś osiągnąć i się temu odpowiednio poświecisz, zaangażujesz to nic oprócz Twoich ograniczeń nie zatrzyma Cię. Z tymi własnymi ograniczeniami także można walczyć, ale chodzi o to, że nikt nie będzie wstanie Cię zatrzymać przed osiągnięciem celu, jeśli naprawdę chcesz go zrealizować. Jedynie Twoje decyzje mogą sabotować osiągnięcie celu. A niby dlaczego miałbyś takie podejmować? Zapewne, doskonale z autopsji życia znasz to: nie teraz, kiedy indziej, innym razem, w innych okolicznościach, warunkach, to nie dla mnie, itd. To właśnie są przykłady własnego sabotażu. Trzeba dorosnąć, aby zrozumieć, jak działa rozwój osobisty i ile można z niego wyciągnąć, również, ile rzeczy możne nam po prostu pomóc, aby zrozumieć wszelkie elementy związane z osiąganiem celów czy przejęciem odpowiedzialności za siebie. Te dorośniecie to mentalne oddzielenie tego co już było, od tego co będzie, a nie skupienie się na tym jak było i jest teraz. Koncentracja na tym co będzie za chwilę w odniesieniu do nowych informacji, nowej wiedzy oraz okoliczności. Nie ma sensu wracać do przeszłości i budować przyszłości o rzeczy, które co prawda kiedyś się sprawdzały, ale praktycznie nie mają prawa funkcjonować w nowym proaktywnym świecie, za który to my mamy być przecież odpowiedzialni w 100%. Nasze cele muszą być spisane, ale przed tym musimy dorosnąć mentalnie do tego, aby je zacząć osiągać. Bez odpowiedniego zaplecza, które daje rozwój osobisty, nie poradzimy sobie. Dyscyplina, upór, determinacja, zawziętość, pewność siebie, motywacja, wytrwałość, przejęcie pełnej kontroli nad własnym życiem, wizualizacja, pozytywne myślenie to elementy, które są niezbędne do realizacji celów i zmiany swojego sposobu myślenia, a przez to całego życia. Na pewno znajdziesz wśród swoich znajomych, rodziny przyjaciół osoby, które powiedzą, że są to banały, ale znajdziesz także takie osoby, które potwierdzą, że to niezbędne akcesoria do otrzymania lepszych warunków życia. Popatrz wokół siebie, kto jak się ubiera, co ma, jak się zachowuje jak spędza wolny czas. Czy go po prostu przepierdala czy coś tworzy, buduje i dzieli się tym z innymi? Popatrz, kto wykorzystuje pełne 24 godziny na działanie i popatrz, jak potrafią być marnowane te same godziny. To właśnie pokazuje ludzi z wizją, misją, chęcią do działania, a przede wszystkim z celami. Raczej nie usłyszysz od nich narzekania czy marudzenia. Nie, dlatego, że nie robią takich rzeczy, ale dlatego, że szkoda im na to czasu i energii. Wolą się skupić na działaniu oraz rezultatach. To właśnie są ludzie, którzy przejęli odpowiedzialność za swoje życie. Za każdy jego etap. Czy to czas dorastania czy jakiś inny impuls to spowodował, ale przeszli na drugą stronę? Często można usłyszeć, że się nie da. Tak naprawdę nie ma, że się nie da. Należy włożyć trochę pracy, wysiłku, dyscypliny, wytrwałości i się da. Lenistwo czy wręcz wygodnictwo to niesamowite symptomy strefy komfortu. Po co się męczyć, po co osiągać cele, po co się rozwijać, skoro można w tym czasie odpoczywać przed telewizorem? To ciekawe pytanie. Ale nie zostanie bez odpowiedzi. Po co…właśnie po to, aby się spełniać, realizować, rozwijać. Trochę w tej odpowiedzi skrajności, ale tak ma to wyglądać. Im więcej odpowiedzialności weźmiesz na swoje barki tym, więcej zrobisz kroków do lepszej wersji swojego życia. Kolejne urodziny, kolejna cyfra o jeden większa niż rok wcześniej. Później powiesz: czas leci jak woda, kiedy to minęło. A tak naprawdę czas nie leci jak woda, jego upływ determinowany jest na przykład grawitacją, masywnymi obiektami, a nie wodą. Te kolejne urodziny uświadamiają Ci (szczególnie każde okrągłe), że minęła 30-ka, 40-ka, a Ty nadal jesteś na etapie wiadomości z liceum lub bujasz w obłokach nie przejmując się tym, co będzie za chwilę z Twoim życiem. Jeśli nadal się jarasz tym i opowiadasz wśród kumpli, że przez jeden miesiąc przehulałeś na imprezach 10 tys. zł oczekując wyrazów wsparcia lub uznania, to albo masz kolegów mentalnie pogrążonych w czasach liceum bądź pierwszego roku studiów, którzy są na Twoim poziomie lub naprawdę brakuje Ci oddechu rzeczywistości. To jeden z przykładów, może zbyt jaskrawych, ale pokazuje jak wygląda u niektórych „odpowiedzialność” za ich życie. Natomiast, jeśli sądzisz, że będąc w pracy i wykonując nałożone obowiązki i nic poza nimi, masz swoje życie w garści, to również się przejedziesz na tym za jakiś czas. Bowiem jest to balansowanie po linii najmniejszego oporu. Wymagaj zawsze od siebie więcej niż wymagają od tego inni, na przykład Twój szef czy pracodawca. Pracuj tak, abyś to Ty był swoim szefem, nawet mają jednego czy dwóch zwierzchników. Wtedy bierzesz odpowiedzialność. Jednakże zaprezentowany zestaw narzędzi składający się całościowo na rozwój osobisty będzie za chwilę niezbędny, aby zrobić następny krok ku nowym wyzwaniom, a przede wszystkim ku własnym celom. Zatem, czy te banały lub internetowe frazesy związane z rozwojem osobistym to lipa, czy odpowiednio dobrane oraz skonfigurowane zmienne, które pozwalają na realizację siebie i osiągnięcie sukcesu? Jak sądzisz? Popatrz też trochę na siebie oraz na rzeczy, które bezpośrednio dotyczą Twojego wyglądu, sylwetki, aktywności sportowej. Bez cech związanych z dyscypliną, determinacją, wytrwałością nie zdziałasz wiele. Sam zakup karnetu czy podpisanie umowy na okres 12 miesięcy nie załatwi sprawy, bo do tego klubu trzeba jeszcze pójść. A jak już się tam znajdziesz, to trzeba coś robić, a nie siedzieć z telefonem w ręku. Tak naprawdę weryfikacją tego, czy faktycznie trenujesz czy udajesz, będzie Twoje ciało. Sumienne i regularne treningu dają już efekt po 3 miesiącach w przypadku zajęć na siłowni. Zatem za kwartał możesz poddać się weryfikacji. Wybrana dziedzina sportu nie ma znaczenia, tak samo forma aktywności fizycznej. Ważne by działać, ćwiczy, być zdeterminowanym mieć cel i konsekwentnie dążyć do jego realizacji. W aktywności fizycznej, ale przecież nie tylko w tej, korzysta się z motywacji, dyscypliny, wytrwałości, determinacji. A przecież są to składowe pochodzące z psychologii osiągnięć. Tej, które wiele osób nie lubi lub nie rozumie lub też uważa za banał. To właśnie te zaplecze, które daje na możliwości, z których korzystamy lub też ewidentnie i z premedytacją je olewamy. Jeśli nadal będziesz się upierać przed działaniem, przed odpowiedzialnością za każdy aspekt Twojego życia, przed tym, aby dokonać zmian, to dalej będziesz w tym samym miejscu, co kiedyś, z tym, że o wiele starszy. Prawdą jest, że dla czegoś co określamy „życiem”, „naturą” jesteś obojętny. Czy jesteś, czy też nie, czy coś osiągasz, czy zupełnie nic, czy coś tworzysz, czy tylko oglądasz telewizję lub Internet. Ale dla samego siebie, dla otoczenia w jakim żyjesz, to znaczenie już jest. Bo albo biernie reagujesz (czyli nic nie robisz), aby poprawić swoją sytuację, a zawsze można to zrobić, albo robisz to z pełną świadomością oraz dyscypliną, by za kilka lat stać się kimś innym niż byłeś. Nie udawaj, że coś robisz, bowiem to wyjdzie na jaw. Robisz albo nie, nie ma innej opcji. Uczciwość wobec siebie to jedna z cech związanych z rozwojem osobistym. Okłamując siebie przegrasz. I to bez względu w jakiej sferze to robisz. Szczerość wobec sytuacji obecnej, pozwoli ocenić to, dokąd idziesz i sformułować cel. Jasność związana z tym co chcesz osiągnąć, w oparciu o aktualną sytuację, z tym co będzie Twoim celem, jest kluczowa w procesie podjęcia decyzji oraz konsekwencji i wytrwałości.  Bez dyscypliny ciężko cokolwiek osiągnąć oprócz lenistwa. A i to też jej wymaga, aby być wiernym swoim przyzwyczajeniom oraz schematom dnia codziennego. Życie na minimum to życie z wyboru. Tak samo jak, życie na maksimum czy limicie, to jest już świadomy wybór. A skoro jest to wybór, to jest on po Twojej strefie decyzyjności. Zatem jeśli chcesz coś zmienić, to należy rozpocząć ten proces od podjęcia decyzji i działania w kierunku zmian. Bez tego nici z lepszej wersji siebie oraz lepszego życia.

 

 

Bartosz Jagodziński

 

27.03.2023 r.


NAJGORSZA RZECZ

Najgorszą rzeczą w rozwoju osobistym jest to, że trzeba się zmuszać, aby ruszyć z miejsca i działać. A to doprowadza do tego, że naprawdę stajemy się niewolnikami działania. Jakie szczęście mają osoby, które tak naprawdę olewają rozwój osobisty i wszystkie te elementy, które krążą wokół niego niczym planety wokół Słońca. Tak naprawdę są pod tym względem naprawdę wolnymi ludźmi. Nie muszą wstawać rano, aby pobiegać, nie muszą działać do późnych godzin wieczornych. Nie muszą cięgle się uczyć, czytać, poszerzać wiedzy. Nie zdobywają nowych umiejętności, tylko trwają. Robią absolutne minimum i są zadowoleni. Ponarzekają na lewo i prawo. Ale są wolni bowiem ich poziom dyscypliny jest zerowy, dlatego nie czują przymusi wewnętrznego oraz uporu do działania. Zamiast zaczynać weekend kończąc o 22:00 ostatni treningiem w tygodniu, oni zaczynają już po 18:00 z butelką piwa i telewizorem. Zamiast w sobotę po 7:00 rano kończyć przebieżkę na 5 km, wstają po 10:00. Tak wolność ma swoje konsekwencje. Ale o tym za chwilę. To naprawdę nie ironiczne stwierdzenie, ale fakt. Oni są pod tym względem wolni i szczęśliwi. Bez zmuszania się do dodatkowego wysiłku, który stałby w sprzeczności z ich filozofią życia. To naprawdę jeden z ciekawych wyborów jakie człowiek dokonuje w życiu. Iść po najniższej linii, tylko aby utrzymać się na fali życia. Można tak dożyć szczęśliwej starości. Jeśli tylko tak zdecydujesz, to masz do tego pełne prawo. Twoje życie, dlatego wybory jakie w nim dokonasz będą determinować wszystko to, co się dzieje wokół ciebie. Co masz, co osiągasz, a czego nie masz i nie osiągniesz. Wiadomo, że osoby nastawione na cel, zdeterminowane, proaktywne, myślące pozytywnie są w jakimś sensie niewolnikami własnego zachowania. Ale robią to dobrowolnie, zupełnie jak Ci, którzy nie robią nic, poza tym, co jest dla nich minimalne, aby przeżyć. Jedna i druga droga jest przecież słuszna i definiowana w oparciu o wolną wolę oraz własne decyzje. Zatem wybór jak żyć sprowadza się do wyboru życia na minimum swoich możliwości albo życia na maksymalnych obrotach, które wymuszają na nas pewne zachowania, w tym między innymi brak w określonych sferach życia wolności. Teraz wróćmy do tych konsekwencji. One wynikają wprost z faktu, że w życiu nie ma nic za darmo. Zasada darmowych obiadów nie istnieje. Ci co sądzą, że tak jest to właśnie grupa osób z absolutnego minimum, którzy jeszcze dokładają do tego coś w postaci „że im się należy”. Konsekwencją tej wolności jest brak dyscypliny, brak celów, brak osiągnięć, brak posiadania rzeczy, o których się marzy. Konsekwencją jest także brak wizji siebie za 5, 10, 15 lat. Stałość oraz czekanie na to, co przyniesie życie czy los, jest tak samo definiowane wolnością tych co działają oraz tych, co są na minimalnym pułapie. I teraz warto się zastanowić, czy ten cholerny rozwój osobisty, który (na początku jak zajmujesz się tym tematem) wywraca Twoje myślenie, życie, nawyki o 180 stopni, mówi co robisz źle, że robisz dalej źle, wskazuje na błędy oraz wzywa do dalszej pracy nad sobą, do doskonalenia się w określonych obszarach, do zdobywania nowych umiejętności, jest tak naprawdę ograniczaniem Twojej wolności? Czy faktycznie sprowadza się to do tego, że tracimy własne poczucie decydowania o tym, czy wolisz odpocząć gapiąc się bezsensownie w social media lub telewizor, czy w tym czasie coś stworzysz lub przeczytasz lub wykonasz świetny trening? To jest fundamentalne pytanie o to, co chcesz osiągnąć, kim się stać, a nie o to czy Twoja wolność będzie w jakimś mniejszym lub większym stopniu ograniczona, bowiem nie musisz nic robić. Pewnie, że nie musisz. Odnosić sukcesów też nie musisz. A sukces to nie tylko wolne środki na rachunkach bankowych, rzeczy materialne, ale przede wszystkim to co jest wokół Ciebie, czyli Twoja najbliższa rodzina, dzieci, przyjaciele, pozytywne emocje, szczęście, którym możesz dzielić się z innymi. To, że masz kogoś do kogo dzwonisz praktycznie o każdej porze i możesz się wygadać, oznacza, że dobrze i pozytywnie budujesz swoje środowisko dbając o wzajemnie relacje. Bo jeśli nie, to zacznij się zastanawiać nad tym co się dzieje wokół Ciebie i z Tobą. Faktem jest, że nie każdy zasługuje na logo „przyjaciel” nie każdy kto nim jest będzie nim dalej. Może się okazać, że niektórzy wokół Ciebie wcale nie uważają się za Twoich przyjaciół, mimo że Ty tak uważasz. Ale nie martw się może i sprawią Ci przez to zawód za jakiś czas, ale życie też zweryfikuje takie osoby i one automatycznie znikną z Twojej sfery działania. Zatem wolność, która jest przez wielu ceniona bardziej niż demokracja, tak naprawdę może doprowadzić do tego, że za kolejne 10 lat będziesz w tym samym miejscu, tylko starszy o dekadę. Ci aktywni, mają też wolność wyboru, ale rozbudowane wewnętrzne mechanizmy działania, które są nastawione na cel, jak na przykład determinacja, upór, dyscyplina będą utrzymywać taką osobę na kursie nastawionym na cel, i mimo iż może im się zupełnie naturalnie nie chcieć, bądź będą zmęczeni aby na przykład w piątek wieczorem zrobić kolejny trening, zostaną przez te mechanizmy zmuszeni do działania. Kiedy Ty i reszta osób, skorzysta z własnej wolności i będzie się bawić lub odpoczywać. Ale pomyśl tylko, gdzie oni będę za te 10 lat i jak będą wyglądać, w porównaniu z Tobą...i czy dalej będziesz zasłaniać się wymówkami oraz wolnością wyboru. Paradoksalnie ta najgorsza rzecz w rozwoju osobistym, po osiągnięciu założonego celu będzie jedną z najlepszych rzeczy jakie spotkały te osoby, które działają. Pomyśl o tym w kontekście kolejnego piątkowego wieczoru. Jedni ciągle działają, nie chwaląc się tym, a inni korzystają ze swojej wolności. I pamiętaj, jeśli chcesz coś zmienić, to podejmij akcję, podejmij działanie, już dziś.

 

Bartosz Jagodziński

 

24.02.2023 r.



JAK ZOBACZĘ TO UWIERZĘ! NIE! JAK UWIERZYSZ TO (MOŻE) ZOBACZYSZ!